SzklanySamuraj.pl

HTC U12+ to smartfon, który skradł moje serce swoim aparatem, ale to nie jedyna jego zaleta. Tylko czy warto go kupić?

Nieco zmieniłem sposób testowania urządzeń i teraz teraz postaram się odpowiedzieć na pytanie: Czy warto kupić dany smartfon?

Od dobrych kilkunastu dni korzystam z HTC U12+ i śmiało mogę powiedzieć, że zakochałem się w tym sprzęcie… i jednocześnie niektórych elementów nie mogę znieść. Zacznijmy jednak od pierwszego wrażenia, które nie okazało się zbyt dobre.

Czy ten telefon ma jakieś przyciski?!

No niby ma, ale jednak nie ma, ponieważ są dotykowe, więc tak naprawdę to trochę nie wiadomo. Takie właśnie były moje pierwsze wrażenia, czyli ogólnie HTC skutecznie zamieszało mi w głowie.

Telefon przyszedł do pracy, gdy miałem dzień wolny, więc poszedłem na spacer, żeby go odebrać. Fajna zabawka, więc nie chciałem tracić ani chwili. W drodze powrotnej zamierzałem wrzucić do niego kartę i go skonfigurować.

Nacisnąłem przycisk. NIC. Nacisnąłem ponownie. NIC. Nacisnąłem mocniej. NIC. Nacisnąłem jeszcze mocniej. NIC… mógłbym pisać tak długo, ale chyba rozumiecie o co mi chodzi. Naciskałem te „przyciski” jak szalony, czasem nawet po kilka, a telefon jak się nie włączył na początku spaceru, tak się nie uruchomił pod jego koniec. Cóż, uznałem że rozładowany i zaczekałem, aż dojdę do domu. Podłączyłem. Uruchomił się. 97 procent baterii.

W tym momencie nastąpił pierwszy zgrzyt między mną, a tymi „przyciskami”.

Nadal pojęcia nie mam, czemu nie mogłem go uruchomić, a nie chcąc niczego zepsuć, nie naciskałem ich jakoś bardzo mocno. Bardzo możliwe, że U12+ miał taki kaprys i tyle, ale jeden wniosek jest prosty z tego doświadczenia.

Dotykowe „przyciski” w HTC U12+ to pomysł ciekawy, ale powinien pozostać jedynie pomysłem.

Doceniam, że inżynierom tajwańskiej firmy chciało się wymyślić takie rozwiązanie, ale dla mnie jest ono kompletnie nietrafione. Co prawda po naciśnięciu „przycisku” czuć wibrację, ale to nie to samo. Poza tym nie zawsze reagują i czasem trzeba kilka razy nacisnąć, żeby chociażby wyciszyć dzwonek w miejscu, gdzie nie powinien on dzwonić. Sądziłem, że może się do nich przekonam, ale nie udało się. Ten jeden element irytuje mnie niesamowicie przy każdym kontakcie z U12+, a szkoda, ponieważ poza tym…

Niespecjalnie widzę jakieś wady w tym smartfonie!

Nie chcę wyjść na jakiegoś fanboy’a HTC, ale serio, moim zdaniem model U12+ nie ma jakiś poważnych wad (no oprócz tych przycisków). Zacznijmy jednak od zewnętrznych atutów…

HTC U12+ w niebieskim, półprzeźroczystym wariancie to jeden z najładniejszych smartfonów na rynku!

Biorę pełną odpowiedzialność za te słowa, ponieważ moim zdaniem tak rzeczywiście jest. No dobra, czerwony też prezentuje się fenomenalnie, ale gdybym miał kupić U12+, raczej brałbym niebieski.

Powiedziałbym, że przód jest standardowy, ale nie zobaczycie tutaj notcha, więc w jakiś sposób wyróżnia się na rynku. Ramki są, ale dość małe, chociaż na dole/górze nadal jest trochę miejsca. Ogólnie front jest OK, ale bez fajerwerków. Zdecydowanie inaczej jest, gdy spojrzymy na plecki.

Tylny panel jest nieco wypukły, pomaga to w jego chwycie, co jest dość istotne przy jednak całkiem sporym urządzeniu. Niebieski kolor został dobrany genialnie, a półprzeźroczystość prezentuje się bardzo interesująco. Widać, że to prawdziwe podzespoły, a nie jakieś makiety (pozdrawiam Xiaomi!) i ja jestem bardzo ZA. Dobrze jest również ułożenie elementów, jak chociażby czytnika linii papilarnych (pozdrawiam Sony!) i ogólnie mógłbym tutaj słodzić bez końca, ale idealnie nie jest.

Na tyle HTC U12+ znajdziecie szkło, co oznacza dwie rzeczy: ślizganie się po płaskich powierzchniach oraz rysy. Pierwsze jest spowodowane tym, że nic nie wystaje, więc położenie tego telefonu na stole może skończyć się efektownym upadkiem. Warto o tym pamiętać odkładając go gdzieś chociaż na chwilę. Drugim z problemów są rysy, których zebrała się już kilkuosobowa gromadka. Jeśli musicie mieć idealnie prezentujący się telefon, polecam zainwestowanie w jakieś etui (to dołączone do zestawu jest raczej średnie, lepsze byłoby gumowe).

Ekran <3

Omawiając zewnętrze atrybuty U12+, nie sposób nie wspomnieć o ekranie. Co ciekawe powyższy podtytuł jest przeze mnie chamsko skradziony z recenzji Xperii XZ2, ale mam wytłumaczenie swojego działania. W obydwóch sprzętach wyświetlacz to mistrzostwo świata!

W HTC u12+ nie mogę narzekać na kolory, kąty widzenia czy jasność, wszystko jest tak jak być powinno. Tajwańska firma ponadto udostępniła kilka ciekawych opcji, jak tryb nocny, dwa różne profile kolorów czy możliwość włączania rozdzielczości FullHD+ (normalnie jest QuadHD+), co jest dość sensowne, ponieważ różnicy specjalnej nie widać.

Bebechy, czyli co jest w środku!

Część możecie zobaczyć dzięki pleckom, ale o tym już było, zajmijmy się tym co jeszcze potrafi ten smartfon.

Snapdragon 845 oraz 6 GB pamięci RAM oznacza jedno – bardzo dobrą wydajność. Nie miałem problemów z tym elementem, więc nie będę się na nim dłużej skupiać. Jest świetnie i tyle.

Nakładka systemowa jest OK, ale ja jakimś wielkim fanem nie zostanę. Denerwowały mnie głównie dwa elementy: asystent oraz powiadomienia. HTC Sense Companion to rozwiązanie, które ma nam ułatwić korzystanie z telefonu, taki wirtualny pomocnik. No cóż, ja go wyłączyłem po kilku dniach, ponieważ jego propozycje nic mi nie dawały. Gorsze jednak były wyskakujące powiadomienia z różnych źródeł. Wyobraźcie sobie sytuację, że oglądacie fajny film na YouTube (chociażby kanał Szklany Samuraj – gorąco polecam!), a tu wyskakuje Wam u góry okno, że ktoś tam zabił kogoś innego, a potem podał resztki pytonowi z Warszawy. Nie wchodzę na portale, żeby nie czytać takich bzdur, a U12+ sam mi je podrzucała. Nie jest to może jakaś ogromna wada, ale strasznie irytuje.

Na plus muszę zaliczyć czytnik linii papilarnych i funkcje rozpoznawania twarzy, obydwa rozwiązania działają szybko oraz bez zarzutów.

Warto dodać, że bateria w tym telefonie ma 3500 mAh, co przekłada się na jeden dzień pracy. Nie jest to tragiczny wynik, ale jakoś specjalnie dobrym bym go nie nazwał. Jest w porządku. Sytuację nieco ratuje szybkie ładowanie, ale trzeba mieć przy sobie ładowarkę ze standardem QuickCharge 3.0.

Jeszcze więcej dotykania!

Znakiem rozpoznawczym HTC U12+ jest technologia Edge Sense 2. W dużym skrócie jest to po prostu ramka reagująca na dotyk, ściskanie czy stukanie. Było to już dostępne w modelu U11, ale teraz zostało rozwinięte… i wyszło to całkiem ciekawie.

W ustawianiach jest sporo opcje personalizacji tego rozwiązania, dzięki czemu krótkie ściśnięcie może uruchamiać aparat (jak z tego korzystam) lub chociażby włączać panel szybkiego dostępu do popularnych aplikacji, latarkę, jakąś konkretną apkę, funkcje zrzutu ekranu… i jeszcze kilka innych.

Ja używam Edge Sense głównie do włączania aparatu oraz robienia zdjęć, ale jeśli chcielibyście więcej to nie ma problemu. Tajwańczycy udostępnili edytor, w którym poprzez ściśnięcie możecie przybliżyć mapę czy polubić czyjeś zdjęcie na Instagramie. Opcji jest sporo, a dodawanie nowych rozwiązań jest proste.

Warto wspomnieć, że podwójny stuknięcie w którykolwiek z boków telefonu, włącza tryb obsługi jedną ręką. Wtedy ekran zmniejsza się i przesuwa na stronę, gdzie stuknęliście.

Audio!

HTC chwali się również możliwościami audio i trudno mi się kłócić z Tajwańczykami. Głośniki stereo są bardzo głośne, a dźwięk jest czysty. Dołączone do zestawy słuchawki grają świetnie (i również są bardzo głośne), chociaż dla mnie byłyby raczej nieużyteczne, ponieważ przestałem słuchać muzyki na dokanałówkach. Na testowanych również przeze mnie Sony WH-1000XM2 wszystko było idealnie.

Szkoda, że nie ma wejścia minijack lub chociaż przejściówki, ale słuchawki są już na USB typu C, więc można zrozumieć taki ruch.

Moje serce skradł… APARAT!

Dobra, nie wiedziałem jak zacząć ten akapit, żeby wyszło sensownie, bez przesadnego zachwytu i w pełni uczciwie, więc napiszę po prostu, że zakochałem się w tym aparacie.

Zdjęcia są świetnej jakości, nie brakuje im szczegółów, kolory są bardzo żywe, a ich ostrość jest bez zarzutu. Już przy pierwszym kontakcie wiedziałem, że HTC bardzo zadbało o ten element i nie zawiodłem się. No dobra, nie chcę tutaj wylewać potoku słodkości, więc sami zobaczcie jak to wygląda:

Zdjęcia zarówno w dzień, jak i w nocy są świetnie, ale U12+ ma też bardzo rozbudowany tryb profesjonalny. To właśnie on zainspirował mnie do napisania osobnego tekstu „Mój następny telefon MUSI być foto-wymiataczem!„. Rzućcie okiem jak wyglądają moje ujęcia nocnego nieba:

No dobra, łapcie też jakieś selfie:

Jeśli myślicie, że przesadzam, zobaczcie co DXOMark napisało o HTC U12+. W klasyfikacji ogólnej, jest to obecnie drugi najlepszy foto-smartfon, zaraz po Huawei’u P20 Pro. Biorąc pod uwagę same zdjęcia, lepszy jest jeszcze model P20, ale minimalnie.

HTC U12+ to smartfon, który mógłbym mieć na co dzień!

Nie jest to smartfon idealny i pod kilkoma względami mnie irytuje, ale jego plusy wynagradzają wszelkie niedogodności. Gdybym miał opisać swój wymarzony telefon, byłby on mniejszy, miałby normalne przyciski i nie pokazywałyby mi się na nim głupie powiadomienia z portali, ale poza tym to mógłby być właśnie ten model.

Aparat, wygląd, wykonanie, wydajność czy audio to elementy, które są najwyższych lotów!

Mówiąc całkiem szczerze, przy premierze U12+ nie chciało mi się pisać standardowego wpisu na ten temat, ale nieco później powstał tekst „U12+ uświadomił mi, że mam więcej wspólnego z HTC niż sądziłem…„. Ten test utwierdził mnie w przekonaniu, że to jest obecnie najlepsze co Tajwańczycy mają do zaoferowania i co ważne, jest to plan bardzo sensowny oraz przemyślany.

Mówiąc szczerze, nie wróżę U12+ sukcesu, ale tylko dlatego, że marka nie jest już tak prestiżowa jak kiedyś i obecnie relatywnie mało osób zdecydowałoby się wydać 3500 złotych na ten model. No właśnie, cena.

Jakiekolwiek zainteresowanie tym smartfonem jest skutecznie zabijane w zarodku przez cenę. Niestety kwota jaką trzeba za niego zapłacić jeszcze nie spadła ani o grosz, względem początkowej oferty i właśnie dlatego muszę napisać, że obecnie nie warto go kupić. Jeśli udałoby Wam się go dostać za kilkaset złotych mniej, możecie się porządnie zastanowić, a za 1000 zł mniej będzie to świetny wybór.

Specyfikacja:

  • 6-calowy ekran IPS LCD 6 o rozdzielczości 2880 x 1440 pikseli, proporcje 18:9;
  • 8-rdzeniowy Snapdragon 845;
  • 6 GB pamięci RAM;
  • 64/128 GB pamięci wbudowanej + MicroSD;
  • dwa aparaty główne: 12 Mpix aparat główny z przesłoną f/1.8 i optyczną stabilizacją obrazu + 16 Mpix, f/2.6;
  • dwa aparaty na przednim panelu: 2 x 8 mpix, przesłona f/2.0;
  • łączność 4G LTE;
  • bateria 3500 mAh;
  • DualSIM;
  • USB typu C
  • czytnik linii papilarnych;
  • wodoszczelność potwierdzona certyfikatem IP68;
  • Android 8.0 Oreo;
  • wymiary 156,6 x 73,9 x 8,7 mm;
  • waga: 188 gramów.

Bloguję od kilku lat, a po licznych perypetiach i dziesiątkach blogów zostałem Szklanym Samurajem. Piszę tu głównie o smartfonach, ale i inne technologiczne tematy nie są mi straszne.

Next Post