Bycie fanem Sony jest smutne. Chciałbym uwielbiać Apple…

Bycie fanem Sony jest smutne. Chciałbym uwielbiać Apple…

Ostatnio światło dziennie ujrzały nowe Xperie, a chwilę później na rynku pojawiły się iPhone’y. Ja jarałem się pierwszą konferencją, ale świat wybrał Apple’a. Cholernie smutno jest być fanem Sony w tych czasach.

Gdy zaczynała się konferencja japońskiej firmy, siedziałem w pracy. Na szczęście przy komputerze, więc z racji tego, że to wydarzenie technologiczne, mogłem sobie rzucać na nie okiem. Całego nie obejrzałem, ale chwilę po premierze już pojawiały się pierwsze wpisy o nowych Xperiach, więc zacząłem łapczywie je pochłaniać. Nie minęła godzina, a w głowie miałem już opinię na ich temat i doskonale wiedziałem co chcę napisać. Możecie to zobaczyć w tych tekstach: Xperia XZ1, Xperia XZ1 Compact oraz Xperia XA1 Plus.

Tego dnia, jako fan Xperii czułem się jak w Święta!

Nieważne czego jesteście fanami, na pewno doskonale mnie rozumiecie. Możliwość przeczytania lub usłyszenia dziesiątek różnych opinii na temat produktów lubianej marki to jest coś świetnego. Przez tą krótką chwilę czujecie się jakby świat kręcił się tylko wokół danego tematu, a z racji, że jesteście w nim ekspertami, macie wiele do powiedzenia. I co najważniejsze, wszędzie są ludzie, którzy chcą Was wysłuchać! Nie zawsze się z Wami zgadzają, ale słuchają i dyskutują. Dorzucają coś od siebie, przytakują, kłócą się, sprzeczają!

Niestety w przypadku Sony, trwa to maksymalnie kilka dni…

A zdarza się, że już po pierwszym zainteresowania spada drastycznie. Zdecydowana większość patrzy na nowe Xperie, czyta specyfikację, rzuca okiem na kilka pierwszych lepszych tekstów i ze smutkiem wzrusza ręką, ponieważ nie ma w nich niczego nowego.

Często Ci sami ludzie, siedzą jak na szpilkach czekając na konferencję Samsunga lub – jeszcze lepiej! – Apple’a. iPhone’y zostały pokazane kilkanaście dni temu, ale mam wrażenie, że zainteresowania trzema nowymi modelami jakoś specjalnie nie spadło. Oczywiście część osób, zrobiło tak samo, jak w przypadku Xperii, ale miliony ludzi nadal czekają z wypiekami na twarzy aż dowiedzą się czegoś nowego.

Może ktoś je rozbierze na kawałki? Może gigant z Cupertino wypuści film promocyjny? Może ktoś sprawdzi ich wytrzymałość? Może ktoś porówna je z konkurencją? Może ktoś otworzy pudełko z nimi w środku? Może ktoś spłodzi już pierwsze wrażenia, a może nawet i recenzję?!

Tych pytań mógłbym wymienić więcej, ponieważ praktycznie każdy tekst/film o produkcie z jabłkiem na obudowie ma potencjał, żeby roznieść się wirusowo. Nie ważne jakiej błahostki on dotyczy, ważne że jest o iPhonie!

Chciałbym być fanem Apple’a…

Mówię to jako bloger, który mógłby pisać tylko o swojej ulubionej marce, ale chciałby mieć tysiące czytelników.

Mówię to również jako fan, który chciałby żeby zainteresowanie jego ulubioną marką/produktem było cały czas żywe, niezależnie od pory roku.

No i w końcu mówię to jako użytkownik, który najzwyczajniej w świecie chciałby móc porozmawiać ze znajomymi o danym sprzęcie, potem bez problemu mógłby kupić do niego milion różnych dodatków, a gdyby coś nie działało to znalazłby w sieci tysiące osób z podobnym problemem i dziesiątkami pomysłów na rozwiązanie.

Mówię to jako fan, którego ulubione produkty większość ma gdzieś.


Zdjęcie: Medhat Dawoud(Unsplash)

  • BJK

    Znam ten ból, sam nie jestem w stanie korzystać z Apple ze względu na ich ograniczenia (a próbowałem z iPodem i iPadem!). I nie rozumiem tej fascynacji tymi produktami, które jakościowo są bardzo dobre, ale nie tworzą praktycznie żadnych nowości, prócz tego że są kompatybilne jedynie ze sobą, a kosztują parę razy więcej niż powinny. Generalnie gratulacje dla Apple że zrobiło ze swoich produktów taki legalny narkotyk, ale na tym koniec…

    • Ja tam jeszcze nie wiem czy nie jestem w stanie z nich korzystać, muszę się o tym dopiero przekonać 😉

      A porównanie z narkotykiem, niestety w wielu przypadkach trafne