Runtastic Moment Elite to świetny pomysł i takie sobie wykonanie [Mini Test]

Runtastic Moment Elite to świetny pomysł i takie sobie wykonanie [Mini Test]

Runtastic Moment Elite to zegarek, który zaraz po premierze bardzo mi się spodobał. Połączenie smartwacha i zwykłego czasomierza to świetny pomysł, ale czy testy to potwierdziły?

Zacznę od tego, że to pierwsza moja przygoda z takim zegarkiem. Ten Runtastic jest tylko trochę inteligentny, ponieważ do typowego smartwatcha brakuje mu sporo, ale moim zdaniem to wcale nie wada. Zanim jednak przejdę to głębszego wyjaśnienia czemu tak sądzę, czuję się w obowiązku wyjaśnić jak to jest z inteligencją tego zegarka.

DSC_0021

Runtastic Moment Elite – Zegarek trochę inteligentny

Typowy smartwatch to zegarek z małym ekranem zamiast tarczy, na której można wyświetlać niemal to samo, co na smartfonie. Oczywiście jest to nieco mniej zaawansowane, niż na telefonie, ale ogólnie taki czasomierz może częściowo go zastąpić. Niestety takie rozwiązanie ma też pewną wadę – czas pracy na jednym ładowaniu. Przeważnie wynosi on jeden dzień, czyli jak na zegarek dość mało. To mnie skutecznie odstraszało od takich konstrukcji, ale Runtastic jest nieco inny.

Moment Elite to tak naprawdę zwykły, wodoszczelny zegarek, który tylko nawiązuje do bardziej zaawansowanych gadżetów. Jest w nim moduł Bluetooth, dzięki któremu może on łączyć się z aplikacją, a zamontowane czujniki mierzą aktywność. Dodatkowo na tarczy zegarka jest również mniejsza, która pokazuje ile procentowo udało wykonać się dziennego planu. O powiadomieniach informuje on wibracjami. Na tym jego inteligencja się kończy, ale znów muszę powtórzyć – to nie wada! Szczególnie, że ma to swoje plusy…

Czas pracy – miód, cud, orzeszki!

Przynajmniej w teorii, ponieważ dwutygodniowe testy nie pozwalają mi sprawdzić czy obiecywane pół roku pracy na baterii są osiągalne. Nie mam powodów by w to wątpić, chociaż zegarek do mnie przyjechał rozładowany! Nie wiem ile osób z niego wcześniej korzystało i jak długo on pracował, ale u mnie nie działał. Musiałem kupić baterię i dopiero ożył.

Niezbyt dobre pierwsze wrażenie, a przez jakiś czas nie było wcale lepiej

W modelu Moment Elite przeszkadzało mi jeszcze kilka rzeczy. Po pierwsze opaska sprawiała wrażenie dokładnie wymierzonej, tylko nie dla mnie. Na jednym oczku miałem zegarek za ciasno, a gdy przesunąłem o jedno oczko, to było zdecydowanie za luźno, przez co cały latał na moim nadgarstku. Cóż, chyba jestem niewymiarowy.

Nie jest to jego jedyny minus konstrukcyjny, ponieważ dostałem wersję przedprodukcyjną i to było widać. Śrubki trzymające tylną klapkę już swoje przeszły i gdybym za każdym razem odkręcał je dołączonym śrubokrętem, to prawdopodobnie do dzisiaj bym nie skończył. Poza tym zapewne przez to otwieranie i wymienianie baterii przesunęła się uszczelka – lub źle ułożyła, ponieważ jest ona luźna – co spowodowało nieszczelność mojego modelu. Nie testowałem na szczęście go pod wodą, ale po większym wysiłku szkiełko mocno mi zaparowało.

Ostatnim już minusem było to, że nie mogłem zarejestrować się w aplikacji przeznaczonej do obsługi zegarka. Musiałem ściągnąć drugą, zarejestrować się, potem włączyć pierwszą i się zalogować. Było to nieco uciążliwe, ale potem…

Zegarek zaczął pokazywać swoje plusy!

Po tych kilku minusach, które można częściowo zrzucić na przedprodukcyjną wersję zegarka, było już tylko lepiej. Koperta została wykonana świetnie, a i wizualnie Runtastic Moment Elite prezentuje się znakomicie. Oczywiście to kwestia gustu, ale moim zdaniem jest on na tyle neutralny, że dla nikogo nie będzie brzydki. Sam kilka miesięcy wcześniej kupiłem bardzo prostego Timexa, ponieważ lubię minimalizm w zegarkach i ten model również mi to oferuje. Zdjęcia dość dobrze oddają jego wygląd. Wspomnieć muszę też, że pasek – mimo złego dopasowania – również dobrze wygląda. Wizualnie to porządny sprzęt, do którego nie mam żadnych zarzutów.

Jeśli chodzi o możliwości to także ciężko jest mi się do czegoś przyczepić. Zegarek dobrze wskazywał godziny, czyli to do czego został stworzony. Funkcje sportowe również działały, chociaż ja nie jestem najbardziej usportowionym blogerem technologicznym. Mała tarcza, na której widać procent wykonania dziennego planu to genialny w swej prostocie dodatek. Nie zasłania on godziny, a jednocześnie szybko można rzucić okiem, czy dostatecznie ruszamy się w ciągu dnia. Mimo tego, że sport nie jest moją mocną stroną, to chętnie na niego zerkałem, żeby sprawdzić jak bardzo się lenie. Niestety przeważnie ze smutku coś jadłem, ale Ty pewnie nie jesteś takim żarłokiem jak ja, więc Ciebie ten problem nie dotyczy.

IMAG0095

Czy tylko trochę inteligentny zegarek to dobra opcja?

Jest to temat tak ciekawy, że pewnie jeszcze nie raz będę go poruszać, ale moim zdaniem TAK. Zegarek jak Runtastic Moment Elite to świetne połączenie podstawowych rozwiązań znanych ze smartwatchy oraz możliwości normalnego czasomierza. Mimo wielu wad, które możesz przeczytać w tej recenzji, ja poleciłbym Ci ten model. Jednak zanim zdecydujesz się na jego zakup, sprawdź czy będzie pasować na Twoją rękę. Oczywiście można dorobić kolejną dziurkę czy zmienić pasek, ale kupując sprzęt za 199 euro (jakieś 880 złotych) powinno się mieć wszystko dopięte na ostatni guzik.

 Jeśli będzie Ci pasować, a nie chcesz – podobnie jak ja – typowego smartwatcha, to powinieneś wziąć do pod uwagę.


P.S. Od przedstawiciela firmy dostałem informację, że użytkownicy finalnych wersji nie skarżą się na te problemy, które ja miałem.