SzklanySamuraj.pl

Jednym z modeli Meizu w Polsce jest 7 Pro za 1399 złotych. Wygląda dobrze, ale czy to rzeczywiście świetna oferta, a może lepiej postawić na coś innego? 

Wczoraj pisałem o mojej dziwnej i nieco nielogicznej sympatii do Meizu, a potem wrzuciłem ten tekst na Twittera. @Porhinio (Człowiek z Dykty) stwierdził, że nie wróży sukcesu tej firmie na naszym rynku. Moim zdaniem tańsze z modeli mają szanse się przebić, jedynie model 7 Pro jest ciekawostką bez większych perspektyw na zainteresowanie szerszego grona odbiorców. Innego zdania są @krzysiek_borek (OneTech.pl) oraz @MarcinTymkow (GizChina.pl), dla których to jest odpowiednia cena (1399 złotych). W rozmowie rzuciłem, że spokojnie mogę znaleźć lepsze propozycje w tej cenie, więc skoro powiedziało się A to trzeba powiedzieć B i poniżej macie listę urządzeń, które moim zdaniem są co najmniej tak samo interesujące – jak nie bardziej – niż wspomniany wcześniej Meizu 7 Pro. Oczywiście są to smartfony, które możecie zakupić bez problemu na polskim rynku.

Nokia 6.1

Pierwszą propozycją jest tegoroczna nowość fińskiej firmy. Na naszym rynku jest dostępna w dwóch wariantach, ale ja biorę pod uwagę model z 4 GB pamięci RAM i 64 GB pamięci wbudowanej, ponieważ takie same parametry ma Meizu. Na plus tego urządzenia warto zaliczyć system (Android One, czyli szybsze i dłuższe aktualizacje) oraz moim zdaniem wygląd i wykonanie. Dla wielu osób będzie liczyło się również przywiązanie do marki, a także procesor Snapdragon 630, który jest nieco wydajniejszy niż MediaTek MT6757T Helio P25.

Motorola Moto G6 Plus

Amerykańska firma pod chińskimi skrzydłami z roku na rok jest coraz bardziej interesująca i ten model jest tego świetnym przykładem. Ciekawy wygląd, duży ekran i cena niższa o 100 złotych to argumenty, które trafią do bardzo wielu osób. Warto również pamiętać o mocniejszym niż w Pro 7 procesorze oraz dużo bardziej uznanej na naszym rynku marce.

Xiaomi Redmi Note 5

Najtańszym, ale równie ciekawym kandydatem do walki z Meizu jest Xiaomi, czyli hit ostatnich miesięcy w naszym kraju. Największy ekran, najmocniejszy procesor – Snapdragon 636 – największa bateria i cena niższa aż o 350 złotych to coś, co przekona bardzo wiele osób? Moim zdaniem tak!

Czy w takim razie Meizu nie ma żadnych szans w starciu z tą trójką?

Nie do końca. Chiński produkt ma kilka atutów, jak chociażby główny ekran wykonany w technologii OLED oraz drugi 1,9-calowy panel na tyle urządzenia. Ten dodatek może być jedynie bajerem, ale na to pytanie będę w stanie odpowiedzieć dopiero, jak uda mi się go dostać w swoje ręce. Dla mnie sporym plusem jest również rozmiar wyświetlacza, czyli 5,2 cala. Konkurenci startują od 5,5, a kończą na 5,99. Ja takich rozmiarów nie lubię, więc plus dla Meizu.

Niestety nadal nie wróżę Pro 7 sukcesu. Tak, poszukanie alternatyw było trudniejsze niż sądziłem, ale elementy jak procesor MediaTeka czy chociażby sama marka urządzenia będą skutecznie odstraszać od niego przeciętnego zjadacza chleba. Xiaomi miało dużo korzystniejszą sytuację, ponieważ przed wejściem na nasz rynek ta nazwa niemal codziennie pojawiała się w tekstach na portalach, serwisach i blogach. O Meizu większość nie słyszała.

Właśnie dlatego cena na poziomie 1399 złotych jest zbyt wysoka. Nie chodzi tu o same bebechy, ale mało który Polak będzie chciał wyłożyć sporo ponad tysiąc złotych na coś kompletnie anonimowego. Modele M6 i M6s startują od 499 złotych, przez co ich brak rozpoznawalności może nie mieć takiego znaczenia. Kolokwialnie mówiąc, lepiej jest wtopić na nieudany zakup 5 stówek niż prawie półtora tysiąca, a Meizu to na razie w oczach przeciętnego zjadacza chleba niepewna inwestycja.

Myślicie, że mam trochę racji?

Odpowiedź i tak poznamy za kilka miesięcy, wraz z wynikami sprzedaży.

Bloguję od kilku lat, a po licznych perypetiach i dziesiątkach blogów zostałem Szklanym Samurajem. Piszę tu głównie o smartfonach, ale i inne technologiczne tematy nie są mi straszne.

Next Post