Seria Galaxy J popularniejsza od flagowych eSek? Świat stanął na głowie!

Seria Galaxy J popularniejsza od flagowych eSek? Świat stanął na głowie!

Chyba nie ma fana nowych technologii, który nie zna najnowszych urządzeń Samsunga z serii S. Z drugiej strony, mało kto przykłada uwagę z budżetowej linii J, a to błąd. Ona jest dla Koreańczyków bardzo ważna!

Przez długi czas nie przepadałem za produktami Samsunga. W mojej opinii były one brzydkie, słabo działały i przy tym kosztowały zdecydowanie zbyt dużo. Wraz z kolejnymi generacjami, dużo się zmieniło i teraz przedstawiciele serii Galaxy S są jednymi z najładniejszych na rynku, a o wydajność również nie ma co się martwić. Jedynie cena została dość wysoka, ale topowa linia jest pewnym wyznacznikiem prestiżu, więc ona istnieje na trochę innych warunkach – ludzie są w stanie zapłacić za eSkę sporo, ponieważ to coś więcej niż telefon, to sposób myślenia. Nie krytykuję, po prostu stwierdzam.

Ceny dużo bardziej uderzają w tańsze urządzenia. Seria A ma wiele zalet i chyba nawet trochę się zakochałem w A3, ale jest dość droga. Za podobne pieniądze można dostać mocniejsze sprzęty, ale tutaj pojawia się tez aspekt, który dla wielu jest kluczowy – marka! Często pomagam przy wyborze sprzętu – czy to smartfonów, czy notebooków – i widzę, że przywiązanie do ulubionego producenta bywa argumentem nie do przeskoczenia. Nie zawsze, ale akurat na rynku telefonów Samsung ma na tyle mocną pozycję, że wiele osób weźmie cokolwiek, byle z logo koreańskiego giganta. Przy serii A jeszcze jestem w stanie to zrozumieć, ponieważ nawet jeśli nowa A3 lub A5 są na papierze nieco słabsze niż konkurenci, nadal są to bardzo udane modele i większość nabywców będzie zadowolona.

Nie do końca rozumiałem ludzi kupujących serię Galaxy J

Dlatego tak bardzo zdziwiłem się, gdy zobaczyłem najpopularniejsze smartfony, które trafiły na rynek w pierwszym kwartale 2017 roku (via Strategy Analytics):

Wyników iPhone’a 7 można było się spodziewać. Na 353,3 mln urządzeń, które trafiły na rynek od stycznia do końca marca, aż 38,9 mln to te dwa produkty Apple’a. Takiego rezultatu Samsung może tylko pozazdrościć, chociaż oczywiście brak S7/S7 Edge można wytłumaczyć premierą S8. Miło również, że ludzie nadal wolą mniejszy z modeli, chyba nie tylko ja nie przepadam za ogromnymi patelniami.

Pewnym zaskoczeniem jest Oppo R9s, czyli smartfon dostępny jedynie w Chinach. Nie sądziłem, że typowemu chińczykowi uda się zajść tak wysoko, ale akurat ta chińska marka jest obecnie na topie i korzysta z tego jak tylko może.

Dużo większym zaskoczeniem są dwie kolejne pozycje…

Galaxy J3 i J5?!

Tak, jak serie S i A mogą rywalizować na swoich półkach cenowych, tak przedstawiciele linii J są zwyczajnie za drodzy i za słabi, żeby być ciekawą alternatywą na rynku. Przynajmniej tak do tej pory myślałem.

Samsung Galaxy J3 z 1,5 GB RAM-u to wydatek rzędu 600 złotych, a za J5 z 2 GB RAM trzeba wyłożyć jakieś 800 złotych. Nie są to duże sumy, ale na tych półkach cenowych można dostać coś dużo ciekawszego, chociaż tak popularne w naszym kraju od kilku miesięcy Xiaomi. Do tej pory byłem przekonany, że kupując smartfona za mniej niż tysiąc złotych, przywiązanie do marki schodzi na drugi plan, a priorytetem jest sensowność danego wyboru. Mając mocno ograniczony budżet, właśnie takie byłoby moje główne kryterium, ale jak widać nie każdy tak myśli.

I to ogromny sukces Samsunga!

Z łatwością można znaleźć coś ciekawszego niż przedstawiciele serii Galaxy J, ale ludzie na tyle znają i lubią Samsunga, że wolą postawić na coś sprawdzonego. Takiego przywiązania mogą pozazdrościć konkurenci na rynku urządzeń z Androidem.

Dobra robota Koreańczycy, chyba czas przetestować czy „Jotki” są rzeczywiście takie słabe jak myślę, czy może wraz z ostatnią generacją sporo się zmieniło. Cóż, chętnie to sprawdzę, bo takiego wyniku kompletnie się nie spodziewałem, więc musi stać za nim coś więcej.


Nie bój się skomentować! W końcu jesteśmy tutaj, żeby pogadać, prawda? 

Możemy to zrobić na FanPage, w grupie dla fanów Xperii lub w tajnym miejscu dla najwierniejszych czytelników!


Źródło: Strategy Analytics via Komórkomania, Think Apple