3 sposoby jak odpowiednio się przygotować na maraton filmowy

3 sposoby jak odpowiednio się przygotować na maraton filmowy

Maraton filmowy to świetny pomysł na wyjście ze znajomymi czy randkę, ale warto się do niego przygotować. Bez tego możesz wiele stracić.

Ostatnio byłem na maratonie filmowym i pod koniec ledwo widziałem na oczy. Niemal 8 godzin – przez całą noc – to nie lada wyzwanie, ale możesz sobie dać z tym radę. Wystarczy odpowiednio się przygotować i nawet maraton horrorów nie będzie Ci straszny (chociaż sam nie wiem czy to dobrze).

1. Strój

Maraton filmowy to świetna okazja na ciekawą randkę. Można spędzić kilka godzin z drugą połówką oglądając coś co się lubi. Teoretycznie same plusy, ale niestety trzeba przed takim wyjściem trochę pomyśleć. Wypad do kina to jakieś 2 godziny, ale podczas maratonu są przeważnie 4 filmy. Wystrzałowa kreacja – która może wyglądać oszałamiająco – niekoniecznie sprawdzi się w zatłoczonym kinie przez 8 godzin. Ja zdawałem sobie z tego sprawę, więc nie zakładałem na wyjście swojej najlepszej stylizacji, w którą ledwo wchodziłem 10 kilo temu. Postawiłem na coś luźnego i z naturalnych materiałów, żeby po połowie seansu nie siedzieć spoconym jak świnia. Warto przemyśleć dokładnie jak się ubrać do takich warunków i wygląd nie powinien być priorytetem.

Pamiętaj dziewczyno! Możesz na początku wyglądać nieziemsko, ale po 8 godzinach w pełnej sali (kilkaset osób) ciężko jest wyglądać jak bogini. Szczególnie jeśli leje się z Ciebie strumieniami, a przez to makijaż wygląda jakbyś to Ty mogłaby być na ekranie. W maratonie horrorów.

2. Jedzenie

Dużo jest głosów czy kupować sobie coś do kina czy może dać sobie spokój i przesiedzieć te dwie godziny. W przypadku maratonów sprawa wygląda moim zdaniem inaczej i powinieneś zadbać o odpowiedni prowiant. Nawet największym twardzielom oczy same się zamykają gdy na zegarku widnieje 6 rano, a Ty całą noc oglądałeś horrory. Dlatego warto w takich wypadkach postawić na jakiś napój energetyczny, kawę lub coś z dużą ilością cukru. Zdaję sobie sprawę, że ze zdrowiem nie ma to zbyt wiele wspólnego, ale wolę to niż chrapać na ostatnim filmie. Na szczęście to mi się nie zdarzyło, ale pomogła mi w tym Cola. Jeszcze lepsza może okazać się czekolada.

Oprócz tego warto zjeść porządny posiłek, a w czasie seansu sobie coś pożywnego przekąsić. W końcu głodny człowiek to zły człowiek, a chyba nie chcesz psuć sobie zabawy na maratonie?

3. Zachowanie

Ostatnim z punktów, który chciałbym poruszyć jest zachowanie się podczas seansu. Pamiętaj, że jeśli idziesz do dużego kina to nie będziesz tam sam i warto przyjść chwilę wcześniej. Podczas mojego ostatniego wyjścia na maraton spóźniłem się chwilę na film, ponieważ kolejki do sal był ogromne. Byłem oczywiście na miejscu kilkanaście minut wcześniej, ale to i tak nie wystarczyło. Na szczęście pierwszy z filmów już widziałem, więc nie była to dla mnie duża strata. W innym wypadku byłbym zły na siebie, bo nie lubię tracić ani odrobiny filmu.

Ciężko jest pisać o kulturze osobistej do dorosłych ludzi, ale warto wspomnieć o tym 3 słowa. Na ostatnim maratonie nie było pod tym względem źle. Jedynie w Obecności podczas sceny klaskania pół sali również zaczęło klaskać, ale poza tym to ład i porządek (a ta sytuacja była w sumie całkiem zabawna). Niestety doświadczenie nauczyło mnie, że warto znać swoje ograniczenia. Jeśli po 2-3 filmie już nie możesz wysiedzieć i na zmianę przeszkadzasz innym lub przysypiasz to lepiej wyjdź i odpocznij. Tak będzie lepiej dla Ciebie i dla reszty.

Ostatnią już z rzeczy, o której trzeba pamiętać jest odpowiednie przygotowanie się mentalne. Warto zdawać sobie sprawę, o której kończy się maraton i zrobić wszystko, żeby to było problemem. Krótka drzemka w ciągu dnia jest dobrym pomysłem. Podobnie jak orzeźwiający prysznic przed wyjazdem na maraton (po 8 godzinach w sali i tak panowała „gęsta” atmosfera), który na dodatek sprawi, że współtowarzysze nie będą musieli wkładać sobie miętówek do nosa.

Maratony są świetnie, ale trzeba się do nich przygotować!

Maratony filmowe to genialna sprawa, ale następnym razem będę do niego lepiej przygotowany. Co prawda teraz nie było źle, jedyne czego mi zabrakło to trochę czekolady dla zwiększenia skoncentrowania, przez co na ostatnim filmie bałem się każdego szmeru. Po tylu godzinach mój umysł nie był już ostry jak maczeta i podskakiwałem jak głupi za każdym razem, gdy na ekranie pojawiło się coś strasznego. Oczywiście musiałem udawać wśród znajomych, że mam katar i cały czas kicham, bo dorosłemu facetowi nie przystoi tak bać się na horrorach, prawda?

P.S. Chyba mi nie uwierzyli…


A jeśli wpis Ci się spodobał i chcesz być na bieżąco to zostaw lajka. Dzięki!


Zdjęcie: m4tik

  • Ostatni akapit wymiata 😀 Nie wiem czemu, ale zawsze kiedy postanawiam sobie, że się przejdę na jakiś maraton to mnie taka okazja zawsze omija. Nie mam skąd o tym wiedzieć. Gdzie Ty wynajdujesz informacje o takich seansach?

    W ogóle to na następny maraton horrorów lub coś w tym stylu (byle nie „Zmierzch”, „Hobbit”, czy „Władca Pierścieńi” :P). idę z Tobą – mam ochotę pośmiać się z Ciebie o piątej rano 😀

  • Uwielbiam maratony filmowe, ale jestem zawsze po nich jakieś dwa kg na plusie;)))

  • Chyba bym nie dała rady tyle wysiedzieć w kinowym fotelu. Wole takie maratony w domu gdzie mogę się wyciągnąć, nawet położyć, wstać i pochodzić.

  • Maratony filmowe, zwłaszcza te z horrorami, były prawdziwym hitem, gdy byłam jeszcze nastolatką. Niewielkie miasto, niewiele atrakcji. Noc w kinie? Wydarzenie miesiąca. Przy tym wiele zabawy. Szczególnie, gdy napełniało się kubki po coca-coli tanim winem. Ok, to już przeszłość 😉 Dawno już nie byłam na podobnym maratonie. Wiem jednak, że następnym razem chętnie skorzystam z Twoich porad.

  • Nie byłam nigdy na maratonie filmowym, ale na festiwalach filmowych. Tam jest o wiele lepszy komfort, ponieważ masz więcej czasu przed kolejnym filmem, są one porozrzucane po kilku salach więc zmieniasz lokalizację. „Razu pewnego”, założyłam sobie, że obejrzę 5 filmów pod rząd. By jak najmniej stracić. A już było późnym popołudniem, wybrane filmy zaczynały się dosłownie jeden po drugim. Wszystko pięknie ładnie, ale były to tak „ciężkie” emocjonalnie produkcje … piękne filmy… ale wymagające posiedzenia trochę po nich, podyskutowania, przegryzienia tego co się zobaczyło. Następnego dnia robiliśmy już sobie przerwy, dyskutowaliśmy na ich temat itd. Maratony są fajne, ale nie wszystkie gatunki filmów się na nie nadają. Horrory są ok 😉