Alcatel umie robić średnią półkę, czyli Idol 5S oficjalnie

Alcatel umie robić średnią półkę, czyli Idol 5S oficjalnie

Alcatel rok temu pokazał świetne Idole 4, a teraz nieco po cichu zaprezentował Idola 5S. Czy tym razem sprzęt również jest taki ciekawy?

Jak może wiecie, od prawie roku korzystam prywatnie z Idola 4. Czasem co prawda odkładam go na półkę, ponieważ mam nadmiar testowych sprzętów, ale takie sytuacje w ostatnich miesiącach zdarzały się sporadycznie i właśnie dlatego śmiało mogę stwierdzić, że dość dobrze znam „czwórkę” od Alcatela. To świetny telefon, który doczekał się właśnie następcy o nazwie Idol 5S.

Jeśli w Waszej głowie zapaliła się właśnie lampa informująca o tym, że na rynek trafił też Idol 4S i to raczej jego następca, pozornie macie rację. Nazwa na to wskazuje, ale już specyfikacja zdradza, że mamy tutaj kontynuację słabszego wariantu. Zresztą sami zobaczcie co dostaniecie w tym urządzeniu:

  • 5,2-calowy ekran IPS o rozdzielczości FullHD (1920 x 1080 pikseli);
  • 8-rdzeniowy procesor Snapdragon 625;
  • układ graficzny Adreno 506;
  • 3 GB pamięci RAM;
  • 32 GB pamięci wbudowanej + slot na kartę microSD;
  • 12-megapikselowy aparat główny z dwutonową diodą LED, detekcją fazy i przesłoną o jasności f/2.0;
  • 8 Mpix;
  • łączność 4G LTE;
  • bateria o pojemności 2620 mAh;
  • czytnik linii papilarnych;
  • głośniki stereo, 2 x 3,6W;
  • USB typu C;
  • Android 7.1 Nougat;
  • wymiary: 148,59 × 70,86 × 7,36 mm;
  • waga: 149 gramów.

Dobry średniak!

Patrząc na powyższe podzespoły, śmiało mogę stwierdzić, że jest to nieco odświeżona wersja Idola 4. Model 5S ma więcej pamięci wbudowanej (32 vs 16 GB) i mocniejszy procesor (Snapdragon 625 vs 617), ale ekran pozostał taki sam. Zmienił się także aparat, który ma teraz „tylko” 12 megapikseli (Idol 4 ma 13 Mpix matrycę), ale akurat w fotografii nie tylko cyferki się liczą, więc tutaj również powinno być lepiej. Na szczęście został najbardziej charakterystyczny punkt poprzedników, czyli głośniki stereo o mocy 3,6W… każdy. Moja czwórka potrafi nieźle dać czadu, więc i teraz zapewne nie będzie gorzej.

Warto wspomnieć, że bateria również doczekała się zmiany, ale tylko o 10 mAh. Akurat pod tym względem Alcatel mógłby postarać się bardziej, ponieważ Idol 4 mistrzem pracy na jednym ładowaniu na pewno nie jest. Na minus zaliczyć trzeba również prawdopodobny brak NFC (może będzie w wersji europejskiej).

Dobrze jest również jeśli chodzi o wygląd. Idol 5S pod tym względem zdaje się czerpać z modelu 4S i to akurat dobry ruch, ponieważ ten smartfon podobał mi się bardziej. W stosunku do czwórki różnił się on szczegółami, ale to właśnie one „robiły robotę”. Szkło 2.5D Dragontrail prezentuje się dobrze i chociaż pewnie 5S nie będzie pokazywany na wystawach sztuki współczesnej, to jest on po prostu ładny. Dodatkowo na pleckach pojawiło się wgłębienie, które jest również czytnikiem linii papilarnych. To coś, czego brakowało w poprzednikach.

Co z tą nazwą?

Jeśli chodzi o specyfikację, Idol 5S to po prostu mocniejsza czwórka, ale wizualnie bardziej przypomina wariant 4S. Sądzę, że Alcatel zdał sobie sprawę, że nie ma jeszcze marki, która pozwala skutecznie powalczyć na półce 1700-2000 złotych, ale już wśród urządzeń za ok. 1000 złotych nie jest to aż tak istotne. Co prawda wyników sprzedaży nie znam, ale obstawiam, że czwórek sprzedało się dużo więcej, więc Chińczycy wybrali rozsądnie i będą budować pozycję na średniej półce. Za rok lub dwa, gdy użytkownicy Idoli 4 będą szukać czegoś nowego, TLC  (właściciel Alcatela) może pokusić się o pokazanie mocniejszych i droższych sprzętów. Na razie może być na to za wcześnie, szczególnie że Chińczycy mają w swoich rękach Blackberry.

Możliwe – niestety tylko strzelam – że droższe smartfony będą pojawiać się na rynku z logiem Jeżynki, która ma dużo bardziej ugruntowaną pozycję i nadal wiernych fanów. Takie rozwiązanie byłoby moim zdaniem całkiem sensowne.

Zapewne zapytanie w takim razie, czemu Idol 5s nie nazywa się po prostu Idol 5? Otóż, u poprzednika litera „S” oznaczała, że jest mocniej, więc Alcatel zapewne chciał to wykorzystać. Jeśli ktoś kojarzy czwórki, to ten dopisek od razu da mu do zrozumienia, że ma do czynienia z bardziej zaawansowanym produktem. Niektórych może to wprowadzić w błąd, ale z czysto marketingowego punktu widzenia, ma to sens.

Chińczycy nie zapomnieli o odpowiedniej cenie!

Alcatel Idol 5S został na razie zaprezentowany jedynie w Stanach Zjednoczonych i trafił tylko do oferty Amazonu. Można nabyć go tam w dwóch wersjach:

Idol 5S bez reklam – 279 dolarów (ok. 1035 złotych);

Idol 5S z reklamai Amazonu – 199 dolarów (ok. 740 złotych).

Cena za ten model wydaje się w porządku, ale należy pamiętać, że tyle kosztuje on w USA. U nas będzie drożej, przez co Idol 5S może nie być już tak atrakcyjny. Za 999 złotych byłby świetnym produktem, za 100 złotych więcej nadal byłby do przyjęcia, ale 1199 zł to jest już moim zdaniem górna półka opłacalności. Za 1099 złotych można już przecież dostać Galaxy J5 2017, który pod niektórymi względami przegrywa z Idolem, ale za to zdecydowanie wygrywa marką, a wielu klientów jest to kluczowy punkt.

Oczywiście, zobaczymy jeszcze co Alcatel dorzuci do 5S, ponieważ nie wyobrażam sobie, żeby razem ze smartfonem były tylko słuchawki i ładowarka. Chińczycy przy czwórkach przyzwyczaili nas do czegoś, więcej więc teraz powinni pójść za ciosem. No cóż, pozostaje nam poczekać, a tymczasem napiszcie czy Idol 5S jest Waszym zdaniem udanym następcą czwórek.


Źródło: Alcatel, Amazon via Tabletowo.pl