Czy żarówki Yeelight to również świetny przykład #XiaomiLepsze?

Czy żarówki Yeelight to również świetny przykład #XiaomiLepsze?

W przypadku smartfonów, Xiaomi przez wielu uznawane jest za markę idealną, ale czy inne produkty chińskiej firmy są równie dobre? Sprawdziłem żarówki Xiaomi Yeelight i ja już znam odpowiedź!

Jak już pisałem ostatnio – przy okazji recenzji żarówek TP-Link LB130 – zachorowałem na stworzenie namiastki inteligentnego domu, a na pierwszy ogień poszło oświetlenie. Jest to relatywnie tanie i bezsprzecznie proste usprawnienie swojego mieszkania, więc idealne na start. Propozycja TP-Linka spodobała mi się pod wieloma względami, ale nie było idealna.

Tak się złożyło, że jakiś czas później w moje ręce wpadł taki sam gadżet, tylko od Xiaomi. Czy rzeczywiście #XiaomiLepsze, a może Yeelight nie mogą się równać z LB130?

Bez wątpienia może!

Zaczynając testy inteligentnych żarówek myślałem, że po pierwszej będzie już bardzo nudno, ponieważ czym mogą się one różnić? W tych dwóch modelach postawiono na nieco inny wygląd (Xiaomi Yeelight jest spłaszczona u góry, przez co można ją postawić na płaskiej powierzchni) i wykonanie, ale obydwa gadżety sprawiają dobre wrażenie. Oczywiście inne może być też światło, ale ciężko mi ocenić czy któraś z żarówek radzi sobie wyraźnie lepiej. Nadal to jest nieco inny rodzaj światła co w tradycyjnych żarówkach, ale po testach TP-Linka zdążyłem się już do niego przyzwyczaić, więc pierwszy kontakt z Yeelight nie był taki zły.

No właśnie, światło!

To ono jest tutaj najważniejsze i do niego nie mogę mieć żadnych zastrzeżeń. Świeci jasno, a kolory są bardzo wyraziste, co możecie zobaczyć na poniższych zdjęciach. Xiaomi dużo lepiej rozwiązało również sprawę z różnymi trybami niż Tp-Link. Można ustawić harmonogram świecenia, ale oprócz niego są chociażby przygotowane „sceny”, jak wschód słońca, zachód, tryb nocny czy też wariant na randkę. Oczywiście można postawić na jakikolwiek kolor światła i tyle.

Dodatkiem, który zdecydowanie zasługuje na wyróżnienie jest tryb muzyczny. Polega on na tym, że telefon wykrywa muzykę i żarówka świeci w jej rytm. Działa to w porządku, chociaż oczywiście nie idealnie i nie za każdym razem dobrze oddaje słuchany utwór. Mimo tego, opcja na domówkę genialna i zamierzam z niej korzystać.

Tryb muzyczny jest ciekawy, ale moim faworytem jest „dyskoteka mode”, który w aplikacji nazwany jest „pływający”. Przy TP-Linku nieco pastwiłem się nad tym, że nie mogę ustawić sobie schematu, który dynamicznie zmieniałbym kolory świecenia. Taka swoista dyskoteka to może i rozwiązanie niepotrzebne na co dzień, ale skoro już ostatnio ustaliliśmy, że faceci to duże dzieci, więc czemu zabierać im (mi) możliwość zabawy?

Xiaomi Yeelight mają taki tryb i szczerze mówiąc pokochałem te żarówki właśnie za ten dodatek. W głowie mam już milion możliwych zastosowań, ale z racji tego, że większość nie jest zbyt poważna, nie będę ich wymieniać. Ważne, że to świetny dodatek i tyle! Zresztą sami zobaczcie:

Aplikację Yeelight możecie ściągnąć tutaj: Google Play / iOS

Wygląda na to, że tym razem rzeczywiście #XiaomiLepsze!

Polubiłem się z żarówkami TP-Linka, ale w tym wypadku Xiaomi rzeczywiście jest chyba lepsze. Dwie główne przewagi tego produktu to cena (70 vs 200 złotych!) oraz dodatkowe tryby, jak ten muzyczny czy pływający (DYSKOTEKA!). Gdyby nie te dwa elementy, nie wiedziałbym, który mam Wam polecać, ale teraz sytuacja jest dość jasna.

Dodam jeszcze, że na początek proponuję zakup jednej żarówki. Nie jest to duży koszt, a sami się przekonacie czy jest to rozwiązanie dla Was. Ja miałem kilka wątpliwości, które opisałem we wpisie od LB130 i do niego Was odsyłam.


Jeśli chcecie zamówić Xiaomi Yeelight to zachęcam do skorzystania z oferty Gearbestu. Obecnie te żarówki dostępne są w chińskim magazynie, ale wysyłka to tylko 5 złotych (sama żarówka kosztuje 66 złotych, więc brzmi to sensownie). Link do produktu znajdziecie poniżej:

Xiaomi Yeelight