SzklanySamuraj.pl

Przez długi czas niespecjalnie korzystałem z żadnych etui na swoich telefonach, ale teraz nieco zmieniłem zdanie. Wiem jednak, że nie kupię już pokrowca od X-Level.

Nigdy nie kręciły mnie pokrowce do telefonów. Zdarzyło mi się jakieś sobie sprawić, ale raczej nie wytrzymywałem z nimi dłużej niż dwa tygodnie. Zawsze wychodziłem z założenia, że nie po to kupuję dobrze wykonanego, smukłego smartfona, żeby potem pakować go w etui, które zniszczy mi te dwie zalety. Sądziłem, że kłoci się to z logiką, więc skutecznie pomijałem zalety dodatkowej ochrony na urządzenie i przez większość czasu jakiś udawało mi się uniknąć poważniejszych strat.

Zdanie nieco zmieniłem przy Xperii XZ, którą niemal natychmiast włożyłem w etui. Co więcej, kupowanie nowych pokrowców stało się moim małym technologicznym hobby i mam ich już kilka, a pewnie na tym się nie skończy. Przeszukując odmęty internetu za nowymi akcesoriami do mojego telefonu, trafiłem na akcesoria X-Level, które na zdjęciach prezentowały się całkiem interesująco. Mówiąc uczciwie, trochę było mi szkoda kupować tego etui, ale dostałem je w prezencie, więc nie pozostało mi nic więcej niż zacząć testy.

Pierwsze wrażenia było średnie…

Etui X-Level nie było moim pierwszym pokrowcem na Xperię XZ. Bardzo możliwe, że właśnie przez to nie zrobiło na mnie najlepszego wrażenia. Ochrona od Ringke – którą opiszę niedługo – może i nie prezentowała się tak elegancko, ale czułem, że jest solidna i w razie czego ochroni mój telefon. X-Level zasłania plecki i lekko nachodzi na krawędzie, ale nie wystaje ponad taflę przedniego ekranu. Przy jakimkolwiek upadku mogę liczyć jedynie na szczęście.

W kwestiach wizualnych oraz jakości wykonania również nie było najlepiej. Pokrowiec na pierwszy rzut oka prezentuje się w porządku, ale jeśli kiedyś mieliście w ręce porządne, elegancie etui chociażby od Apple’a to od razu zauważycie różnice. Klejenia są w przyzwoite (w większości, o czym za chwilę), ale całość sprawia wrażenia nieco tandetnego. Nie chcę narzekać na siłę, ponieważ ono kosztowało kilkadziesiąt złotych, więc za taką kwotę nie można oczekiwać, że wszystko będzie z najwyższej półki. Gdyby ta przygoda tak się zakończyła to X-Level przeważnie leżałby w szafce, ale czasem może i bym go zakładał. W sumie plecki Xperii wyglądają całkiem interesująco, a to jest jego główne zadanie.

…a potem było jeszcze gorzej!

Niestety postanowiłem go czasem używać (rzadko, bardzo rzadko!) i to był błąd. Już po kilku dniach zaczął odpadać napis X-Level i obecnie nie ma „X” oraz połowy „E”. Słabo, ale idźmy dalej. Przy wcięciach na przycisk HOME oraz gniazdo słuchawkowe są wykończenia łączące zewnętrzną i wewnętrzną część etui. Niestety to przy klawiszu odpadło w całości, a to przy złączu jeszcze się jakoś trzyma, ale już częściowo odeszło i to tylko kwestia czasu kiedy również się go pozbędę.

Ogólnie, nie polecam!

Dla przyzwoitości oraz uczciwości, muszę dodać, że etui było kupione na Allegro za jakieś 30-40 złotych, ale z tego co widzę jest to normalna cena, więc nie mam podstaw, żeby wątpić w jego oryginalność. Wychodzi na to, że albo ja słabo trafiłem, albo po prostu od produktów tego producenta nie można za wiele oczekiwać. Szkoda… Miałem nadzieję, że trafiłem na przyzwoicie wykonany i elegancki pokrowiec, a okazała to się chińska taniocha, która z jakością nie ma za wiele wspólnego.

No cóż, pozostają mi jeszcze etui od Ringke i Krusella, które opiszę niedługo, ale mogę zdradzić, że z nimi jest już dużo lepiej!

Bloguję od kilku lat, a po licznych perypetiach i dziesiątkach blogów zostałem Szklanym Samurajem. Piszę tu głównie o smartfonach, ale i inne technologiczne tematy nie są mi straszne.

Next Post