SzklanySamuraj.pl

Xiaomi bezapelacyjnie jest hitem na rynku smartfonów, ale coraz bardziej zaczyna mi przypominać Samsunga… z najgorszych czasów!

Dawno, dawno temu, rynek smartfonów wyglądał zupełnie inaczej niż teraz, ale jedno się nie zmieniło – pozycja Samsunga. Kiedyś, dziś i jeszcze na pewno jutro to koreański gracz będzie liderem, chociaż całkiem innymi sposobami zdobywał swoją pozycję. Kilka lat temu wybór telefonu tej marki to było nie lada wyzwanie, a problem był jeden:

Różnorodność!

Część z Was powie, że to przecież bez sensu, ponieważ im więcej tym lepiej, ale dajcie mi chwilę. Poniżej pokaże Wam ile telefonów pokazał Samsung w kolejnych latach (korzystam z wyszukiwarki GSMArena; dane mogą nie być idealne, ale dość dobrze obrazują jak to wyglądało; uwzględniają one również tablety i smart gadżety, jak zegarki czy opaski):

  • 2009 – 119
  • 2010 – 100
  • 2011 – 110
  • 2012 – 78
  • 2013 – 56
  • 2014 – 62
  • 2015 – 45
  • 2016 – 37
  • 2017 – 26
  • 2018 – 15

Już rozumiecie o co mi chodzi? Samsung w pewnym momencie pokazywał ponad 100 urządzeń rocznie, tzn. jedno na 3-4 dni.

Ok, są wśród nich „powtórzenia”, ponieważ czasem wariant na dany rynek nazywał się zupełnie inaczej lub był minimalnie inny, ale to nadal liczba, która nie mieści mi się w głowie. Wydaje mi się jednak, że Xiaomi może mieć na ten temat inne zdanie.

Xiaomi: więcej, więcej, więcej!

Dla przyzwoitości i rzetelności, najpierw pokażę Wam podobne dane dotyczące Xiaomi, a potem przejdziemy do ich omówienia:

  • 2012 – 2
  • 2013 – 4
  • 2014 – 5
  • 2015 – 11
  • 2016 – 18
  • 2017 – 13
  • 2018 – 14

Hmm… Patrząc na cyferki, chińska marka pokazuje obecnie mniej więcej tyle samo urządzeń co Koreańczycy. Tak, widać wyraźny wzrost, ale jednak nigdy nawet nie zbliżyli się do Samsunga. Mam jednak wrażenie, że to się może zmienić. To jeszcze się nie stało, ponieważ koreańska firma działa na całym świecie, a Xiaomi wchodzi na wiele rynków i dopiero z czasem będzie prawdopodobnie rozbudowywać swoje portfolio.

Ponadto rzućmy okiem jak wygląda obecnie sytuacja na rynku wśród tych dwóch marek, zakładając, że chcę kupić telefon do 1500 złotych (w tym przypadku sprawdzane w X-Kom). Wybrałem taki przedział cen, ponieważ to segment, o który producenci bardzo mocno walczą.

  • Samsung – 20 (z czego 8 różnych telefonów w różnych wersjach, a reszta to zestawy z kartami i innymi gadżetami).
  • Xiaomi  – 34 (brak jakichkolwiek zestawów, same urządzenia w różnych kolorach i wariantach).

Dobra, powiecie, że to nie jest miarodajne, więc mam jeszcze jedną zabawę. Jakiego Xiaomi kupilibyście mając do wydania jakieś 700-800 złotych?

Redmi Note 4 4/64GB – 797 złotych;

Redmi S2 3/32GB – 798 złotych;

Mi A1 32 GB – 819 złotych;

Redmi 5 Plus 64 GB – 847 złotych;

Mi A1 64 GB – 877 złotych;

Redmi Note 5 3/32GB – 899 złotych.

I teraz pytanie, który z nich jest najlepszy? Ciężko powiedzieć. Każdy ma jakieś zalety, a wybór najdroższego niekoniecznie może być dla najlepszy. Nie chcę się tutaj rozpisywać nad konkretnymi atutami danych wariantów, ponieważ to możecie sprawdzić sami, ale co ma zrobić klient, który nie zna się na tym rynku?

No cóż, on przeważnie nie będzie miał pojęcia co wybrać!

Jeśli dam Wam 123 rodzaje sera w podobnej cenie, prawdopodobnie nigdy nie wybierzecie tego jedynego, raczej zdacie się na ślepy los. Gdybym jednak dał Wam tylko 3 rodzaje sera i jasno określił ich hierarchię, szybko zdecydowalibyście, który jest idealnym wyborem dla Was!

Część z Was może nie wiedzieć, ale w swoim życiu kilkukrotnie pracowałem w handlu i chociaż nagrody sprzedawcy roku nigdy nie zgarnąłem, to zauważyłem kilka prawidłowości. Jedną i najważniejszą dla tego wpisu jest to, że…

Ludzie chcą mieć wybór, ale gdy jest on zbyt duży to budzi w nich niepokój, ponieważ nigdy nie będą mieli przekonania, że dokonali najlepszej decyzji!

Nie ważne co kupuję, lubię mieć przekonanie, że dobrze wybrałem. Nienawidzę trwonić pieniędzy, a jakby się okazało, że ktoś za taką samą kwotę kupił coś wyraźnie lepszego, mógłby mnie trafić szlag.

Xiaomi obecnie jest marką, która daje mi do zrozumienia, żebym wziął Note’a 4. No chyba, że wolę Mi A1. Lub Redmi S2. Albo Note’a 5…

Rozumiecie już do czego zmierzam? Produktów Xiaomi jest za dużo, przez co nigdy nie będę mieć pewności, że wybrałem ten najwłaściwszy. Jeśli mi nie wierzycie wrzućcie te kilka modeli na jakąś grupę fanów tej marki i rozpętacie istną burzę.

Problemem jest to, że ostatecznie to szary Kowalski jest najlepszym klientem (osób, które się nie znają nadal jest najwięcej), a on nie będzie mieć pojęcia, który z powyższych telefonów wybrać. W tym momencie przyjdzie fan Samsunga, która powie, że Galaxy J7 to tylko stówkę droższy, a jednak co Samsung to Samsung i chyba jednak lepiej wziąć takiego Koreańczyka, a nie jakiś wynalazek z Chin, prawda?

Możecie mi nie wierzyć, ale ludzie tak właśnie kupują telefony, a Xiaomi samo sobie robi pod górkę. Wypuszczając coraz więcej bliźniaczych modeli nie dość, że prowadzi do konfliktów wśród fanów, to pokazuje typowym Kowalskim, że w sumie to samo nie wie, które ich urządzenie jest najlepsze.

Samsung zrozumiał to po latach, czy na Xiaomi też przyjdzie czas?

Bloguję od kilku lat, a po licznych perypetiach i dziesiątkach blogów zostałem Szklanym Samurajem. Piszę tu głównie o smartfonach, ale i inne technologiczne tematy nie są mi straszne.

Next Post