SamurajMedia.pl

Pomysłów na walkę ze słabymi bateriami w smartfonach jest sporo. Sony wpadło na kolejny, Japończycy chcą, żebyś telefon ładował dzięki… pralce lub lodówce!

Obecnie największym problemem mobilnych gadżetów nie są ich możliwości, ale to jak długo możemy z nich korzystać. Czas pracy na jednym ładowaniu bywa przeważnie mocno przeciętny, a jak już chcemy mieć pewne te 2-3 dni, to musimy wybierać konkretne modele. Przeważnie dość duże i nieporęczne, co nie każdemu odpowiada. W dużym skrócie, smartfony działają krótko i na razie nic nie wskazuje na to, żeby miało się to zmienić.

Pewnym rozwiązaniem jest szybkie ładowanie, dzięki któremu kilkanaście minut pod ładowarką zapewni nam kilka godzin pracy. Niby jest to jakieś rozwiązanie, ale czasem po prostu nie ma w pobliżu żadnego gniazdka, a i powerbank akurat został w domu. No i trzeba mieć ze sobą jeszcze zasilacz oraz kabel, co również nie jest takie oczywiste. Świetnym przykładem jest chociażby USB typu C, które ma wiele zalet, ale też jedną, bardzo poważną wadę – nie jest jeszcze standardem. Oznacza to tyle, że idąc do znajomych niekoniecznie będziemy mieli odpowiedni kabelek, więc nawet 150 gniazdek nic nam nie da.

Pewnym rozwiązaniem może być ładowanie bezprzewodowe, ale to na razie też melodia przyszłości. Po pierwsze, nie każdy telefon wpiera to urządzenie. Po drugie, nawet jak ktoś ma takiego smartfona, to niekoniecznie widzi sens w wydawania kolejnych pieniędzy na dodatkową ładowarkę. Po trzecie, przy popularyzacji tego rozwiązania, trzeba mieć na uwadze, że nie każda ładowarka będzie działać ze wszystkimi telefonami.

Cholera, sprawa ładowania smartfonów nie jest taka prosta

I nic nie wskazuje, żeby miała być prostsza w najbliższym czasie. Można co prawda przeczytać co jakiś czas o przełomach w technologiach związanych z bateriami, ale od lat pojawiają się takie artykuły, a ogniwa prawie się nie zmieniają. Są to co najwyżej lepsze wersje rozwiązania wynalezionego lata temu.

Sony ma pomysł jak częściowo można rozwiązać ten problem

Do Urzędu Patentowego trafił pomysł Japończyków, który skupia się na ładowaniu bezprzewodowym. W dużym uproszczeniu polega on na tym, że smartfon mógłby brać energię z innego telefonu, komputera, tabletu czy też… telewizora, pralki, lodówki lub mikrofalówki!

Dzięki zastosowaniu dwóch anten w obydwóch urządzeniach, możliwe byłoby bezprzewodowe przesyłanie zarówno danych, jak i energii elektrycznej. Na smartfonie pojawiałaby się lista dostępnych w pobliżu sprzętów, od których nasz telefon mógłby zabrać nieco prądu. W przypadku kilku potencjalnych źródeł, użytkownik wybierałby jedno. W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że Japończycy pracują nad takim WiFi, tylko do przesyłania energii. Pewnym ograniczeniem jest, że dawca musiałby być podłączony do gniazdka, ale w przypadku sprzętów AGD/RTV to żaden problem.

Pomysł pozornie genialny, ale widzę kilka problemów

Po pierwsze, wydajność. Takie rozwiązanie może być świetne, ale jaka będzie jego wydajność, szczególnie w początkowych fazach rozwoju? Strzelam, że ładowanie nie będzie tak szybkie, jak przy użyciu standardowej ładowarki, więc na upragnione 100% będzie trzeba czekać wieczność.

Po drugie, zasięg. Ma to być rozwiązanie podobne do NFC, a jak wiadomo ta technologia nie działa na duże odległości. Ba, smartfony w nią wyposażone trzeba do siebie przyłożyć, a mi nie chciałoby się stać godzinę przy lodówce z telefonem w ręce. Oczywiście może trochę przesadzam, ponieważ raczej mógłbym go odłożyć na specjalną do tego przygotowaną półkę (no chyba, że producenci AGD wrzucą taki moduł do swoich sprzętów, ale o tym nie pomyślą), ale to nadal mnie specjalnie nie urządza. Będę wtedy odcięty od smartfona na jakiś czas, co nie różni się wiele od podpięcia do kabla.

Tutaj chciałbym się na chwilę zatrzymać, ponieważ nad podobnym rozwiązaniem pracuje podobno Apple. Według licznych źródeł specjalny model iPhone’a na ten rok może mieć ładowanie bezprzewodowe o zasięgu dochodzącym do prawie 5 metrów. Jeśli podobnie byłoby w rozwiązaniu Sony, to cofam ten punkt i całuję po rękach inżynierów.

Po trzecie, popularność. Obawiam się trochę tego, że nawet po wprowadzeniu takiego rozwiązania byłoby ono bardzo mało popularne przez wiele lat. Ludzie nie zmieniają pralek/lodówek tak często jak telefonów, a poza tym technologiczne cudeńka swoje kosztują.

Po czwarte, kompatybilność. Masz pralkę Samsunga, naładujesz nią swojego Galaxy. Masz telewizor Sony, Twojej Xperii nie zabraknie energii. Lodówka LG? Twój model z rodziny G będzie zawsze naładowany do pełna. Wątpię, że z własnej i nieprzymuszonej przepisami woli producenci od samego początku będą chcieli produkować sprzęty w pełni kompatybilne z urządzeniami konkurencji.

Wierzę w wiele rzeczy. Wierzę, że kiedyś zmienię się w superbohatera, ale nie uwierzę w ludzkie odruchy u korporacji. Za taką decyzją będą musiały stać wielkie pieniądze lub odpowiednie prawa. Inaczej będziesz musiał kupić wszytko do domu od jednego producenta lub pożegnasz się z takim bajerami.

Sony, Apple, ktokolwiek… proszę, zróbcie to!

Po prostu to zróbcie. Nawet jeśli ta technologia będzie miała dziesiątki ograniczeń i będzie niekompletna jak to tylko możliwe, chciałbym ją zobaczyć na rynku. W końcu nie od razu Rzym zbudowano i po latach może to będzie jedyny sposób ładowania smartfonów?


Nie bój się skomentować! W końcu jesteśmy tutaj, żeby pogadać, prawda?


Źródło: USPTO via whatafuture.com, phonearena.com / Zdjęcie: Siez18

Bloguję od kilku lat, a po licznych perypetiach i dziesiątkach blogów zostałem Szklanym Samurajem. Piszę tu głównie o smartfonach, ale i inne technologiczne tematy nie są mi straszne.

View Comments

There are currently no comments.

Next Post