SzklanySamuraj.pl

Szukasz wygodnych, kompaktowych, dobrze grających, a do tego stylowych słuchawek? Sennheiser Urbanite mogą być dla Ciebie wyborem idealnym!

 – Puk, Puk, Pan Błaszak? Zna się Pan na słuchawkach?

– Kompletnie nie.

– Nic nie szkodzi, wysyłamy Panu dwie pary, proszę je sprawdzić!

Gdybym był śmieszkiem, a nie smutnym Panem od nudnych smartfonów, tak właśnie opisałbym początek mojej przygody ze słuchawkami Szenszajnera Sennheisera. Już nie raz pisałem (np. przy recenzji JBL Tune 600 BT NC), że audiofil ze mnie żaden, ja po prostu lubię muzykę, a słuchawki traktuję jako lifestyle’owy gadżet, który ma działać.

W sumie, jeśli spojrzymy na to z tej perspektywy, może i nie jestem tak tragicznym recenzentem? Przejdźmy dalej!

Wizualnie Sennheiser Urbanite to małe mistrzostwo świata!

Przyznać się muszę, że nie śledzę na bieżąco trendów w wyglądzie słuchawek, ale produkt Sennheisera ma u mnie ogromnego plusa za ten element. Oczywiście sami możecie zobaczyć w tym wpisie – lub takim specjalnym, gdzie są same zdjęcia! – jak się one prezentują, ale moim zdaniem to naprawdę jest małe mistrzostwo świata.

Urbanite nie wyglądają jak każde inne plastikowe słuchawki. Na pałąku mają materiał oraz gustowne przeszycia, dzięki czemu prezentują się elegancko, ale i młodzieżowo. Wewnątrz pałąka jest swego rodzaju poduszka/gąbka i jest to bardzo wygodne rozwiązanie. Wszystko utrzymane jest w dobrze dobranej kolorystyce, a przewody są schowane w wyciąganej z nauszników gumie. Widać, że ktoś się bardzo postarał, żeby ten produkt przyciągał wzrok.

Jeśli chodzi o materiały z jakich to wszystko zostało wykonane to nie mam się do czego przyczepić. Nie jest to produkt z najwyższej półki więc plastik jest moim zdaniem akceptowalny, szczególnie że ten jest całkiem dobrej jakości. Używam ich od ponad 2 tygodni i na razie nie zauważyłem żadnych przetarć czy zarysowań.

Warto wspomnieć, że lewa słuchawka od wewnątrz oznaczona jest trzeba wystającymi kropkami, dzięki czemu bez patrzenia można rozpoznać która jest która.

Razem z nimi dostajemy woreczek do ich przenoszenia. Fajny dodatek, szczególnie że słuchawki się składają i są idealnie przygotowane do częstego przenoszenia.

Jak jest z nimi na co dzień?

Ogólnie dobrze, ale nie idealnie. Przede wszystkim dla mnie Sennheiser Urbanite są zdecydowanie za małe i przez ten element nie kupiłbym ich dla siebie. Miałem tak samo z JBL Tune600 i będę tak mieć chyba z każdymi słuchawkami o podobnych wymiarach. Ja po prostu lubię coś większego.

Mimo tego korzystało mi się z nich całkiem wygodnie. Czułem, że uszy nie są całkowicie zasłonięte, co mnie nieco irytowało, ale można się do tego przyzwyczaić.

Muszę też je pochwalić lub zganić za jeden element. Mianowicie, gdy pierwszy raz je podłączyłem, myślałem, że są popsute. Po raz pierwszy spotkałem się z tym, że kabel mini jack (swoją drogą, świetnie wykonany) ma wypustkę, przez co musicie dobrze nim trafić, a potem go przekręcić. Fajne rozwiązanie, ponieważ praktycznie nie ma szans, żeby kabel Wam wypadł, ale gdybym tego nie odkrył, uznałbym, że dostałem wadliwy egzemplarz. Mówiłem już Wam, że nie jestem specjalistą branży audio?

Muzyka, muzyka i jeszcze raz muzyka?

Sennheiser Urbanite ma fajny, dość głęboki (bas daje radę) i całkiem głośny dźwięk. Jest on na tyle mocny, że słuchawki spokojnie oddzielą Was od otoczenia, mimo iż nie mają żadnego tłumienia hałasów. Na kwestiach audio znam się raczej słabo, więc ciężko jest mi pochwalić się jakimiś specjalistycznymi sloganami.

Za to całkiem uczciwie mogę powiedzieć, że jest to solidnie grający sprzęt w danej półce cenowej. Na codzienne podróże do szkoły/pracy Urbanite sprawdzą się wyśmienicie

Słowem podsumowania…

Mógłbym powtórzyć to co napisałem chwilę wcześniej, ale nie chcę tego wyrzucać z fragmentu o muzyce, ponieważ jest on i tak dość krótki.

Podoba mi się jak Sennheiser Urbanite grają, podoba mi się jak wyglądają i jedyne co mi nie odpowiada to ich rozmiar. Dla mnie są za małe, ale jeśli Wam to nie przeszkadza, a przy okazji macie odłożone jakieś 400-500 złotych, powinniście się nimi zainteresować. Szczególnie, że dostępnych jest kilka wariantów kolorystycznych, więc na pewno któryś wpadnie Wam w oko.

Bloguję od kilku lat, a po licznych perypetiach i dziesiątkach blogów zostałem Szklanym Samurajem. Piszę tu głównie o smartfonach, ale i inne technologiczne tematy nie są mi straszne.

Next Post