Konferencja Huawei’a uświadomiła mi, że rynek ma kompleks Apple’a…

Konferencja Huawei’a uświadomiła mi, że rynek ma kompleks Apple’a…

Już od jakiegoś czasu pewnym wyznacznikiem sukcesu smartfona z Androidem stało się to czy jest w czymś lepszy od najnowszego iPhone’a. Czy to nie smutne?

Muszę przyznać, że nie oglądam wszystkich konferencji technologicznych, ale te kilka każdego roku zawsze mi się przewinie. Ostatnio co prawda staram się je ograniczać, ponieważ to w większości marketingowy bełkot, którego nie da się słuchać, ale jednak czasem się złamie. Nie inaczej było w przypadku premiery serii P20 od Huawei’a. Zobaczyłem na FB, że leci akurat na żywo, więc włączyłem ją w tle i szybko przypomniałem sobie czemu przestałem je oglądać.

Producenci smartfonów z Androidem mają jeden ogromny kompleks – Apple!

Powiem jedno – ledwo wytrzymałem! Gdyby nie to, że leciała ona w tle, wyłączyłbym ją maksymalnie po kilku minutach. Nie chodzi mi tutaj nawet o pewną odtwórczość Huawei’a, ponieważ mimo kilku zarzutów bardzo podobają mi się P20-stki, ale całe wydarzenie przypominało mi powrót rodziców z wywiadówki:

 – Mamo, Piotrek dostał gorszą ocenę z matmy, a Paweł ma więcej nieobecności niż ja! Nie Tato, nie ściąłem od Michała wypracowania… no może kawałeczek. Zobaczcie jakie mam dobre oceny z religii (czy teraz też nikogo nie interesują oceny z religii czy to tylko za moich czasów tak było?), to chyba dobrze, że mam same piątki, prawda? Pochwalcie mnie!

Obejrzyjcie sobie teraz jeszcze raz premierę i ocenę z matmy zastąpcie możliwościami foto, ściąganie z polskie kopiowaniem notcha, a religię baterią (z tą różnicą, że bateria jest istotna!)… widzicie podobieństwa?

Znów Huawei trafił pod moje pióro, ale to dotyczy większości producentów smartfonów z Androidem. Mam nawet wrażenie, że w tych wielkich korporacjach powoływane są specjalne sekcje odpowiedzialne za wyszukiwanie w czym dany telefon może być lepszy od najnowszego iPhone’a. To brzmi cholernie głupio, ale gdyby okazało się to prawdą, specjalnie bym się nie zdziwił. Cóż, takie mamy czasy.

OK, rozumiem zabieg marketingowy. Zdaję sobie sprawę, że to zapewne działa i większość przeciętnych użytkowników pomyśli, że skoro Huawei P20 Pro jest lepszy od najlepszego z najlepszych, czyli iPhone’a X, to musi być genialny… no i przy tym jest jeszcze sporo tańszy!

Wiem, że nad tymi porównaniami nie siedzi prezes firmy, a cały dział marketingu, którzy może liczyć kilkaset osób i oni wiedzą lepiej co się sprzeda. Ja to naprawdę wszystko rozumiem, ale…

Czy ambicją tych producentów nie jest stworzenie najlepszego smartfona na świecie, a jedynie czegoś lepszego niż nowy iPhone?

Jak już mamy być bezczelni, to idźmy po całości!

A takie porównania są słabe z jeszcze jednego powodu…

Patrząc wybiórczo mogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że jestem przystojniejszy od Toma Cruise’a (broda to podstawa) i bogatszy od Billa Gatesa (złotówek w portfelu na pewno mam więcej!), ale czy rzeczywiście tak jest?

Już niedługo TAK!


Zdjęcie: Ben Kolde (Unsplash)