SamurajMedia.pl

O czym można porozmawiać z przeciętnym gimnazjalistą? Chociażby o smartfonach i czasem można się nawet sporo dowiedzieć!

Jakiś czas temu, a dokładniej w wakacje jechałem na obóz harcerski. Tam byłem jednym z najstarszych, ale nie znaczy to, że nie miałem partnerów do rozmowy. Byli nimi podopieczni, którzy znali się na smartfonach dużo lepiej niż ja w ich wieku na telefonach (smartfonów wtedy jeszcze nie było, tak stary jestem). Mogłem po prostu porozmawiać z nimi podobnie jak z czytelnikami, czy też innymi blogerami i pewnie gdybym nie widział ich naprzeciwko siebie to pomyślałbym, że są dużo starsi. Wiedzieli o czym mówią, znali nawet rzeczy, o których ja dawno zapomniałem i w żadnym wypadku nie mogłem tych rozmów potraktować jakbym to ja był specjalistą, a oni szarymi użytkownikami. Byliśmy równorzędnymi partnerami do dyskusji.

Rośnie pokolenie maniaków technologicznych

Gdy ja byłem w gimnazjum czy liceum to „okresowo” znałem się na telefonach. Oznacza to, że wiedziałem o nich trochę więcej, tylko gdy chciałem coś dla siebie kupić. Przez resztę roku byłem zwykłym szarym użytkownikiem, któremu coś tam świta, ale nie za bardzo. Nawet jeszcze 3 lata temu moja wiedza była delikatnie mówiąc „niezbyt okazała„. Nie było w tym nic złego, ponieważ nie każdy musi się na tym znać, ale nowe pokolenie w większości może ogarniać co i jak w świecie smartfonów. Znów muszę trochę powspominać, ale za moim czasów telefon był podobnie jak teraz fajnym bajerem, ale nie był tak integralną częścią życia. Fajny gadżet pomagający w kontakcie ze znajomymi i tyle. Teraz sytuacja jest zupełnie inna.

Nastały czasu internetowego ekshibicjonizmu i sam doskonale zdaję sobie z tego sprawę jako bloger, ale młodsi użytkownicy niczym się ode mnie nie różnią. Oni też korzystają z Instagrama, Snapchata czy różnych komunikatorów. Często są oni nawet o krok przede mną, ponieważ ja nadal nie wkręciłem się w Snapczata i nigdy nie pochłonął mnie Ask. Do tego wszystkiego oczywiście potrzebny jest smartfon, który stał się takim samym przedmiotem kultu i rozmów jak super samochody czy ulubieni piłkarze. Telefony są po prostu częścią codzienności, bardzo ważną częścią.

I to jest super!

Teoretycznie nie powinno mnie to cieszyć. Im więcej osób będzie się znać na smartfonach, tym rzadziej będą oni potrzebować pomocy osób, które siedzą w tym trochę bardziej, czyli właśnie takich blogerów jak ja. Ja do tego podchodzę trochę inaczej, ponieważ przede wszystkim szukam ludzi, z którymi mogę po prostu porozmawiać. Pomagać oczywiście też chcę i staram się to robić jak tylko mam okazję, ale moim głównym celem jest dialog. A z roku na rok będzie coraz więcej osób, które doskonale będą sobie zdawać sprawę co to jest Snapdragon, do czego potrzebny jest ekran 2K oraz czy 8 rdzeni ma sens.

Dla mnie powszechna zabawką była gra elektroniczna z 9999 „różnymi” tytułami, z czego wszystkie były wariacjami Tetrisa. Dla współczesnych dzieciaków to smartfony są codziennością i nie trzeba nawet mocno się interesować, żeby wiedzieć o nich coś więcej. To jest po prostu normalność i mi to odpowiada, ponieważ z roku na rok ja będę miał więcej różnorzędnych partnerów do dyskusji. Oczywiście jeśli się nie okaże za kilka lat, że to ja jestem z tyłu i dzieciaki muszą mi tłumaczyć co i jak…


Zdjęcie: Gilles Lambert

Bloguję od kilku lat, a po licznych perypetiach i dziesiątkach blogów zostałem Szklanym Samurajem. Piszę tu głównie o smartfonach, ale i inne technologiczne tematy nie są mi straszne.

View Comments

  • Czyżbym nie był dobrym partnerem do dyskusji o telefonii mobilnej? 😀


    • Ale oczywiście, że jesteś, ale im więcej tym lepiej 😉

      Chciałbym, żeby pod każdym wpisem było kilkadziesiąt ciekawych komentarzy 😀


Next Post