SzklanySamuraj.pl

Czytasz dziesiątki blogów technologicznych i wiele razy chcesz dodać coś od siebie, ale okienko komentarzy to dla Ciebie za mało? Załóż bloga lub pisz u kogoś! Wyjaśniam plusy i minusy obydwóch rozwiązań.

Dawno, dawno temu pisałem o plusach i minusach tworzenia bloga u siebie oraz u kogoś. Tamten tekst zniknął już w odmętach sieci, więc postanowiłem stworzyć nowy i oczywiście lepszy. Zanim zacznę się rozwodzić na ten temat kilka słów o mnie, żebyście wiedzieli (Ci co mnie nie znają), że nie jestem świeżakiem w tej branży i jakieś tam doświadczenie mam. Mój pierwszy poważniejszy blog (Kondux.pl, teraz pod adresem Kondux.com) wystartował 30 stycznia 2012 roku, a pisanie u kogoś rozpocząłem 8 marca 2013 roku. Od tamtego czasu tworzyłem kilka swoich rzeczy oraz przewinąłem się przez kilka świetnych redakcji na polskiej scenie blogów technologicznych, więc coś tam o tej branży wiem (pełną listę znajdziecie TUTAJ). Dzięki temu mogę z całą odpowiedzialnością napisać jakie są plusy i minusy pisania u siebie oraz pisania u kogoś.

Zobaczcie też tekst: Jak zostać Panem Redaktorem na portalu?

Pisanie u kogoś

Zanim jeszcze zacznę zarzucać Was plusami i minusami takiego rozwiązanie muszę nakreślić jak wygląda sytuacja na polskim rynku. Obecnie można pracować u kogoś jako bloger/redaktor za darmo lub za pieniądze. Bardzo podobnie wygląda sprawa wad i zalet w obydwóch przypadkach, więc jeśli coś wyraźnie nie będzie wyróżnione to znaczy, że ten argument dotyczy tej dwójki. Ja zaczynałem jako stażysta i przez pierwszy miesiąc nie dostałem ani grosza za swoją pracę. Taki układ mi pasował, ponieważ chciałem się czegoś nauczyć i dostałem obietnicę zatrudnienia jeśli się sprawdzę. Sprawdziłem się. Potem już pracowałem jako bloger i zgarniałem za to normalne pieniądze, ale przejdźmy do plusów takiego rozwiązania.

Plusy

Najważniejszym jest oczywiście nauka, ponieważ w większych redakcjach (szczególnie tych profesjonalnych) nikt nam nie pozwoli puścić babola na łamy bloga. Może to się tyczyć skopanej interpunkcji (sam mam z tym problem!), ale też dziwnych wniosków, błędów logicznych czy też najzwyczajniejszych pomyłek. Sam zaliczyłem ich w swojej karierze sporo i nadal zdarza mi się pisać jakieś głupoty. Na szczęście patrząc na swoje pierwsze teksty i te pisane teraz zauważam jedną ważną rzecz, progres! I to ogromny. Pisząc u kogoś nauczyłem się bardzo dużo i zdecydowanie mój warsztat na tym zyskał. To największy plus, ale nie jedyny. Drugim jest zasięg, którego sami nie jesteśmy wygenerować na poziomie dużych blogów czy portali. Jeśli nie jesteście celebrytami to zapewne miną miesiące (jak nie lata) zanim zacznie czytać Was spore grono osób. Pisząc u kogoś zasięg macie od razu, bez żadnego wysiłku.

Kolejnym atutem takiej pracy jest fakt, że nie musicie się martwić niemal o nic. Was interesuje tylko tekst, a takie rzeczy jak SEO, odpowiedni wygląd bloga, hosting, domena, social media itp. są poza kręgiem Waszych zmartwień. Wy piszecie i tyle, co jest super, ponieważ często te poboczne rzeczy zabierają dużo więcej czasu niż samo tworzenie tekstów, dzięki czemu możecie się skupić na tym co naprawdę chcecie robić. Ostatnim z plusów, który przyszedł mi do głowy jest również prestiż. Redaktor jednego z najpopularniejszych blogów technologicznych w Polsce będzie lepiej odbierany w branży, niż autor blogaska z tysiącem unikalnych użytkowników, który działa od kilku miesięcy. Dzięki temu będziecie mogli dostawać fajny sprzęt do testów szybciej niż inni, a firmy będą chciały się z Wami zaprzyjaźnić. Ja pod tym względem nie jestem rozpieszczany, ale wiem czemu tak się dzieje i robię to świadomie. No i oczywiście może na tym zarabiać od samego początku.

Minusy

No to przechodzimy do minusów pisania u kogoś. Największym jest to, że nie jesteście u siebie. Tutaj mógłbym zakończyć ten akapit, ponieważ wszystko sprowadza się do tego jednego zdania. Tworząc u kogoś piszecie teksty dla kogoś. Oczywiście na każdym poważnym blogu/portalu będą one podpisane Waszym nazwiskiem i ludzie będą Was kojarzyć, ale wraz ze stratą pracy tracicie medium, dzięki któremu docieraliście do swoich czytelników. Możecie mi nie wierzyć, ale jestem przekonany, że zdecydowana większość sobie po prostu Was odpuści. Dlatego jednego dnia możecie być szanowanym blogerem czytanym przez setki tysięcy osób, a drugiego będziecie jedynie osobą znaną w branży i mglistym wspomnieniem dla czytelników.

Pisanie u siebie

Plusy

No to przechodzimy na pisanie u siebie, które uskuteczniam jeszcze dłużej niż tworzenie u kogoś. Bycie na swoim ma szereg plusów, a największym jest niezależność. Jesteście wtedy w pełni odpowiedzialni za to co wrzucacie na bloga i możecie ponieść konsekwencje jeśli mijacie się z prawdą, ale równie dobrze możecie poddawać się emocjom. Pisanie o technologiach tylko z pozoru jest nudne, ponieważ zawsze można dodać coś od siebie. Samochody, gwiazdy sportu czy aktorzy wywołują emocje, więc czemu nowy smartfon ma być gorszy? O nich można pisać z pasją i wynosić na piedestał, gdy przypadną nam do gustu oraz mieszać z błotem, gdy jest odwrotnie. Niezależność to jest jedna z dwóch najważniejszych rzeczy w pisaniu na swoim.

Drugą jest to, że wszystko co będziecie pisać u siebie jest Wasze. Tutaj muszę zaznaczyć, że biorę pod uwagę pisanie na własnym hostingu, a nie na platformie blogowej. Tam ktoś może wrzucić Ci reklamy czy zmienić zasady w trakcie gry i nie ma pełnej niezależności. Będąc u siebie każdy tekst jest tylko Waszą własnością i można zrobić z nim wszystko. Jeśli uznacie, że przez ostatnie pół roku pisaliście same głupoty to kilkoma kliknięciami kasujecie te teksty i nie ma problemu. Pracując u kogoś taka sytuacja jest niemożliwa. Poza tym tylko Wy będziecie odpowiedzialni za to co się wyświetla obok Waszych tekstów. Jeśli właściciel portalu uzna, że marka podpasek będzie się idealnie wpisywać w bloga technologicznego to możecie potem zobaczyć Wasz poważny tekst i obok uśmiechniętą panią, które reklamuje podpaski. Oczywiście nic do nich nie mam (chociaż użytkownikiem nie jestem), ale ja nie chciałbym, żeby u mnie pokazywały się takie reklamy. Jeśli ktoś wysyła mi nieciekawą ofertę, to po prostu ją odrzucam i tyle.

Minusy

Ale zanim założycie własnego bloga, muszę Was ostrzec. To rozwiązanie ma szereg minusów. Po pierwsze trzeba samemu zadbać o wszystko, co wymieniałem już wyżej. Niestety dobry tekst się nie przyjmie jeśli nie będzie odpowiednio zareklamowany. Takie są niestety realia i oprócz pisania trzeba pamiętać o milionie innych rzeczy. Dalej problemem na początku będzie brak zasięgu. Jeśli myślicie, że na początku będzie czytać Was mama, dwóch kumpli i pies sąsiadki to macie rację. Nikogo nie będzie interesować co ma jakiś koleś lub dziewczyna do powiedzenia na dany temat. Dopiero budując sobie odpowiednią bazę odbiorców zauważycie, że teksty mają sens, bo ludzie je czytają. Na początku nie będzie nikogo i to jest strasznie demotywujące.

Minusem pisania u siebie są również finanse. Można zacząć pisać nie wydając ani grosza, ale jeśli chce się do tego podejść nieco poważniej to warto zainwestować w hosting, domenę oraz odpowiedni motyw. To oczywiście kosztuje i trzeba się z tym liczyć już na starcie. Z drugiej strony na blogu ciężko jest regularnie zarabiać, a jestem przekonany, że w pierwszych miesiącach tylko prawdziwym geniuszom się to udaje. Dlatego prawdopodobnie będziecie musieli poczekać długie miesiące zanim zobaczycie jakiekolwiek pieniądze z bloga, a przez ten czas oprócz monstrualnego wisiłku i pracy, będziecie inwestować też pieniądze. Muszę również wspomnieć o tym, że firmy nie będą Was traktować zbyt poważnie, a jeśli będziecie chcieli dostać coś do testów to prawdopodobnie zostaniecie zepchnięci na koniec kolejki.

Gdzie pisać?

I na to pytanie nie jestem Wam w stanie odpowiedzieć. Ja aktualnie piszę zarówno u siebie, jak i u kogoś. Bardzo cenię sobie obydwa rozwiązania i staram się rozwijać tak, żeby z każdego czerpać jak najwięcej. Jeśli chcecie zacząć i nie macie zupełnie żadnego warsztatu to najpierw warto popatrzeć jak to robią inni. Poza tym zawsze można napisać do swoich ulubionych autorów i podpytać ich o szczegóły oraz poprosić o rady. Ja postarałem się najważniejsze plusy i minusy obydwóch rozwiązań w miarę przejrzyście, więc przed podjęciem decyzji warto przeczytać sobie ten tekst na spokojnie i od deski do deski, żeby móc zastanowić się nad każdym elementem.

Jeśli będziecie mieli jakieś problemy czy pytania związane z tą kwestią, to możecie zadawać je w komentarzach lub napisać do mnie maila czy też na fejsie.


Zdjęcie: unsplash.com

Bloguję od kilku lat, a po licznych perypetiach i dziesiątkach blogów zostałem Szklanym Samurajem. Piszę tu głównie o smartfonach, ale i inne technologiczne tematy nie są mi straszne.

Next Post