SzklanySamuraj.pl

Patrzysz na kogoś z wiarą, bo wiesz, że on nigdy by Cię nie okłamał. Wierzysz mu bezgranicznie, aż w pewnym momencie okazuje się, że to zwykły kłamca. Tak piszę o blogerze… o sobie!

Konrad od lat siadał regularnie do komputera i stukał tysiące razy w klawiaturę, żeby przelać swoje myśli na wirtualny papier. Robił to niemal codziennie i sprawiało mu tą ogromną radość. Jak ze wszystkim, czasem było lepiej, czasem było gorzej, ale ogólnie robił to co lubił, więc był szczęśliwy. Wtem pewnego dnia siadł do biurka, jak zwykle otworzył swój komputer i odpalił bloga. Zobaczył statystyki, przeklął pod nosem i sam do siebie powiedział:

 – Tyle lat już to robię, a wyników, jak nie było, tak nie ma. Czas kopnąć się motywująco w tyłek i postawić sobie cel. Dokładnie, to jest plan!

I tak Konrad wymyślił w swoim twórczym zakątku plan, który miał go zmotywować go wypluwania tekstów niemal maszyno. Zamiast dokładnie opisywać raz jeszcze o co chodzi, lepiej przeczytać tekst, który wtedy powstał. O tutaj: Szklany Samuraj idzie do kasacji…

W skrócie tylko dodam, że Konrad chciał mieć 1 lipca 12 tysięcy unikalnych użytkowników. Jak to bywa w takich planach, musiała być również jakaś kara. Pomysł był prosty – nie będzie 12k UU, to Szklany Samuraj idzie do kasacji. Cóż, teraz jest tyle:

5733 UU

Pewnie część z Was pomyśli:

 – Ale jak to?! Przecież dziś 2 lipca, a blog nadal stoi?! – Już tłumaczę.

Konrad na początku czerwca wiedział, że planu nie uda się wykonać uczciwie. Miał tylko dwa wyjścia. Mógł napisać kilka tekstów pod publiczkę i ostro je promować, albo mógł pogodzić się z tym niepowodzeniem i wymyślić nowy plan. Bohater tego tekstu postanowił myśleć.

Dlatego Szklany Samuraj jeszcze istnieje. Ba, będzie jeszcze żyć i na razie nie wybiera na drugi świat. Po prostu po wielu przemyśleniach i masie różnych – mniej lub bardziej udanych – pomysłów, Konrad zdecydował wrócić do korzeni tego bloga i staje się on typowo technologiczny. Szczegóły jeszcze będzie musiał dopracować, ale to zrobi z najwierniejszymi fanami, z których Ty zapewne też należysz. Dlatego – jeśli oczywiście jeszcze Cię tam nie ma – dołącz do grupy, gdzie podejmowane są najważniejsze decyzje.

Szklani Samurajowie!

To tyle. Konrad nie dość, że dał ciała, to jeszcze nie dotrzymał obietnicy danej czytelnikom. Konrad może jedynie przeprosić i postarać się to wynagrodzić lepszymi tekstami, które będą powstawać też na drugim blogu:

Wsteczny Efekt Jojo


Podsumowując już ten wpis, mogę powiedzieć tyle.

Przepraszam, że nie dotrzymałem obietnicy i że nie udało się osiągnąć założonego celu. Mam nadzieję, że to tylko małe potknięcie, o którym za jakiś czas już nie będziemy pamiętać. Ani ja, ani Ty!

Trzymaj się,

Konrad

Bloguję od kilku lat, a po licznych perypetiach i dziesiątkach blogów zostałem Szklanym Samurajem. Piszę tu głównie o smartfonach, ale i inne technologiczne tematy nie są mi straszne.

Next Post