SzklanySamuraj.pl

Gdy Huawei pokazywał Honora 8 to muszę przyznać, że chyba się trochę w nim zauroczyłem. Na papierze był to telefon bliski ideałowi, ale czy rzeczywistość okazała się dla niego łaskawa? Sprawdziłem to!

Honor 8 to przez długi czas był dla mnie ideał, ponieważ oferował naprawdę dużo za bardzo rozsądne pieniądze, chociażby dlatego wybrałem go najlepszym telefonem zeszłego roku. Mimo tego, jeszcze kilka tygodni temu opierałem swoje zdanie na suchych faktach, recenzjach innych oraz krótkich zabawach tym modelem od czasu do czasu. Dopiero niedawno dostałem go w swoje ręce na dłużej i teraz mogę już z całą świadomością stwierdzić, czy Honor 8 rzeczywiście jest taki idealny jak sądziłem. Zanim jednak do tego przejdę, specyfikacja:

  • 5,2-calowy ekran LTPS o rozdzielczości FullHD (1920 x 1080 pikseli);
  • 8-rdzeniowy procesor HiSilicon Kirin 950;
  • 3 lub 4 GB pamięci RAM;
  • 32 lub 64 GB pamięci wbudowanej + slot na kartę MicroSD;
  • podwójny, 12-megapikselowy aparat główny + przesłona f/2.2;
  • 8 Mpix na przednim panelu, przesłona f/2.4;
  • łączność 4G LTE;
  • Dual SIM;
  • USB typu C;
  • czytnik linii papilarnych
  • bateria o pojemności 3000 mAh;
  • Androida 6.0 Marshmallow + nakładka EMUI 4.1;
  • wymiary: 145,5 x 71 x 7,5 mm
  • waga: 153 gramy.

Wygląd to rzecz gustu, ale…

Honor 8 jest moim zdaniem piękny! Ja co prawda dostałem do testów wersję czarną, a nie niebieską, która prezentuje się najlepiej, ale i tak nie mogłem narzekać. W tym akapicie mógłbym jeszcze sporo napisać o zaletach wizualnych tego sprzętu, ale wychodzę z założenia, że zdjęcia i tak lepiej Was do niego przekonają. Idźmy dalej.

Dzięki zastosowaniu 5,2-calowego panelu, Honor 8 dobrze leży w dłoni i raczej nie będziecie mieć problemów z jego obsługą. Na dole i górze co prawda występują ramki, ale nie są one jakoś specjalnie duże. Mi się z tego sprzętu korzystało wyjątkowo przyjemnie, szczególnie że jest on bardzo solidny. Ja dostałem mocno już przechodzony egzemplarz, ale nadal czułem, że korzystam z porządnego produktu. Oczywiście nic nie skrzypiało, ponieważ spasowanie stoi na wysokim poziomie.

Jeśli przy wykonaniu jesteśmy, to mógłbym przyczepić się do tafli szkła, zarówno na przednim, jak i tylnym panelu (które łączy aluminiowa ramka). Tak jak już pisałem, prezentują się one świetnie, ale po kilku miesiącach intensywnego użytkowania, sporo tracą ze swojego uroku. To jest szkło, a jedną z właściwości tego materiału jest to, że się rysuje. W moim modelu tych rys było sporo – szczególnie na tyle, gdzie brak Gorilla Glass – i chociaż mi to specjalnie nie przeszkadzało, zdaję sobie sprawę, że dla niektórych może to być element przekreślający ten telefon.

Pewnym mankamentem tego urządzenia może być także fakt, że jest on dość śliski. Mi co prawda nie wypadł ani razu z ręki, ale kładąc go na płaskiej powierzchni, można zauważyć ruch jednostajny (chyba). Chodzi o to, że telefon może samoistnie zjechać z biurka, dlatego zawsze warto położyć go w nieco bezpieczniejszym miejscu.

Warto dodać, że jedną z głównych różnic, względem Huawei’a P9 (czyli niemal tego samego modelu, tylko z innym logiem i kilkoma zmianami) jest wykonanie, ponieważ w serii P, Chińczycy stawiają na metal. Wizualnie bardziej podoba mi się rozwiązanie zastosowanie w Honorze, ale na obstawiam, że aluminium przez dłuższy czas będzie się dobrze prezentować. Oczywiście wybór należy do Was.

Opisując budowę tego urządzenia warto wspomnieć o złączu słuchawkowym umieszczonym na dole, koło USB typu C. Dla mnie to minus, ale wiele osób woli takie rozwiązanie. Niezależnie do którego obozu należycie, dobrze o tym wiedzieć przed zakupem.

Ekran jest taki, jak można było się spodziewać…

Dobry! 5,2-calowy panel wyświetlający obraz o rozdzielczości FullHD zdecydowanie wystarcza do codziennej pracy, a czcionki czy inne elementy są ostre i czytelne. Oczywiście znajdą się osoby, które chciałyby zobaczyć w tym modelu 2K, ale celem marki Honor jest wypuszczanie mocnych sprzętów w atrakcyjnych cenach, a taki ruch mocno utrudniłby ten plan.

Ciężko jest mi się również przyczepić do wyświetlanych kolorów, kątów widzenia czy też jasności tego wyświetlacza. Jest również możliwość regulacji temperatury barwowej, a ponadto można włączyć filtr światła niebieskiego, co umożliwia komfortową pracę w nocy.

To w końcu flagowiec…

Więc ciężko, żeby miał pracować jak średniak. Co prawda temu smartfonowi od samego początku cenowo bliżej było do mocnych przedstawicieli średniej półki innych firm, niż najdroższych konstrukcji dostępnych na rynku, ale pod względem pracy ciężko jest się do czego przyczepić. Tak jak jeszcze kilka lat temu nie wiem czy zaufałbym autorskiemu układowi Huawei’a, tak teraz wiem, że to dobre procesory, z których większość użytkowników będzie zadowolona. Jeśli dorzucić do tego jeszcze 3 lub 4 GB pamięci RAM, to wychodzi nam prawdziwa bestia, która nie zająknie się nawet przy wymagających zadaniach.

Chińska nakładka również jest całkiem ciekawa, chociażby ze względu na sporą ilość dodatkowych opcji, jak np. możliwość przestawienia przycisków na pasku nawigacyjnym, wiszący przycisk ułatwiający nawigowanie czy sterowanie ruchem. Telefon ten wykryje nawet czy dotykamy go palcem czy knykciem, przez co zareaguje inaczej. Dla niektórych plusem będzie także port podczerwieni, ale akurat ja z niego nie korzystałem.

Na wyróżnienie zasługuje czytnik linii papilarnych, który działa tak jak w każdym Huawei’u, czyli świetnie. Ba, jestem w stanie zaryzykować stwierdzenie, że Chińczycy mają obecnie najsprawniej działające czytniki na rynku. Ponadto w Honorze 8 ma on jeszcze kilka dodatkowych funkcji. Przesuwając palec możemy chociażby wysunąć belkę powiadomień czy też przeglądać kolejne zdjęcia. To nie koniec jego możliwości, ponieważ możemy go również przycisnąć (tak, to jest przycisk), a co się potem stanie to już sobie sami ustalimy. Zarówno zrobienie zdjęcia, jak i uruchomienie konkretnej aplikacji wchodzi w grę. Do wyboru mamy aż 3 możliwości: przyciśnięcie, podwójne wciśnięcie oraz przytrzymanie. Niby bajer, ale może być przydatny.

Bateria działa… tak sobie

Czytając różne testy tego modelu, wszędzie widziałem, że standardem jest półtora doby na jednym ładowaniu, czasem recenzentom udawało się wykręcić dwa dni. Test na GSMArena sugeruje, że jest ok. Honor 8 może i nie jest żadnym długodystansowcem, ale wynik rzędu 70 godzin stawia go w środku stawki. No ogólnie wszystkie znaki na niebie i ziemi sugerowały, że nie będę zawiedziony, ale…

Coś nie pykło!

Częściowo zrzucam winę na mój model, który na pewno przeszedł niejedno, a częściowo sam nie wiem na co, ale egzemplarz, który dostałem do testów nie wytrzymywał pełnego dnia przy moim trybie pracy. Wiem, że nie jestem najłagodniejszym użytkownikiem dla smartfonów, ale oczekiwałem czegoś więcej i tego punktu zdecydowanie nie mogę zaliczyć do plusów. Pocieszający jest fakt, że kupując nówkę, nie powinniście narzekać tak jak ja.

Aparat to… kolejny mocny punkt!

Ci, którzy trochę mnie znają, wiedzą że często czepiam się różnych elementów w smartfonach, ale w przypadku aparatu Honora 8 jest to niezwykle ciężkie zadanie. Mógłbym co prawda napisać, że niektóre zdjęcia – po wrzuceniu do komputera – nie są ostre jak żyleta, a jasność ujęć nocnych mogłaby być czasem odrobinę wyższa, ale to chyba tyle z wad. Żaden z tych elementów nie przeszkadza przy codziennym użytkowaniu i w żadnym przypadku nie skreśla tego modelu jako fotograficznego smartfona. Po protu zawsze można się do czegoś doczepić.

Poza tym jest dobrze. Kolory są w większości przypadków naturalne, sprzęt ostrość łapię momentalnie, czyli podobnie jak sama aplikacja, której również nie mogę nic zarzucić. Wyróżnić warto podwójny aparat, dzięki któremu zdjęcia są szczegółowe (czarno-biała matryca łapie więcej detali), a dodatkowo można rozmyć sobie tło na niektórych zdjęciach, co prezentuje się dość ciekawie. Zresztą, sami zobaczcie co udało mi się ustrzelić Honorem:

Czy Honor 8 rzeczywiście jest telefonem idealnym?

We wstępie napisałem, że Honor 8 sprawiał wrażenie telefonu idealnego. Na papierze prezentował się doskonale, a i innymi modelami tej marki miałem świetne doświadczenia (Honor 7, 7 Lite, 5X), więc czy coś mogło pójść nie tak?

Oczywiście, że mogło, ale tym razem nie poszło, a przynajmniej nie tak bardzo. Jedynym elementem, który mi przeszkadzał była bateria. Każdy wynik poniżej jednego dnia to tragedia. Możliwe, że taki czas pracy był spowodowany stanem mojego egzemplarza testowego, ponieważ inni recenzenci raczej się na akumulator nie skarżyli, ale ja muszę oceniać to co dostałem.

Reszta elementów sprawdziła się znakomicie i ciężko było mi znaleźć jakiekolwiek minusy w Honorze 8. To był, jest i jeszcze przez jakiś czas będzie świetny telefon, więc z czystym sumieniem mogę go Wam polecić. Ideałem może i nie został, ale z siedmioma punktami jest już całkiem blisko szczytu.

  • Wygląd – 1;
  • Ergonomia – 1;
  • Ekran – 0,5;
  • Wydajność – 1;
  • Karta pamięci/Dual SIM – 1;
  • Bateria – 0;
  • Aparat – 1;
  • Cena – 1;
  • Zestaw – 0,5;
  • Bonus (jakieś pozytywne zaskoczenie) – 0.

Łączny wynik – 7 punktów!

Telefon dostałem od Huawei Polska, ale nikt nie miał wpływu na recenzję. 

Bloguję od kilku lat, a po licznych perypetiach i dziesiątkach blogów zostałem Szklanym Samurajem. Piszę tu głównie o smartfonach, ale i inne technologiczne tematy nie są mi straszne.

View Comments

  • LukaszLukasz

    Author Odpowiedz

    Nie wiem czy przeoczyłem czy nie napisałeś,ale ile czasu ten honor był w innych rękach? Czy były na nim poinstalowane aplikacje firm trzecich? Bo nie cały dzień na baterii,to wynik bardzo kiepski,tak jak telefony z najniższych półek,nie chodzi o parametry ale o żywotność ?


    • Niestety nie wiem ile był w innych rękach, ponieważ to model testowy i nie stwierdzę tego. Jeśli chodzi o aplikacje firm trzecich to tylko takie, z których ja korzystałem, czyli FB, Messenger, Instagram, Menadżer stron czy Poksy.


Next Post