SzklanySamuraj.pl

HTC One A9 to smartfon, który według zapowiedzi miał odmienić sytuację tajwańskiej firmy. Moim zdaniem ten eksperyment nie do końca się udał, a wszystko przez jedną rzecz. 

Telefon dostałem do testów od HTC Polska, ale nikt nie miał wpływu na recenzję.

Wyjątkowo zanim przedstawię specyfikację tego modelu, muszę opisać co sądziłem przy premierze. Pierwsze wrażenie było dość słabe, ponieważ moim – i nie tylko moim – zdaniem One A9 wygląda jak kopia iPhone’a 6 lub 6S. Oczywiście można dostrzec w nich różnice, ale jeśli zobaczyłbym przechodząca obok mnie osobę z tym HTC, to nie byłbym pewien czy to na pewno jest tajwański produkt. Dla wielu osób to żadna przeszkoda, ale ja chcę doceniać u producentów odwagę oraz chęć pokazania czegoś wyjątkowego. Tym modelem HTC zdawało się udowadniać, że pomysłu nie mają żadnego, ale może ktoś kupi ich produkt, bo wygląda jakby był od Apple’a.

Cóż, gdyby chociaż cena była duża niższa, to jeszcze zrozumiałbym takie podejście, ale pod tym względem Tajwańczycy również dali ciała. Za słabszy wariant trzeba było w Polsce zapłacić 2549 złotych, co jest sumą odpowiednią dla flagowca, ale nie dla średniaka! Bo tak, to jest smartfon ze średniej półki i porównywanie go z topowymi urządzeniami nie ma większego sensu. Teraz kosztuje on około 1849 złotych, co moim zdaniem nadal jest sporą przesadą. Szkoda, ponieważ to nie jest zły telefon!

No dobra, a teraz specyfikacja:

  • 5-calowy ekran AMOLED o rozdzielczości FullHD (1920 x 1080 pikseli), 441 ppi;
  • 8-rdzeniowy Snapdragon 617;
  • 2 lub 3 GB pamięci RAM;
  • 16 lub 32 GB pamięci wbudowanej + slot na kartę MicroSD;
  • 13-megapikselowy aparat główny;
  • 4 mpix na przednim panelu;
  • bateria o pojemności 2150 mAh;
  • wymiary: 145,8 x 70,8 x 7,3 mm;
  • waga: 143 gramy.

20160606_130944

Pierwsze wrażenia po raz drugi!

Jak już wiesz, pierwsze wrażenia – przy premierze – nie były zbyt pozytywne. Na szczęście dla tego modelu, drugie podejście wyszło już dużo lepiej. Oczywiście na początku pomyślałem, że to iPhone – tylko z Androidem i logo HTC – ale to zapewne przez wrodzoną złośliwość (chociaż One A9 rzeczywiście wygląda jak smartfona Apple’a).

Istotne jest to, że mimo wszystko, One A9 może się podobać. Ja po pierwszych złośliwościach zacząłem doceniać jego wygląd oraz – a może przede wszystkim – wygodę użytkowania. Ba, nie znam chyba smartfona, który lepiej leży w dłoni, a przynajmniej nie korzystałem jeszcze z takiego. Pod tym względem jest to świetne urządzenie, ale doceni się je dopiero po dłuższym czasie. To właśnie wtedy bajery przestają mieć aż takie znaczenie, a góruje wygoda.

Zanim przejdę dalej, wspomnieć warto, że Tajwańczycy nie oszczędzali również na wykonaniu. Pod tym względem to jeden z lepszych modeli wśród średniaków.

Bebechy nie z iPhone’a, ale to w niczym nie przeszkadza…

Ponieważ HTC One A9 to urządzenie, któremu mocy nie zabraknie. Nie jest to tak wydajny sprzęt jak flagowce innych firm, ale już pisałem Ci, że to w żadnym wypadku nie jest topowy model. Ważne jest to, że Snapdragon 617 oraz 2 GB pamięci RAM to połączenie, które zadowoli większość osób. Ja nie przypominam sobie żadnych poważnych zacięć czy też wpadek. Może i do iOS-a trochę (dużo?) brakuje, ale pod tym względem ciężko narzekać.

Jedyne do czego bym się przyczepił to bateria, która nie ma zbyt dużej pojemności. Podczas bardzo intensywnego dnia warto mieć ze sobą powerbanka. Może się nie przydać, ale na pewno nie zaszkodzi.

20160606_131026

HTC chciało zrobić smartfona kompletnego!

Po testach odniosłem wrażenie, że tajwańska firma chciała zrobić smartfona kompletnego i to trochę się jej udało. Ekran to nie stosowany w większości modeli IPS, ale porządny AMOLED. Nie jest to poziom topowych Samsungów – w których jestem szczerze zakochany – ale jest lepiej niż dobrze, a to nie wszystko. Kolejnym bardzo mocnym punktem tego modelu jest aparat:

Standardowo już mogę napisać, że przy dobrym świetle fotki wychodzą świetnie, a przy złym mało co na nich widać. Tak można opisać niemal każdego średniaka, ale ten zasługuje na wyróżnienie. Gdy robiłem zdjęcia w ciągu dnia to przeważnie wszystko było w porządku, ale często warto było zrobić dwa zdjęcia, ponieważ te same kadry – i przy tych samych warunkach – wychodzą nieco inaczej. Nie raz miałem trochę jaśniejsze/ciemniejsze zdjęcie, niż poprzednie, które było robione 10 sekund temu.

Poza tym kolory są dobrze odwzorowane, a szczegółowość również stoi na wysokim poziomie. Bez większego wysiłku udawało mi się uchwycić dobre zdjęcia, czyli podobnie jak w Xperii M5. Warto przy tym pamiętać, że One A9 ma tylko 13 megapikseli. To świetny przykład, że cyferki nie są najważniejsze.

Moja przygoda z HTC była udana, ale…

W żadnym wypadku nie mogę napisać, że tygodnie z HTC One A9 były niesatysfakcjonujące. Mimo kontrowersyjnego wyglądu, który jedni pokochają, a inni nienawidzą to świetny przedstawiciel średniej półki. I to jest jego największy problem.

Jeśli miałbym oceniać go, jako średniaka to bez wątpienia wystawiłbym mu pozytywną opinię. Model ten ma dobry aparat, ekran oraz wykonanie. Poza tym znakomicie leży w dłoni i podczas codziennego użytkowania jest po prostu niesamowicie wygodny. Do tego trzeba dodać dobrą wydajność i taką sobie baterię (nie wyróżnia się ona ani na plus, ani na minus). Gdybym skończył w tym momencie, to pewnie kilka osób zaczęłoby się zastanawiać nad jego zakupem, ale niestety nie mogę tego zrobić.

Tajwańczycy prawdopodobnie poradzili się wróżki przy wycenianiu One A9, ponieważ 2549 złotych to kwota zdecydowanie przesadzona. Od miesięcy narzekam na Sony w tej kwestii, ale HTC przebiło nawet Japończyków. Dlatego właśnie patrząc przez pryzmat ceny, ciężko jest mi go komukolwiek polecić. To dobry telefon, ale nawet teraz (czyli za te +/- 1800 złotych) można dostać coś zdecydowanie lepszego. Jedyną grupą docelową, która mi przychodzi tego do głowy, to maniacy Apple niemający 3000 złotych na telefon. Tylko czy oni znajdą gdzieś kwotę na ten model? W to też szczerze wątpię…

Możesz kupić HTC One A9, ale jak wyrwiesz go w jakiejś superpromocji. Inaczej nie widzę większego sensu, a szkoda. Bo jest fajny…

Bloguję od kilku lat, a po licznych perypetiach i dziesiątkach blogów zostałem Szklanym Samurajem. Piszę tu głównie o smartfonach, ale i inne technologiczne tematy nie są mi straszne.

Next Post