SzklanySamuraj.pl

Z marką Honor miałem już do czynienia i zawsze były to bardzo miłe spotkania, ale model 7 Lite zaskoczył mnie chyba najbardziej.

Całkiem niedawno wyjechał ode mnie Honor 5X, a już dostałem do testów Honor 7 Lite. To dobrze świadczy o tej marce, ponieważ widać, że zamierza szturmem wziąć zarówno świat, jak i polski rynek. Od ambicji jeszcze chyba nikt nie umarł, więc to mi się podoba.

Piękny na zewnątrz…

Pierwszą rzeczą, która rzuciła mi się w oczy zaraz po wyjęciu z pudełka, był wygląd tego Honora. Niby wygląda bliźniaczo podobnie do zwykłej siódemki oraz testowanego niedawno modelu 5X, ale jest w nim jedna subtelna różnica. A tak właściwie to 4, ponieważ są to nieco zaokrąglone rogi. Patrząc na przód urządzenia nie widać wielkiej różnicy, ale zaraz po wzięciu go do ręki, czuć jak świetny był to ruch. Nie chcę powiedzieć, że poprzednie Honory dawały ciała pod tym względem, bo tak nie jest, ale 7 Lite jest po prostu od nich lepszy.

No i wygląda dużo lepiej, ponieważ postawiono w nim na metalowe wykończenie. To jednak nie wszystko.

… i w środku!

Pisząc o pierwszym Honorze, którego testowałem – 6 Plus – postanowiłem stworzyć oddzielny tekst poświęcony nakładce systemowej. Z jednej strony nawiązywała ona nieco do iOS-a – czego nie uznaję za minus – i miała wiele fajnych dodatków, ale też była trochę niedopracowana, głównie wizualnie. Dla wielu może to wydać się głupie, ale nie wiem czy kiedykolwiek zdecydował bym się na jakiegoś Honora, ponieważ ikonka Messengera w każdym kolejnym modelu coraz bardziej zaczynała działać mi na nerwy. Wyglądała tragicznie, a ja odbierałem to jako argument potwierdzający chiński rodowód tych modeli, czyli ogólnie jest fajnie, ale detale kuleją.

Tym razem jest już dużo lepiej. Marshmallow na Honorze 7 Lite, nie tylko wygląda, ale również działa dobrze. W końcu mogę korzystać z tego modelu, nie denerwując się za każdym razem, gdy chcę do kogoś napisać na Fejsie. Oczywiście mogły zostać inne denerwujące szczegóły, ale to będę sprawdzać na dniach.

Jeśli chodzi o wydajność, to na razie nie mogę narzekać. Wszystko działa jak powinno, ale będę starał się go nieco przycisnąć, zobaczymy czy mi się uda.

Ale czy robi piękne zdjęcia?

Wyjątkowo nie chcę jakoś szczególnie oceniać już na samym początku. Jak to bywa w przypadku średniej półki, czasem jest lepiej, a czasem gorzej. Zresztą sami zobaczcie:

Jest dobrze!

Mimo, iż moje testy się dopiero zaczęły mogę już śmiało powiedzieć, że jest dobrze. Huawei – który jest właścicielem marki Honor – poszedł w cholernie dobrą stronę z produktami dla młodzieży. Może już nie łapię się do tej grupy wiekowej, ale i tak chętnie korzystałbym z nich na co dzień. Zobaczymy czy po dwóch tygodniach nie zmienię zdania, ale na razie nic na to nie wskazuje.

DSC_0053

Bloguję od kilku lat, a po licznych perypetiach i dziesiątkach blogów zostałem Szklanym Samurajem. Piszę tu głównie o smartfonach, ale i inne technologiczne tematy nie są mi straszne.

Next Post