SzklanySamuraj.pl

Honor 6+ to chiński smartfon, który jednak nie ma zbyt wiele wspólnego ze stereotypową chińszczyzną. Co więcej pod kilkoma względami pozytywnie zaskakuje.

Kilka dni temu zawitał w moje skromne progi Honor 6+. Przed moimi wrażeniami trzeba wyjaśnić jedną rzecz. To jest urządzenie produkcji Huaweia, ale Chińczycy nie chwalą się tym na lewo i prawo. Z jednej strony może to wydawać się dziwna decyzja, ale po bliższym zastanowieniu nabiera ona sporo sensu. Marka Huawei jest już dość silna i przez to wiele osób nie łatwo zmieni zdania na jej temat, nie ważne czy jest ono pozytywne, czy nie. Często może ono być negatywne, ponieważ chińskie produkty nadal mają łatkę słabo wykonanych i rozpadających się w rękach. Oczywiście to stwierdzenie nie ma już dawno za wiele wspólnego z rzeczywistością, ale do zmiany nastawienia potrzeba czasu. Dlatego właśnie powstała marka Honor, która dla wielu osób jest po prostu nieznana. Nie mają oni zdania na jej temat, więc dość łatwo mogą ją polubić, ponieważ nie kierują się opiniami sprzed kilku lat. Honor jest także trochę inaczej pozycjonowany i jego głównymi klientami są w założeniu młodzi ludzie szukający mocnych urządzeń, ale w rozsądnej cenie.

Sam czekając na Honora 6+ nie wiedziałem czego się spodziewać. Miałem nadzieję, że to będzie fajnie wykonany średniak z ambicjami, ale gdyby zaczął trzeszczeć pod każdym naciskiem też bym się specjalnie nie zdziwił. Muszę przyznać, że była to dla mnie całkowita zagadka, ale na szczęście moje wątpliwości szybko zostały rozwiązane. Honor 6+ jest bardzo porządnie wykonanym urządzeniem i chociaż dla mnie jest trochę zbyt duży (5,5-calowy ekran) to w tej kwestii nie jestem w stanie mu niczego zarzucić. Przeprowadziłem nawet badania na grupie kilku znajomych, w którym mieli ocenić jak podoba im się ten telefon. Co istotne poprosiłem ich o ocenienie go na tle Xperii Z3+, która nadal spoczywa w mojej kieszeni. Co ciekawe zdania były podzielone i kilku z nich zdecydowało, że to smartfon rodem z Chin jest ładniejszy od mojej technologicznej Miss. To tylko pokazuje, że gusta są naprawdę różne, a ja nawet woląc Xperię mogę śmiało stwierdzić, że Honor 6+ jest po prostu ładny.

Drugim pozytywnym zaskoczeniem jest wydajność. Nie testowałem jeszcze zaawansowanych gier, ale portale społecznościowe, nawigacja, kilka różnych aplikacji i inne rzeczy robione na co dzień działały bez problemów. Chyba nie zdarzyło mi się, żebym musiał zaczekać na załadowanie jakiejś aplikacji dłużej niż zwykle. 8-rdzeniowy procesor Kirin 925 oraz 3 GB pamięci RAM bez wątpienia dają radę. Na pewno plusem jest także nakładka, która mimo tego, że w niemal w niczym nie przypomina czystego Androida nie sprawia wrażenie bardzo ciężkiej. Ma ona co prawda masę dodatkowych funkcji, ale na razie sprawdzała się bardzo dobrze. O niej napiszę nieco więcej w oddzielnym tekście, ponieważ muszę przyznać, że jest ona niezwykle ciekawa i zasługuje na dokładniejsze opisanie.

Elementem, który również można zaliczyć na plus jest aparat, a dokładniej dwa aparaty na tylnym panelu. Specjalistą od fotografii nie jestem i powtarzam to na każdym kroku, ale takie rozwiązanie sprawiło mi sporo radości przy testowaniu Honora 6+ i pewnie jeszcze trochę sprawi. Rozmazywanie tła jest dodatkiem, którym można nie tylko świetnie się bawić, ale także uzyskać bardzo ciekawe efekty. Ja jeszcze będę starał się zrobić zdjęcie, które Was zachwyci, ale na razie macie kilka przykładowych fotografii, które prezentują się moim zdaniem znakomicie:

Ten tekst to jedynie pierwsze wrażenia, więc standardowo skupiam się na elementach, które przez te kilka dni najbardziej utkwiły mi w głowie. Honor 6+ jest świetnym smartfonem, a przynajmniej sprawia takie wrażenie i postaram się to sprawdzić dokładnie już przy ostatecznej recenzji. Na razie jestem z niego bardziej niż zadowolony, a smaczkiem są także zmieniające się tapety na ekranie blokady, które na tym wyświetlaczy wyglądają znakomicie.

Oczywiście jeśli macie jakieś pytania to śmiało możecie zadać je w komentarzach.

Bloguję od kilku lat, a po licznych perypetiach i dziesiątkach blogów zostałem Szklanym Samurajem. Piszę tu głównie o smartfonach, ale i inne technologiczne tematy nie są mi straszne.

Next Post