SzklanySamuraj.pl

W ostatnich dniach internet obiegła informacja, że Google stworzyło listę rekomendowanych smartfonów biznesowych. Wiele pozycji nie jest żadnym zaskoczeniem, ale w oczy od razu rzuca się jedna rzeczy – kompletny brak Samsunga! Moim zdaniem to nie jest niedopatrzenie, a bardzo przemyślany ruch wyszukiwarkowego giganta i już tłumaczę dlaczego. 

Android to najpopularniejszy system na świecie, a rynek smartfonów ciągle jest na tyle kuszący, że wiele firm chciałoby na nim zaistnieć. Najsensowniejszym rozwiązaniem wydaje się stworzenie produktów właśnie z platformą Google’a, ale już wybicie się wśród tak dużej liczby producentów może być zadaniem przekraczającym możliwości zdecydowanej większości. No chyba, że dostanie się małego bonusa prosto od Amerykanów!

W zeszłym roku bonusem był certyfikat Google, który poświadczał, że dany telefon będzie dobrze działać z ich systemem. Taki „stempelek” miał znaczenie przy tanich telefonach, ponieważ nawet kupując coś z 2 GB pamięci RAM można się mocno naciąć. Cóż, tani Android to nie jest dobry Android, ale Amerykanie mocno chcą temu przeciwdziałać, a to jest jeden ze sposobów. To też przekonało mnie, że warto dać szansę polskim firmom i jak tylko znajdę chwilę chcę odezwać się do takiego myPhone’a, którego urządzenia są sprawdzane przez Google’a.

To jednak nie koniec działań amerykańskiego giganta mających na celu przymuszenie producentów do nieco większego wysiłku przy tworzeniu swoich słuchawek.

Kolejnym bodźcem ma być Android Enterprise Recommended

W dużym uproszczeniu, jest to lista urządzeń, które nadają się dla firm. Oczywiście muszą one spełnić szereg warunków, które znajdziecie na podstronie „Wymagania„. Z podstawowych można wymienić takie rzeczy jak 2 GB RAM, baterię mogącą wytrzymać 8 godzin czy co najmniej 10 Mpix aparat. Dalej jest nieco ciekawiej, ponieważ Google wymaga zgodności z Zero-Touch (łatwa konfiguracja urządzenia firmowego), możliwości zdalnego używania przez administratora oraz co najmniej Androida Nougata. Najistotniejszym z wymagań jest zapewnienie wsparcia w postaci wypuszczania łatek bezpieczeństwa najpóźniej 90 dni od ich publikacji… przez 3 lata!

Sony ostatnio ogłosiło, że będzie wspierać flagowce przez 24 miesiące, ale jak widać niektóre z nich będą mogły liczyć nawet na dłuższe życie!

Ze swoje strony Google zapewnia wsparcie dla producentów, dzięki czemu ich produkty będą jeszcze bardziej przystosowane do biznesu.

No dobra, ale jakie urządzenia załapały się na to wyróżnienie? Tutaj macie pełną listę:

  • Google: Pixel, Pixel XL, Pixel 2 i Pixel 2 XL;
  • BlackBerry: KEYone i Motion;
  • LG: V30 i G6;
  • Motorola: X4 i Z2 Force;
  • Nokia 8
  • Huawei: Mate 10, Mate 10 Pro, P10, P10 Plus i P10 Lite;
  • Sony: Xperia XZ1, Xperia XZ1 Compact, Xperia XZ Premium, Xperia XA2 i Xperia XA2 Ultra.

Nie wygląda ona źle (chociaż specjalnie okazała też nie jest), ale ma kilka smaczków, które warto zaznaczyć.

Huawei i Sony na plus, a Samsung gdzie?

Dwoma największymi zwycięzcami tej listy są bezsprzecznie Huawei oraz Sony, ponieważ Google wyróżniło po 5 urządzeń każdej z firm. Wątpię, żeby dzięki tej plakietce jakoś znacząco wzrosły wyniki sprzedaży, ale chińska marka może inaczej to wykorzystać. W ostatnich tygodniach Huawei próbuje wejść na amerykański rynek, ale cały czas jest to odbijane przez operatorów, którzy pod naciskiem agencji rządowych odmawiają Chińczykom oskarżając ich o szpiegostwo. W tym właśnie momencie pojawia się Google (nie wiem czy całe na biało, ale dla twórców serii Mate tak może być), które pokazuje, że ich urządzenia są jednymi z najlepszych do zastosowań biznesowych. To niewątpliwie mocny argument w rękach Huawei’a przy kolejnej próbie podbicia USA.

Z drugiej strony jest Samsung, którego na tej liście w ogóle nie ma. Ciężko stwierdzić czy to brak komunikacji między firmami i po prostu nie dogadały się, przez co nie ma przedstawicieli serii Galaxy czy to może coś poważniejszego. Moim zdaniem to drugie, a Google najzwyczajniej chce pokazać Koreańczykom, że nie są ich oczkiem w głowie Możliwe również, że lider rynku mobilnego nie zgodził się na warunki amerykańskiej firmy, jak chociażby zapewnienie wsparcia łatkami bezpieczeństwa przez 3 lata.

Tego pewnie nigdy się nie dowiemy, ale moim zdaniem Google dało Samsungowi dużego pstryczka w nos i zasugerowało, żeby Koreańczycy lepiej nie kombinowali na boku (np. z Tizenem), ponieważ Amerykanie mają wielu partnerów biznesowych, którzy chętnie zajmą ich miejsce.

Bloguję od kilku lat, a po licznych perypetiach i dziesiątkach blogów zostałem Szklanym Samurajem. Piszę tu głównie o smartfonach, ale i inne technologiczne tematy nie są mi straszne.

Next Post