SzklanySamuraj.pl

W ostatnim czasie trafił do mnie Asus, który ma zapędy, żeby stać się super smartfonem dla maniaków selfie i to mu wychodzi świetnie, ale czy ZenFone 4 Selfie Pro ma do zaoferowania coś jeszcze?

Ten test jest o tyle ciekawy, że tuż przed tym modelem, sprawdziłem inne urządzenie tej firmy – Asusa ZenFone 4. Ciężko mi powiedzieć który z nich jest lepszy, ponieważ ich cena na początku była identyczna, a różniły się kilkoma elementami. Moje wątpliwości co do nazewnictwa, portfolio produktowego oraz ogólnego zamętu w szeregach tajwańskiej firmy opisałem w specjalnym tekście, więc tam możecie zobaczyć, że teoretycznie nie ma lepszego i gorszego z tej dwójki.

W tej recenzji dość często będę nawiązywać do standardowej czwórki, więc albo szybko przeczytajcie tamten wpis, albo miejcie go otwartego w drugiej zakładce. Tak będzie po prostu wygodniej, a tymczasem standardowo już specyfikacja:

  • 5,5-calowy ekran AMOLED o rozdzielczości FullHD (1920 x 1080 pikseli);
  • 8-rdzeniowy Snapdragon 625;
  • 4 GB pamięci RAM
  • 64 GB pamięci wbudowanej + MicroSD;
  • 16-megapikselowy aparat główny, podwójna dioda LED, detekcja fazy;
  • Podwójny aparat na przednim panelu, pierwszy 12-megapikselowy z przesłoną f/1.8 oraz drugi 8 Mpix, podwójna dioda LED;
  • łączność 4G LTE;
  • baterii 3000 mAh;
  • Dual SIM;
  • czytnik linii papilarnych;
  • USB typu C;
  • Android 7.0 Nougat;
  • wymiary: 154 x 74.8 x 6.9 mm,
  • waga: 147 gramów.

Wygląd i wykonanie na BARDZO duży plus!

Opisując ZenFone 4 stwierdziłem, że to ładny, choć do bólu standardowy wizualnie telefon, który ma dwie dość poważne wady. Pierwszą jest to, że został wykonany z bardzo śliskiego szkła, przez co czułem się dość niekomfortowo podczas testów. Drugim minusem jest słaba poręczność tego urządzenia, co jest spowodowane sporymi rozmiarami oraz zerowym wyprofilowaniem plecków.

W ZenFone 4 Selfie Pro jest pod każdym względem lepiej!

Kwestia wizualna to zawsze dość śliska sprawa, ponieważ każdy może mieć nieco inny gust. Dlatego chciałbym zacząć od tego, że w czerwonym kolorze ten model jest cholernie charakterystyczny i nie da się przejść koło niego obojętnie. Jeśli miałbym wybierać mój ulubiony telefon pod względem fotogeniczności, to ZenFone 4 Selfie Pro byłby na pewno w czołówce. Oczywiście nie wszyscy muszą lubić kolorowe telefony, ale chyba każda osoba, której pokazywałem ten smartfon patrzyła na niego z ciekawością. On się po prostu wyróżnia z tłumu i to dodaje mu uroku.

Nie inaczej jest w kwestii wykonania, o którym nie mogę powiedzieć złego słowa. To solidny, metalowy telefon, który od pierwszego dotyku dawał mi do zrozumienia, że jest produktem z wyższej półki. Nic oczywiście nie skrzypiało, a każdy z elementów był spasowany idealnie. Co równie istotne, plecki ZenFone 4 Selfie Pro nie są płaskie jak w standardowej czwórce, a zostały wyprofilowane. Niby drobnostka, a komfort korzystania z niemal tak samo dużego urządzenia, zdecydowanie lepszy.

Warto dodać, że na przednim panelu, pod ekranem znajduje się klawisz HOME oraz podświetlone przyciski do nawigowania.

Jeśli miałbym wyznaczyć zwycięzce pojedynku z drugim modelem Asusa, to w tej kwestii 4 Selfie Pro dużo bardziej przypadł mi do gustu.

Ekran? Świetny!

Bez zbędnego droczenia się z Wami mogę powiedzieć, że ekran w tym smartfonie również bardziej przypadł mi do gustu. Jest to spowodowane tym, że jest to panel typu AMOLED, co oznacza dużo głębszą czerń oraz lepszą jakość reszty kolorów. Ogólnie odwzorowanie barw stoi na świetnym poziomie. Na jasność minimalną i maksymalną specjalnie nie narzekałem (choć wydaje mi się, że inne urządzenia z podobnej półki cenowej potrafią świecić jaśniej), ale bez bezpośredniego porównania ciężko mi stwierdzić czy jest lepiej niż w „standardowej czwórce”.

Dodatkiem, który bardzo przypadł mi do gustu jest Always On Panel, czyli rozwiązanie podobne do tych z Samsungów czy Motoroli. Dzięki niemu na zablokowanym ekranie możemy zobaczyć powiadomienia, ale Asus postanowił nieco to uatrakcyjnić, przez co zamiast kilku cyferek, mamy jeszcze ładny obrazek za nimi. Prezentuje się to bardzo ciekawie, ale z racji technologii wykonania panelu – OLED – zastanawiam się czy po kilkunastu miesiącach intensywnego użytkowania ekran nie będzie się przez to wypalać. Ja oczywiście niczego takiego nie zauważyłem, ale korzystałem z telefonu +/- 2 tygodnie, a to za krótki okres na takie testy.

Pod względem wydajności bez zarzutów!

Jedną ze zmian względem ZenFone 4 jest procesor, ponieważ Snapdragona 630 zamieniono na Snapa 625. Różnica między tymi układami jest bardzo mała (inne taktowanie rdzeni, ale takich samych czyli Cortex-A53), a przy codziennym użytkowaniu całkowicie niezauważalna.

Dzięki 4 GB pamięci RAM jest to po prostu bardzo wydajny telefon, który nie sprawia problemów przy większości zadań. Oczywiście jak odpalicie sobie kilka wymagających aplikacji to te pierwsze będą musiały się załadować na nowo, ale przez te około 2 tygodnie ja nie dopatrzyłem się żadnych większych przycięć.

Nakładka jest taka jak w ZenFone 4, więc pozwolę sobie skopiować kilka słów o niej:

Na plus warto zaliczyć nakładkę systemową, która wydaje mi się nieco mniej zapchana niż przy wcześniejszych Asusach…

…Wizualnie mnie rozwiązanie tajwańskiej firmy ani ziębi, ani grzeje. Tutaj również polecam przed zakupem pobawienie się chwilę danym telefonem w sklepie czy u kogoś. Ja nie znalazłem żadnego irytującego dodatku czy czegoś co mi specjalnie przeszkadzało, ale zakochać to się nie zakochałem.

Czytnik linii papilarnych działał szybko i bez zacięć. Niektórym może przeszkadzać brak NFC.

Aparaty… Hmm…

Po testach ZenFone’a 4 wiedziałem, że podwójny aparat na tyle sprawdza się znakomicie, przez co bardzo szybko się polubiliśmy. ZenFone 4 Selfie Pro to jak wskazuje nazwa nieco inne podejście, ponieważ dwie matryce zostały umieszczone na przednim panelu i to właśnie od nich zaczniemy.

Drugi aparat przydaje się przy efekcie bokeh, czyli rozmazywaniu tła i tutaj to wygląda naprawdę dobrze. Tak, przy dużym powiększeniu widać wyraźnie sztuczną krawędź między ostrym i nieostrym obrazem, a czasami nie do końca wszystko wychodzi (np. 4 zdjęcie, nad głową po prawej stronie), ale miałem masę radości z takich fotek. Moim zdaniem w większości przypadków prezentują się świetnie, a na mediach społecznościowych i tak nikt nie dopatrzy się żadnych małych minusów.

Tak jak polubiłem się z przednimi aparatami, tak z głównym wręcz przeciwnie. Powiem więcej, uważam możliwości fotograficzne ZenFone’a 4 Selfie Pro za co najwyżej przeciętne. W telefonie za 1800 złotych (bo tyle na początku ten model kosztował) oczekiwałbym czegoś więcej. Rozumiem, że tutaj postawiono na strzelanie selfie, ale jednak nawet najbardziej szaleni użytkownicy Instagrama czasem chcą zrobić zdjęcie czegoś innego, niż siebie.

ZenFone 4 Selfie Pro robi zdjęcia z mało wyrazistymi kolorami i bardzo łatwo jest sprawić, żeby się nieco rozmazały. Ogólnie można zrobić dość szczegółową fotkę, ale zdecydowanie brak im tego czegoś. Mnie po prostu do siebie nie przekonały, chociaż przy odrobinie cierpliwości nie są tragiczne.

Gorzej jest jeśli światła zaczyna nam brakować. Wszystkie ujęcia mają wtedy zdecydowanie mniej szczegółów, dość często są nieostre, no i ogólnie są bardzo ciemne. Po zmroku nie warto wyciągać tego telefonu do robienia zdjęć.

Bateria

Na papierze jednym z minusów jest również bateria, która ma pojemność 3000 mAh, czyli o 300 mAh mniej niż w czwórce. Co prawda warto pamiętać, że ekran został wykonany w technologii OLED, co oznacza, że przy czarnym kolorze wyłączane jest podświetlenie i to powinno zrekompensować mniejszy akumulator. Czy tak rzeczywiście jest?

Cóż, mi ten telefon wystarczał na jeden dzień pracy, ani więcej, ani mniej. To całkowicie standardowo i baterię ciężko uznać za wadę lub za atut tego modelu.

To ciekawy telefon, ale ma kilka poważnych minusów!

To już drugi telefon Asusa w ostatnim czasie i ten również ma kilka mocnych punktów. Przede wszystkim w czerwieni jest cholernie charakterystyczny, dzięki czemu nie wygląda jak każdy inny chiński sprzęt, a to dla wielu jest niezwykle istotne. Nie mogę również przyczepić się do jego wykonania, wydajności oraz możliwości przednich aparatów. Te wszystkie elementy sprawdzają się wyśmienicie, a wisienką na torcie jest całkiem dobry ekran OLED z bardzo ciekawymi powiadomieniami na wygaszonym panelu.

Nie mogę pominąć aż 64 GB pamięci wbudowanej oraz szybkiego czytnika linii papilarnych.

Niestety do ideału mu sporo brakuje, ponieważ bateria mogłaby być większa, a aparat główny po prostu lepszy. Ten ostatni elementy najbardziej mnie zaskoczył negatywnie, ponieważ względem ZenFone’a 4 jest dość spora różnica. Niektórym będzie przeszkadzać również brak NFC.

Dyskusyjna jest również cena, ponieważ za nieco wyższą kwotę niż 1549 złotych można dostać zeszłoroczne flagowce, które wydają się być bardziej kompletne. Ogólnie rynek jest tak bardzo nasycony, że ten model nie będzie miał łatwej drogi w walce o portfel klienta. Szczególnie, że cały czas jest obecny ZenFone 4, który – poza poręcznością! – wydaje się być nieco ciekawszym wyborem. Nie można również zapominać o modelu ZOOM S, który nie dość, że ma podwójny aparat na tyle i ekran AMOLED to został wyposażony w baterię o pojemności 5000 mAh, co wydaje się być mocnym argumentem sprzedażowym.

Ogólnie bardzo przyjemnie korzystało mi się z tego modelu i jeśli nie zależy Wam na fotkach z głównego aparatu, będziecie zadowoleni, ale ja w tej cenie wybrałbym coś innego. Chociażby wspomnianą czwórkę czy ZOOM-a S.

  • Wygląd – 1;
  • Ergonomia – 0,5;
  • Ekran – 0,5;
  • Wydajność – 1;
  • Karta pamięci/Dual SIM – 1;
  • Bateria – 0,5;
  • Aparat – 0,5;
  • Cena – 0,5;
  • Zestaw – 0,5;
  • Bonus (jakieś pozytywne zaskoczenie) – 0.

Łączny wynik – 6 punktów!

Bloguję od kilku lat, a po licznych perypetiach i dziesiątkach blogów zostałem Szklanym Samurajem. Piszę tu głównie o smartfonach, ale i inne technologiczne tematy nie są mi straszne.

Next Post