SzklanySamuraj.pl

Producenci dość łatwo ulegają trendom, wystarczy że Samsung lub Apple zaprezentują jakąś nowość, a po kilku miesiącach ma ją połowa rynku. Miałem nadzieję, że z tym elementem tak nie będzie… Niestety się pomyliłem!

Podczas premiery Xperii XZ Premium, jedną z promowanych nowości był kreator 3D, czyli funkcja dzięki której można było stworzyć swojego wirtualnego awatara. Dość podobnego oraz oczywiście w 3D. Mi ta funkcja delikatnie mówiąc nie przypadła do gustu, co więcej uznałem ją za zbędny bajer. Ok, stworzenie swojej postaci w grze jest fajne, ale nie na tyle, żeby tak mocno to promować. Pewnie ten dodatek szybko zostałby zapomniany, ale Apple pokazało coś nieco podobnego.

Animoji, czyli Twoja twarz jest kupą!

Przepraszam za ten pod tytuł, ale nie mogłem się powstrzymać. No i w sumie nie napisałem nieprawdy, ponieważ Animoji polega właśnie na czymś takim. Dzięki zaawansowanym czujnikom, które skanują naszą twarz, możemy przekształcić ją w animowane awatary zwierząt, postaci czy właśnie kupy. Zresztą sami zobaczcie o co chodzi:

Sony do tematu podeszło dużo poważniej, ale to w sumie bardzo podobne rozwiązanie do tego zaprezentowanego przez Apple. Różnica jest taka, że Amerykanie potrafią sprzedać wszystko i tym razem nie było inaczej. Ludzie albo pokochali Animoji… albo szczerze je znienawidzili, ale nikt nie przeszedł obok nich obojętnie.

Już wtedy mogłem się spodziewać, że gadająca kupa będzie następnym hitem rynku smartfonów, ale chyba podświadomie to wypierałem. Cóż, to nic nie dało, ponieważ swoje odpowiedniki pokazały kolejne firmy…

Samsung ma AR Emoji, a Asus postawił na ZeniMoji!

Gdybym nie obiecał sobie, że będę kulturalny, to właśnie teraz zakląłbym i to bardzo soczyście. Czy rynek smartfonów rzeczywiście idzie w kierunku, gdzie jedną z mocno promowanych funkcji będzie tworzenie gadające kupy, którą steruje się twarzą (przepraszam, że przywaliłem się do kupy, ale to najbardziej obrazuje absurd tej sytuacji)? Cóż, na to wygląda i bardzo szkoda.

Dokładne skanowanie twarzy mogłoby mieć sporo innych, dużo przydatniejszych zastosowań, jak chociażby analizowanie zmian na skórze, zbieranie danych na temat naszego poziomu zdrowia czy nawet wykrywanie niebezpieczeństwa zachorowania. Samsung w swoim rozwiązaniu dodał funkcje liczenia kalorii jedzenia, na które skierujemy aparat oraz wirtualnego makijażu… Akurat ten dodatek jest moim zdaniem niemal tak samo głupi jak animowane emotki, ale jestem przekonany, że miliony kobiet na świecie by się ze mną nie zgodziły.

Smartfony to zabawki, więc przede wszystkim mają sprawiać radość!

Mam wrażenie, że na początku istnienia smartfonów były to zaawansowane urządzenia mające służyć do wielu celów. Teraz to się nie zmieniło, ale w hierarchii wartości na prowadzenie wysunęła się jedna rzecz – social media. Często nie chodzi nawet o kontakt z drugą osobą (chociaż teoretycznie takie jest założenie portali społecznościowych), ale pokazanie siebie. Głupie emotki mogą to zrobić jeszcze lepiej, ponieważ kto by nie chciał dostać w odpowiedzi na jakieś pytanie przytakującej głowy jednorożca (widzicie, zostawiłem już kupę w spokoju)?

Boli mnie w tym wszystkim tylko jedno – producenci zaczęli bezmyślnie kopiować rozwiązania innych, niezależnie od tego jak głupie one są. Wystarczy, że zrobią szum w mediach i już powstają specjalne działy zajmujące się dokładnie tym samym co konkurencja. Taki wyścig jest bardzo pożądany jeśli mówimy o wydajności akumulatorów, jakości aparatów czy też ekranów, a nawet – niech już będzie – zwiększaniu mocy.

Tylko czy rzeczywiście potrzebujemy wyścig, w którym giganci rynku technologicznego będą prześcigać się w tworzeniu głupich animacji? Nie sądzę…

Bloguję od kilku lat, a po licznych perypetiach i dziesiątkach blogów zostałem Szklanym Samurajem. Piszę tu głównie o smartfonach, ale i inne technologiczne tematy nie są mi straszne.

Next Post