Wiko Jerry Max to bardzo tani smartfon z ogromną baterią. Czy warto go kupić? [TEST]

Wiko Jerry Max to bardzo tani smartfon z ogromną baterią. Czy warto go kupić? [TEST]

Dawno nie miałem w rękach smartfona, który kosztuje 450 złotych. Czy za takie pieniądze można kupić urządzenie nadające się do podstawowych zadań? Sprawdziłem to!

Wiko to marka, z którą miałem już do czynienia przy okazji testów modelu Ufeel Prime i wspominam ten czas całkiem przyjemnie. Francuska firma skupia się na średniakach/budżetowcach i wychodzi im to dobrze. Ja byłem zadowolony po tamtej recenzji, ale teraz dostałem coś z niższej półki cenowej. Czy i tym razem ciężko będzie mi się do czegoś przyczepić?

Standardowo już, specyfikacja:

  • 5-calowy ekran IPS o rozdzielczości 480 x 854 pikseli;
  • 4-rdzeniowy procesor MediaTek MT6580;
  • 1 GB pamięci RAM;
  • 8 GB pamięci wbudowanej + slot na kartę MicroSD;
  • 5-megapikselowy aparat główny;
  • 2 Mpix na przednim panelu;
  • łączność 3G;
  • bateria o pojemności 4900 mAh;
  • Android 6.0 Marhmallow;
  • wymiary: 144 x 72.5 x 10.5 mm;
  • waga: 186 gramów.

Pierwsze wrażenia, czyli wykonanie i wygląd

Gdy przyszedł do mnie Wiko Jerry Max, musiałem chwilę się zastanowić nad tym czy mi się podoba. Z jednej strony sprawia wrażenie (i tak jest!) niesamowicie solidnego produktu, w którym mimo ściąganej tylnej klapki nic nie trzeszczy. W końcu sporo w nim aluminium, więc to zobowiązuje.

Z drugiej, po wzięciu go do ręki, od razu czuć dość sporą wagę. Specjalnie przed testami nie sprawdzałem specyfikacji, więc pozytywnym zaskoczeniem okazała się bateria o pojemności 4900 mAh, o której więcej w dalszej części recenzji. Na minus można zaliczyć grubość, ale dla mnie duże ogniwo wynagradza tą niedogodność.

Wizualnie jest całkiem w porządku. Muszę przyznać, że spodobał mi się biały przód testowanej przeze mnie wersji, a przyciski pod ekranem mają swój urok. Złota wersja prezentuje się dość dobrze i chociaż ciężko doszukać się w niej czegoś specjalnego, to brzydkim bym tego smartfona nie nazwał.

Wyświetlacz jest, działa…

…i to chyba tyle na produkt za takie pieniądze. 5-calowy ekran ma rozdzielczość 480 x 854 pikseli, co jest dość niską wartością w dzisiejszych czasach, ale za 450 złotych można zrozumieć taki wybór. Zarówno kąty widzenia, jasność, jak i odwzorowanie kolorów stoją na przyzwoitym poziomie, oczywiście patrząc przez pryzmat klasy sprzętu.

Działanie pozostawia wiele do życzenia

Wiko Jerry Max został wyposażony w 4-rdzeniowy procesor MediaTek MT6580 oraz 1 GB pamięci RAM, co jasno daje do zrozumienia, że mamy do czynienia z budżetowcem. Niestety widać to już od pierwszego kontaktu.

Od tak taniego urządzenia nie wymagam cudów, ponieważ zdaję sobie sprawę do jakich celów został przeznaczony. Testując nieco mocniejszą Xperię E5, zaznaczyłem, że do dzwonienia, pisania SMS-ów i innych prostych zadań nadaje się przyzwoicie. Tutaj tej mocy jest nieco mniej i czuć różnicę. Oczywiście wszystkie wymienione czynności zrobicie na tym telefonie, ale zajmie to dobrą chwilę. Szczególnie, że reakcja na dotyk nie zawsze jest natychmiastowa. Również przyciski pod ekranem nie działają tak jak powinny. Czasem musiałem poczekać kilka sekund na reakcję, czasem zmuszony byłem do ponownego stuknięcia.

Korzystanie z Wiko Jerry Max nie można nazwać przyjemnością. Z każdym muśnięciem palca, wyraźnie widać, że to bardzo tani sprzęt.

Jeśli chodzi o system to warto dodać, że od samego początku instaluje i uruchamia się aplikacja do zarządzania pamięcią. Jakby Wiko wiedziało, że będzie ona potrzebna, tylko nie wiem czy to nie ona nieco zamulała to urządzenie…

Pod jednym względem Jerry Max bije Xperię E5 i masę innych telefonów na głowę!

W ostatnich miesiącach, jednym z najwyżej ocenianych telefonów został Lenovo P2. Jest to urządzenie, które ma wiele zalet, ale najistotniejszą jest bateria o pojemności 5100 mAh. Tutaj ogniwo jest minimalnie mniejsze – 4900 mAh – i to świetna wiadomość.

Od samego początku, a właściwie kilku minut z telefonem, wiedziałem że nie mogę z niego korzystać jako głównego. Przepraszam, jestem gotowy na wiele wyrzeczeń dla Was, ale sądzę że po kilku dniach dostalibyście zbitek bardzo nieparlamentarnych słów, który miałyby być recenzją. Korzystanie ze średniaków mi specjalnie nie przeszkadza, ale ten model działa po prostu zbyt wolno, żeby sprawdzić się u mnie jako numer jeden.

Dlatego wyszedłem z założenia, że byłby on idealny albo dla konkretnych grup odbiorców (o tym więcej w podsumowaniu) albo właśnie jako drugi telefon. Pierwszym wyborem na to miano byłoby Lenovo P2, ale jest ono trzykrotnie droższe i nie każdy jest gotów wydać ponad 1000 złotych na drugi lub zastępczy telefon. Własnie przez to Wiko Jerry Max pod jest dużo atrakcyjniejszą ofertą… i sprawdza się w tej roli całkiem dobrze.

Bateria bardzo daje radę!

Przy normalnym użytkowaniu 3 dni nie są dla tego modelu żadnych problemem, a czas ten można wydłużyć jeśli będzie korzystało się z niego mniej. Podzespoły są na tyle mało wydajne, że nie pobierają zbyt dużo energii, więc śmiało można zabrać go na długi weekend do lasu, a ładowarka może zostać w domu. Jako drugi telefon i 5 dni nie wydaje się być poza zasięgiem, u mniej tak to wyglądało. Niezależnie od tego, co chcecie na nim robić, nie będziecie martwić się o baterię.

Warto pamiętać, że model ten sprawdzi się również całkiem przyzwoicie jako router (chociaż szkoda, że tylko 3G).

Aparat robi zdjęcia…

I chyba tyle mogę o nim powiedzieć. Przepraszam, możecie uznać ten test za nierzetelny, ale przy sprzęcie tej klasy rozpisywanie się o możliwościach fotograficznych uznałbym za żart. Aparat w modelach za takie pieniądze jest po to, żeby móc zrobić zdjęcia i tyle. Nie ma być ono specjalnie ładne, czy artystyczne, ale ma po prostu być i tyle.

Oczywiście kilka fotek dla Was ustrzeliłem:

Podsumowanie

Mam dość mieszane odczucia względem Wiko Jerry Max. Z jednej strony zdaję sobie sprawę, że to jest urządzenie dla bardzo mało wymagających użytkowników i kosztuje tylko 450 złotych, ale z drugiej sam nie wiem czy mógłbym go komuś polecić. Tak, bateria jest świetna. Jeżeli z telefonu będziecie tylko dzwonić/pisać SMS-y, a od święta zrobicie coś więcej, to śmiało możecie wydać taką kwotę. Oczywiście jeśli czas pracy jest priorytetem.

Niestety każdy inni użytkownik raczej nie będzie zadowolony z tego zakupu. Problemem nawet nie jest sama moc, której tutaj za dużo nie ma, ale reakcja na dotyk. Regularnie miałem wrażenie, że Jerry Max nie „zanotował” mojego palca i muszę jeszcze raz nim przesunąć. Czasem tak właśnie było, a czasem po prostu potrzebował kilku sekund. Winą jest Android, który słabo sobie radzi z tak podstawowymi podzespołami i najzwyczajniej w świecie, muli. To potrafiło doprowadzić mnie do wrzenia w kilka chwil i tylko dlatego ciężko jest mi go polecić. Gdyby ten element został nieco poprawiony to przymknąłbym oko na wiele elementów i za nawet nieco wyższą kwotę, śmiało zachęcałbym do zakupu (konkretne osoby), a tak na razie ciężko mi to zrobić. Nawet mimo dość dobrego wykonania i całkiem ciekawego wyglądu.

Wiko to ogólnie interesująca marka, więc jeśli macie nieco większy budżet weźcie pod uwagę model Ufeel Prime.

  • Wygląd – 0,5;
  • Ergonomia – 0,5;
  • Ekran – 0;
  • Wydajność – 0;
  • Karta pamięci/Dual SIM – 1;
  • Bateria – 1;
  • Aparat – 0;
  • Cena – 1;
  • Zestaw – 0,5 (adaptery SIM dla posiadaczy mniejszej karty);
  • Bonus (jakieś pozytywne zaskoczenie) – 0).

    Łączny wynik – 4,5 punktu!

  • czemuch

    ta specyfikacja to rzeczywiście pomyłka, tu nawet bateria nie wynagrodzi. Lepiej szukac gdzies na okazji P2 za jakies 1000, jak ktos nie pstryka selfie i nie robi dużo zdjęć to p2 jest telefonem wysmienitym. Ten 1 Gb ramu na pewno nie wyrobi na android. Mam tablet z tym procesorem i 2gb ramu i tez muli i dotyk srednio ogarnia, tu jest pewnie jeszcze gorzej, tablet niby tez niedrogi 499 zl i działa jako router w pracy, więc to ma jakiś sens, przy telefonie pewnie taka specyfikacja nie ma racji bytu, chyba, że tak jak napisales jako router.

    • Albo jako drugi telefon na długie wypady za miasto, gdzie tylko od czasu do czasu warto mieć kontakt z rzeczywistością 😉