Wielki Mur to zaskakująco strawne, chińsko-amerykańskie dzieło

Wielki Mur to zaskakująco strawne, chińsko-amerykańskie dzieło

Wielki Mur to film, który zapowiadał się jako połączenie chińskiego i amerykańskiego rozmachu oraz odrobiny mistycyzmu. To się udało, ale  czy warto wybrać się do kina?

Tę recenzję muszę zacząć od tego, że jestem sinologiem, a co się z tym wiążę, lubię Chiny i związane z nimi rzeczy. Chcę Cię o tym powiadomić, ponieważ ta ocena na pewno będzie napisana przez pryzmat tej sympatii. Inaczej się po prostu nie da, zaczynajmy!

Na film Wielki Mur czekałem z dużą niecierpliwością. Już po zobaczeniu zwiastuna, czułem że to może być niezwykle udana produkcja, takie połączenie chińskiego i amerykańskiego rozmachu. Zresztą sam zobacz o czym mówię:

I jak? Wygląda ciekawie, co?

Amerykańskiego kina nie chcę tutaj opisywać, ponieważ na pewno wiesz dobrze, że charakteryzuje się dużym rozmachem. W chińskim jest podobnie, ale razem z tym idzie spora dawka mistycyzmu. Dodatkowo za Wielkim Murem stoi Zhang Yimou, czyli reżyser, który stworzył między innymi „Hero” czy „Dom Latających Sztyletów”. Takie połączenie musiało się udać!

I moim zdaniem udało się…

Wielki Mur to przede wszystkim bardzo widowiskowy film. Już samo przedstawienie chińskiej armii robi niesamowite wrażenie, a pokaz jej siły to prawdziwy majstersztyk dla oka. Liczne bitwy, a szczególnie pojedynki z potworami zostały świetnie wyreżyserowane, są pełne akcji i nie sposób oderwać od nich swojej uwagi. Warstwa wizualna Wielkiego Muru jest bardzo mocnym punktem tego filmu. Nawet jeśli nie lubicie kultury chińskiej, już dla samych widoków warto wybrać się do kina.

Dalej również nie jest źle. Fabuła bardzo luźno nawiązuje do historii Chin i jest poprowadzona lepiej niż poprawnie. Jest odpowiednie wprowadzenie, jest rozwinięcie, jest także niespodziewany zwrot akcji i widowiskowe zakończenie. Od filmu akcji ciężko jest oczekiwać czegoś więcej, ale tyle w zupełności wystarcza. Celowo jej nie opisuję, ponieważ nie jest ona aż tak istotna, a zwiastun i tak zdradza o co mniej więcej chodzi.

Chińsk0-amerykańskie połączenie? TAK!

Wielki Mur miał być filmem, który będzie atrakcyjny zarówno dla chińskiego, jak i zachodniego widza. To moim zdaniem się udało dużo lepiej niż w przypadku Hero czy Domu Latających Sztyletów, ponieważ wprowadzono w nim Matta Damona oraz Pedro Pascala. Ta dwójka popularnych aktorów dobrze sprawdziła się w swoich rolach. Byli ciekawą równowagą dla chińskich postaci i pokazali jakie są różnice w naszych kulturach. Heh, przez to ten film wygląda trochę jak dzieło propagandy…

Biali są chciwi i myślą tylko o sobie, a Chińczycy to ludzie kierujący się dobrem narodu!

Nie wiem czy taki był odgórny zamysł, czy po prostu tak sobie wymyślił reżyser, ale wyszło ciekawie i całkiem prawdziwie. Możecie się ze mną nie zgadzać, ale taka ocena wydaje mi się dość sprawiedliwa.

Do gry chińskich aktorów również nie mogę się przyczepić. Dodatkowo dzięki uroczej Tian Jing grono fanów Azjatek w Polsce na pewno zdecydowanie wzrosło.

Zawsze musi być jakieś „ale”!

Nie inaczej jest w tym przypadku. Ja znalazłem nawet kilka rzeczy, które mogą przeszkadzać potencjalnemu widzowi. Przede wszystkim nie każdemu przypadnie do gustu chińskie podejście do kinematografii. Azjatyckie filmy fantasy z elementami sztuk walki są bardzo specyficzne, a dla wielu po prostu głupie. Czasem wyglądają jak parodia, ponieważ widowiskowość niektórych scen przekracza jakiekolwiek granice rozsądku. Dla mnie nie jest to akurat przeszkoda, ale nie zdziwię się jeśli Ty lub Twoim znajomi będzie łapać się za głowę podczas seansu.

Mi zabrakło jeszcze trochę sztuk walki. W poprzednich produkcjach Zhang Yimou jest ich całkiem sporo, a tutaj w dużej mierze zostały zastąpione przez sceny bitew. Niby można było się tego spodziewać, ale ja jednak liczyłem, na miłe zaskoczenie.

Nie zawiodłem się na Wielkim Murze!

Oglądając pierwsze zwiastuny, miałem nadzieję, że to będzie dobry film. Spodziewałem się dużej dozy bajkowości, która może niektórym przeszkadzać, ale ja nigdy nie traktowałem tego jako minus. Liczyłem w końcu na kino akcji stojące na najwyższym poziomie, które nie pozwoli mi się nudzić przez 2 godziny.

Dostałem wszystko czego oczekiwałem!

I właśnie dlatego śmiało mogę polecić Ci wycieczkę do kina. Nie jest to film, które zapamiętasz na lata, ale podczas seansu będziesz bawić się wybornie.