Sony Xperia XA1 Plus to świetny średniak z kilkoma mocnymi punktami

Sony Xperia XA1 Plus to świetny średniak z kilkoma mocnymi punktami

Na targach IFA, oprócz dwóch topowych Xperii, Sony zaprezentowało również model XA1 Plus. Teoretycznie najmniej ciekawa konstrukcja, ale bardzo mocno zaskakuje!

Zobacz też tekst o Xperii XZ1 oraz Xperii XZ1 Compact.

Standardowo, najpierw specyfikacja:

  • 5,5-calowy ekran IPS o rozdzielczości FullHD (1920 x 1080 pikseli);
  • 8-rdzeniowy MediaTek Helio P20 MT6757;
  • 3 GB pamięci RAM;
  • 32 GB pamięci wbudowanej + slot na kartę MicroSD;
  • 23-megapikselowy aparat główny z przesłoną f/2.0, detekcją fazy i diodą LED;
  • 8 Mpix na przednim panelu z przesłoną f/2.0;
  • bateria o pojemności 3430 mAh;
  • USB typu C;
  • Dual SIM;
  • Android Nougat 7.0;
  • wymiary: 155 x 75 x 8.7 mm;
  • waga: 189 gramów.

Mocny i duży foto-średniak z dwoma ogromnymi zaletami!

Tak mógłbym go chyba określić najlepiej, ale trudno się temu dziwić, skoro już podobnych określeń używałem przy poprzednich Xperiach XA1. Wariant z plusem wydaje się być większą i nieco bardziej rozbudowaną odmianą podstawowej XA1, ponieważ różni się od niej jedynie ekranem, baterią oraz czytnikiem (względem XA1 Ultra zmian jest nieco więcej, jak chociażby pamięć wbudowana, RAM, przedni aparat, no i ekran, bateria oraz czytnik). Jestem przekonany, że pod względem wydajności będzie dobrze, ponieważ korzystałem już z podstawowego przedstawiciela tej serii i nie mogłem na niego specjalnie narzekać: Sony Xperia XA1 to udana ewolucja względem poprzedniczki, która może Cię zaskoczyć [TEST]

Na pochwałę zasługuje przede wszystkim bateria, która jest większa nawet niż w 6-calowej Ultrze i ma 3430 mAh. Przy dobrej optymalizacji ze strony Sony – a akurat tego jestem pewien – dwa dni aktywnego użytkowania nie powinny być specjalnym wyczynem. Już nie mogę się doczekać kiedy sam będę mógł to sprawdzić, ponieważ to, oprócz aparatu, może być bardzo mocnym punktem tego urządzenia.

Drugą wielką zaletą tego smartfona jest czytnik linii papilarnych umieszczony w przycisku POWER, czyli tak jak we flagowcach. Bardzo mi tego brakowało w XA1 i dobrze, że Sony poszło po rozum do głowy.

Fotograficznie będzie dobrze!

Właśnie, możliwości fotograficzne również powinny zadowolić większość osób. Pozwolę sobie zacytować sam siebie z powyższej recenzji:

Częściowo tak, ale pierwsze wrażenie nie było zbyt dobre. Sony Xperia XA1 miała problemy z łapaniem ostrości przy dużym zbliżeniu, przez co zdjęcia smartfonów do recenzji musiałem robić czymś innym. Idealnie nie było również jeśli chodzi o balans bieli, ponieważ często zdarzało mi się zrobić zdjęcie prześwietlone lub zbyt ciemne, zależnie od tego gdzie chciałem złapać ostrość. No i jasność fotografii mogłaby być wyższa, ale to w końcu średniak i na tej samej półce cenowej konkurenci będą strzelać podobne fotki.

Z drugiej strony, nie mogę przyczepić się do szczegółowości oraz kolorów (w większości przypadków), które są bardzo naturalne. No i sporo zdjęć wygląda fenomenalnie na bezramkowym ekranie Xperii XA1.

Mimo nieco ostrych słów, mogę śmiało powiedzieć, że możliwości fotograficzne są bardziej niż zadowalające na tej półce cenowej.

Ekran oraz wykonanie, czyli plus i minus

Skoro przy wyświetlaczu jesteśmy, on cały czas pozostaje bezramkowy (lewa i prawa strona), co dobrze się prezentuje oraz sprawia, że telefon nie jest jakoś specjalnie szeroki. Jeśli dodać do tego kilka wersji kolorystycznych, to dostajemy całkiem ładne urządzenie.

Minusem na tej półce może być plastik, który zapewne będzie świetnej jakości, ale zarówno na papierze, jak w i głowach potencjalnych nabywców metal i/lub szkło brzmią dużo lepiej (aluminiowe są tylko boki).

Hit czy kit?

Ciężko oceniać, ale za 1599 złotych – bo taka ma być cena tego urządzenia – wydaje się to bardzo kompletna i sensowna propozycja. Dla mnie nieco za duża, ale ja jestem wyjątkiem i większość osób ucieszy się z 5,5-calowego ekranu.

Cóż, wygląda na to, że to chyba najciekawsza nowość Sony na tegorocznych targach IFA, zgadzacie się ze mną?


Źródło: Sony, Komórkomania