Chyba nigdy nie kupię topowego iPhone’a… ani żadnego nowego flagowca

Chyba nigdy nie kupię topowego iPhone’a… ani żadnego nowego flagowca

Ceny nowych telefonem z generacji na generację idą mocno w górę, dlatego kupując tego smartfona założyłem sobie budżet, którego nigdy nie chciałbym przekroczyć. Mógłbym, ale po co?

Ostatnio spłodziłem tekst o tym, że moim telefonem została Xperia XZ. Mimo takiej decyzji, pod uwagę brałem różne urządzenia, w tym iPhone’a… tylko nie najnowszego. Ósemki do mnie specjalnie nie przemawiają. Ze względu na cenę bardziej celowałbym w siódemki, ale to nadal trochę za dużo, no i jak sobie przypomnę o braku złącza minijack, to najsensowniejszym wyborem wydaje się iPhone 6S. Właśnie ten wariant w ostatnich dniach intensywnie chodził mi po głowie, ale uznałem, że to jeszcze nie pora na całkowitą zmianę ekosystemu. Może w przyszłym roku, ale wtedy też nie będę celować w dopiero co pokazany model.

Nie będę też szukać niczego wśród nowych flagowców na Androidzie

Wybierając telefon, założyłem kilka kryteriów, których chciałem się trzymać. Jednym z nich była cena ustalona na poziomie 2000 złotych. Brałem co prawda pod uwagę możliwość małego powiększenia tego budżetu, ale tylko w naprawdę wyjątkowej sytuacji. Bardzo nie chciałem przekraczać tej magicznej bariery dwóch tysięcy, która dla wielu i tak wydaje się absurdalna. Ba, sam zdaję sobie z tego sprawę, że taki wydatek był częściowo moją fanaberią, a jedynie w jakimś tam stopniu mógłbym uznać go za sensownie zainwestowane pieniądze.

Gdybym się uparł, to za +/- 1000 złotych znalazłbym urządzenie, które w większości spełniałoby moje wymagania (Xperia XZ również nie jest idealna).

Smartfon za takie pieniądze całkowicie wystarczyłby zdecydowanej większości użytkowników. Oczywiście im zapłacimy więcej, tym dostaniemy coś lepszego, ale po co przeciętnemu Kowalskiemu Snapdragon 835, ekran 4K czy 8 GB pamięci RAM? Nawet dla zapalonych graczy, taka moc jest zbędna, a nie każdy telefon może stać się komputerem (np. Continuum czy DEX), więc zamiast horrendalnej liczby kostek RAMU-u przydałaby się lepsza optymalizacja. Z rozdzielczością również jest podobnie, jeśli nie zamierzacie korzystać z VR, to FullHD Wam w zupełności wystarczy.

Ja również nie jestem jakimś bardzo zaawansowanym użytkownikiem, który potrzebuje mieć w kieszeni moc obliczeniową godną komputera NASA. Dla mnie istotniejsze jest płynne i bezproblemowe działanie, a do tego mógłbym wydać mniej. Zdecydowałem inaczej i moja kieszeń uszczupliła się o prawie 2000 złotych, ale poczułem, że to jest kwota, której nie chciałbym przeskoczyć.

Za takie pieniądze można spokojnie dostać starszego flagowca, który pod niemal każdym względem będzie bliski ideałowi, a wszystko co droższe to jest po prostu podnoszenie poprzeczki. Nie ukrywam, gdybym za 200-300 złotych więcej mógł dostać Xperię XZ1, to kupiłbym ją dla samego aparatu i 960 klatek na sekundę, ale to ja. Tobie prawdopodobnie nie będzie to potrzebne, więc każda złotówka więcej, będzie jedynie fanaberią.

2000 złotych to maks jaki dam za telefon!

I obym nigdy się nie złamał.

Też masz graniczną kwotę, której nigdy nie chciałbyś przekroczyć przy kupowaniu telefonu?


A to mem, który idealnie podsumowuje ten tekst: