Smartfon 512 MB RAM jest jak rower… z co chwilę odpadającym kołem

Smartfon 512 MB RAM jest jak rower… z co chwilę odpadającym kołem

Czego mona oczekiwać po rowerze, któremu co 50 metrów odpada koło? Niczego! Tak właśnie jest ze smartfonami wyposażonymi w 512 MB pamięci RAM…

Kupiłem sobie rower. Nie był to żaden markowy, ani nawet nowy produkt, ale miał jedną niewątpliwą zaletą – był tani. Dałem za niego kilkadziesiąt złotych i już się cieszyłem, że mam nowy sprzęt, ale moją radość co chwilę przerywał jeden fakt – co 50 metrów odpadało koło. Przez to dość często się przewracałem – chociaż po kilku dniach nauczyłem się już nad tym panować i wywrotki zdarzały mi się sporadycznie – ale za każdym razem wystarczyło, że włożyłem je na miejsce i mogłem dalej jechać… Kolejne 50 metrów.

I tak jest ze wszystkimi smartfonami na Androidzie mającymi 512 MB pamięci RAM!

W ostatnich dniach moim oczom ukazał się artykuł o tym, że Wiko planuje wprowadzić do sprzedaży dwa nowe smartfony – Jerry 2 oraz Sunny 2. Pierwszy z nich to mało interesujący budżetowiec, ale drugi jest istną tragedią. 4-rdzeniowego MediaTeka, 8 GB pamięci wbudowanej, 4-calowy ekran czy nawet baterię o pojemności 1300 mAh można jeszcze jakoś przeżyć. Szczególnie, że ten telefon ma kosztować 60 euro, czyli jakieś 250 złotych. Za takie pieniądze naprawdę jestem w stanie wiele wybaczyć, ale nie…

512 MB RAM!

Może mnie przekonacie w komentarzach, że jest inaczej, ale dla mnie telefon z taką pamięcią jest jak opisany wyżej rower. On może i działać przyzwoicie, ale tylko przez chwilę. Jak nie będziecie nic na nim robić, będzie świetny. Napisanie SMS-a czy zadzwonienie do znajomego również może być dla niego znośne, ale już cokolwiek innego, będzie wiązało się z bardzo licznymi brzydkimi słowami, które będą wypływać z Waszych ust.

Jeszcze w domu to możecie sobie porzucać mięsem, ale już w miejscu publicznym powinniście się hamować. To doprowadzi Was do jeszcze większej frustracji, a ta z każdą chwilą będzie rosnąć. Jeśli nie zdążycie na czas wrócić do domu, to wybuchniecie przy obcych ludziach, a Ci wezmą Was za wariatów. Jest duża szansa, że albo bardzo się zawstydzicie i uciekniecie z płaczem (a w domu utopicie smartfona w toalecie) albo wybuchniecie jeszcze większą złością i zniszczycie telefon na miejscu.

Żadna z tych opcji nie brzmi kusząco, więc czy warto kupować telefon z 512 MB RAM?

Tak… ale tylko jeśli już jesteście wariatami.


P.S. Nie kupiłem sobie roweru, to tylko przykładowa historia. 


Źródło: Lesmobiles.com via Telepolis.pl / Zdjęcie: Matt Saling (Unsplash)