Motorola Moto Z2 Force ma 3 zalety, 3 wady i aparat, z którym może być różnie…

Motorola Moto Z2 Force ma 3 zalety, 3 wady i aparat, z którym może być różnie…

Motorola Moto Z2 Force była jednym z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie smartfonów. Niestety nie do końca spełniła oczekiwania, chociaż to i tak świetny sprzęt!

Lubię Motorole i wcale się z tym nie kryje. Uważam, że są to jedne z ciekawszych urządzeń w ostatnich kilkunastu miesiącach, co chociażby pokazałem w moim podsumowaniu z 2015 roku. Lubię je, mimo tego, że to właśnie Motka była moim pierwszym telefonem i… szczerze jej nienawidziłem. Tak, model C350 skutecznie zraził mnie do tej marki i pchnął mnie w ramion Sony Ericssona. Jedynie czasem spoglądałem ukradkiem na urządzenia z serii RAZR, które bez wątpienia wyróżniały się na rynku.

A skoro już przy wyróżnianiu się jesteśmy, to seria która chce przykuwać wzrok milionów ludzi jest Moto Force. Wcześniej była to Moto X Force, a teraz Moto Z Force. Najnowszy przedstawiciel tej linii z dopiskiem 2, na papierze prezentuje się dobrze, choć… No dobra, zanim zdradzę coś więcej zobaczcie na specyfikację:

  • 5,5-calowy ekran SuperAMOLED (POLED) o rozdzielczości QHD (2560 x 1440 pikseli);
  • 8-rdzeniowy procesor Snapdragon 835;
  • 4/6 GB pamięci RAM;
  • 64/128 GB pamięci wbudowanej + slot na kartę MicroSD;
  • podwójny, 12-megapikselowy aparat główny z detekcją fazy, podwójną diodą LED i przesłoną o jasności f/2.0;
  • 5 Mpix na przednim panelu z podwójną diodą LED i światłem f/2.2;
  • łączność 4G LTE;
  • USB typu C;
  • czytnik linii papilarnych;
  • bateria o pojemności 2730 mAh;
  • Androida 7.1 Nougat;
  • wymiary: 155,8 x 76 x 6,1 mm;
  • waga: 143 gramów.

Motorola Moto Z2 Force bez wątpienia ma co najmniej 3 plusy…

Jak chociażby topową specyfikację, na którą nikt nie powinien narzekać. Jeśli do tego dorzucić, niemal czystego Androida, to wychodzi nam prawdziwy demon wydajności. Oczywiście to są na razie tylko moje przypuszczenia, ale testowałem już kilka urządzeń z serii Moto (X Play, X Style, Z Play) i jestem przekonany, że o moc nie trzeba się będzie martwić.

Ponadto Lenovo nadal nie zrezygnowało z modułów, więc nie dość, że do Z2 Force będzie można podłączyć wcześniejsze dodatki (np. projekt, baterię czy głośnik), to i gadżety pokazane przy premierze Moto Z2 Play również będą pasować. Oczywiście prezentacja smartfona to najlepsza okazja do wypuszczenia czegoś nowego, więc razem z Z2 Force, Chińczycy ujawnili  moduł Moto 360 Camera, czyli kamerę nagrywającą w 360 stopniach. Może i będzie to przydatny dodatek, ale podobnie jak reszta modułów, jest nieco za drogi, ponieważ wyceniono go na 300 dolarów (po przeliczeniu prawie 1100 złotych, a jeszcze dojdą do tego podatki).

Ostatnim, ale chyba najważniejszym z plusów jest ekran SuperAMOLED o rozdzielczości 2K, którego po raz kolejny nie będzie można stłuc. Tak naprawdę udało się to osiągnąć dzięki temu, że panel ma 5 różnych warstw oraz został wykonany z plastiku (dlatego POLED). Motorola nazywa tę technologię Moto ShatterShield i w poprzednich wytrzymałych sprzętach sprawdzała się znakomicie. W dużym skrócie, nie ma najmniejszych szans na zobaczenie pajęczynki. W dzisiejszych zabieganych czasach, jest to ogromny plus i chociażby dlatego chciałbym zobaczyć Moto Z2 Force w swoich rękach.

…ma również jedną niewiadomą…

Którą jest aparat. W Moto Z2 Force użyto dwóch matryc, kolorowej i czarno-białej, czyli podobnie jak u Huawei’a. Zdjęcia można robić maksymalnie w rozdzielczości 12 Mpix, a jasność przesłony to f/2.0. Poprzednia przedstawicielka serii Force miała 21 megapikseli oraz światło f/1.8 i chociaż wiem, że to nie cyferki są najważniejsze, to trochę się martwię o jakość zdjęć. Tak jak lubię Motki, tak uważam, że pod względem możliwości fotograficznych są nieco z tyłu za liderami. Teraz może będzie lepiej – wierzę w to – ale pewności brak.

Chińczycy chwalą się tym, że dzięki połączeniu dwóch matryc można rozmywać sobie tło, a nawet robić zdjęcia, które mają kolorowy pierwszy plan, a czarno-biały drugi, ale to i tak tylko bajery. Liczy się oddanie kolorów, ostrość, ilość szczegółów i jeszcze kilka innych rzeczy. Jeśli pod tymi względami, Lenovo sobie nie poradziło, będzie słabo.

…i niestety 3 minusy.

Rezygnacja z mini jacka to coraz częstsza praktyka, ale zarówno mi, jak i większości użytkowników, zdecydowanie się ona nie podoba. Nie ma co się dłużej nad tym rozwodzić. To jest minus i kropka.

Drugą wadą w moich oczach jest wodoszczelność, a właściwie jej brak. W końcu wyróżnikiem Moto Z2 Force jest wytrzymałość, więc uszczelniona konstrukcja wydaje się naturalnym dodatkiem. Co prawda, jest odporność na zachlapanie, ale mnie to trochę nie zadowala. Ekran jest w stanie znieść upadek z kilkunastu metrów, a zanurzenie w wodzie przez kilka sekund może być zabójcze? Nie tak sobie wyobrażam wytrzymałe urządzenie.

Ostatnim z minusów jest moim zdaniem bateria, która ma tylko 2730 mAh. Niby nie jest to jakoś specjalnie mało, ale mocne podzespoły oraz – a może przede wszystkim – ekran 2K potrafią być prądożerne. Ten fakt boli szczególnie, gdy spojrzy się na poprzedniczkę (Moto Z Force), która mogła pochwalić się ogniwem o pojemności 3500 mAh. Zdaję sobie sprawę, że pewnym rozwiązaniem jest dołączenie modułu, ale nie każdy zdecyduje się na jego zakup. Rozumiem, że telefony muszą być ładne – i również cienkie – ale to jest drastyczna obniżka. Motka zapewnia w spocie, że Z2 Force będzie działać przez cały dzień, ale przy aktywnym użytkowaniu śmiem w to wątpić.

Motorola Moto Z2 Force to świetny smartfon i nie do końca udany następca…

Analogicznie nazwałem tekst o Moto Z2 Play i zdecydowałem, że lepszego podtytułu tutaj nie wymyślę. Patrząc na specyfikację, ciężko jednoznacznie się do czegoś przyczepić, ponieważ to flagowiec pełną gębą. Sądzę, że niemal każdy kto go kupi, będzie zadowolony.

Oczywiście jeśli ma odpowiednio zasobny portfel, ponieważ w USA został on wyceniony na 720 dolarów (ok. 2600 złotych). Sporo, ale w zamian dostaje się projektor gratis!

Z drugiej strony, w kilku elementach coś poszło nie tak. Z2 Force został ugrzeczniony, przez co stracił moim zdaniem mocno na wyrazistości. Cholera, to przecież nie jest kolejny bliźniaczo podobny do całej reszty flagowiec, tylko smartfon z niezniszczalnym ekranem. Twardziel nad twardzielami, to Sylwester Stallone na placu zabaw pełnym przedszkolaków, Vin Diesel osiedlowych wyścigów o puchar złotego traktora, Giorgio Chiellini B klasy… No w skrócie to powinien być wymiatacz, który śmieje się prosto w ekran topowym produktom Samsunga, Apple’a czy Huawei’a. Powinien być, ale nie jest.

Zamiast tego dostajemy urządzenie, które kiedyś chciałoby być twardzielem, ale po latach braku zrozumienia zapragnęło być jak cała reszta. Trochę tych mięśni zostało, ale Moto Z2 Force stara się je ukryć za wszelką cenę. Szkoda.


Źródło: Komórkomania