Czy warto dołożyć do lepszej ładowarki? [Test produktów Lomatie + KONKURS]

Czy warto dołożyć do lepszej ładowarki? [Test produktów Lomatie + KONKURS]

Ładowarka do smartfona to dodatek, na który przeważnie nie zwracamy specjalnej uwagi, ponieważ jak ładuje to wszystko jest dobrze. Tylko czy kupując porządny telefon, nie powinniśmy zainwestować również w nieco lepsze akcesoria? Sprawdziłem to na przykładzie produktów Lomatie.

Kupując nowy telefon, w zestawie jest przeważnie ładowarka, która działa, więc czy warto w ogóle interesować się inną? Tak, chyba że kupiliście smartfona za 300 złotych. Wtedy inwestowanie w nową nie ma sensu, ponieważ jest duża szansa, że w razie czego znajdziecie jakąś na dnie szafki. Jeśli jednak macie nieco droższe urządzenie, to moim zdaniem warto rozważyć zakup lepszego zasilacza, ponieważ ma to co najmniej kilka zalet, które postaram się Wam przekazać.

Problemem współczesnego świata technologii są baterie!

I nic nie wskazuje na to, żeby miało się to zmienić w najbliższym czasie. Już kilka lat śledzę uważnie rynek technologiczny i od samego początku czytałem teksty zapowiadające rewolucję w dziedzinie ogniw do urządzeń mobilnych. Niestety za każdy razem przełom miał dopiero nadejść, ale jak widać to jeszcze nie ten czas. Dlatego szukając smartfona patrzę na dwa elementy: duży akumulator oraz szybkie ładowanie. Pojemność jest istotna, gdyż to ona pozwala na trochę dłużej zapomnieć o gniazdku, ale i drugiej cechy nie można pomijać.

Niemal zawsze gdy mój telefon natarczywie dopomina się energii, bardzo się spieszę i wpadam do domu tylko na chwilę, Ewentualnie muszę szybko gdzieś pojechać i mam co najwyżej kilkanaście minut w samochodzie. Taka tam złośliwość losu.

Oznacza to w wielkim skrócie tyle, że każdy procent baterii, który uda mi się w tym czasie zdobyć jest na wagę złota. Właśnie dlatego tak przydatnym dodatkiem w telefonie jest technologia Quick Charge (lub inna umożliwiająca szybkie ładowanie – wspomniałem rozwiązanie Qualcomm’a ponieważ jest najpopularniejsze), dzięki której czas potrzebny na podładowanie urządzenia jest zdecydowanie krótszy.

Niestety nawet jak sam sprzęt obsługuje to rozwiązanie, producenci przeważnie nie raczą wyposażyć użytkowników w odpowiednie ładowarki. Prowadzi to do pewnego paradoksu, ponieważ mając bardzo zaawansowany telefon, nie jestem w stanie wykorzystywać jego możliwości. Cóż, nie wiem jak Was, ale mnie to trochę irytuje.

Oczywiście rozwiązaniem jest dokupienie odpowiedniego zasilacza.

Ja sprawdziłem produkty marki Lomatie

Gdy ta marka zgłosiła się do mnie z propozycją sprawdzenia ich ładowarek, z chęcią się zgodziłem. Akurat do mojej kieszeni wpadła Motorola Moto G5 Plus wyposażona w Snapdragona 625 obsługującego wspomnianą wyżej technologię Quick Charge, więc to był idealny moment na taki test. Zanim jednak pokażę kilka wyników, garść faktów.

  • Wszystkie sprawdzone przeze mnie ładowarki są świetnie wykonane

Będziecie mogli zobaczyć to na zdjęciach, ale możecie mi również wierzyć na słowo, że ich wykonanie stoi na najwyższym poziomie. Jest to dla mnie szczególnie ważne przy ładowarce samochodowej, ponieważ jakiś czas temu kupiłem jedną z najtańszych opcji na rynku i działała, ale tylko wtedy gdy była dobrze włożona do gniazdka, a sama z siebie lubiła wypadać. Szybko się jej pozbyłem. W końcu mało co wkurza geeka tak bardzo, jak fakt, że przez kilkadziesiąt minut telefon się nie ładował, ponieważ zasilacz odrobinę się poluzował.

  • Każdy ze sprzętów może mieć wieczystą gwarancję

Lomatie jest nową marką na naszym rynku, ale warto dać im szansę chociażby z jednego powodu – gwarancji. Standardowo są 2 lata, ale jeśli w ciągu 30 dni od zakupu zarejestrujecie produkt na stronie, to te 24 miesiące zamieniają się w wieczność. Niby szczegół, ale pokazuje, że osoby stojąca za tą marką wierzą w to co sprzedają.

Więcej informacji znajdziecie tutaj: Lomatie – Wieczysta Gwarancja

  • Zaawansowane rozwiązania, takie jak LISS, AUTO-ID czy LAVO

Jak często czytaliście o smartfonach, które wybuchły lub się zapaliły? Raz na jakiś czas takie historie wychodzą na światło dzienne, a w większości przypadków podejrzenia padają na ładowarki, a dokładniej tanie zamienniki. Produkty Lomatie mają szereg technologii (oprócz QuickCharge 2.0 i 3.0), które wpływają nie tylko na szybkość ładowania, ale i bezpieczeństwo samego procesu. LISS to szereg zabezpieczeń prądowo–napięciowo–temperaturowych, a AUTO-ID dostosowuje parametry na porcie USB w zależności od podłączonego urządzenia. Jest jeszcze LAVO, czyli inteligentny unikalny wielofazowy system rozdziału prądowo–napięciowego na wyjściu portów USB.

Brzmi to mądrze, a z racji, że podczas moich testów nie miałem nawet najmniejszych problemów, wierzę że i działa znakomicie.

Więcej informacji znajdziecie tutaj: Lomatie – Technologie

  • Opakowania

To już bardzo subiektywny punkt, ale lubię gdy coś jest ładnie zapakowane. W końcu kupując ładowarkę premium, miło jest dostać wszystko w schludnie i dobrze wyglądającym opakowaniu, a nie w woreczku, gdzie oprócz zasilacza wala się także kabel. Moim faworytem jest model LW-1204, który przyszedł do mnie w drewnianym pudełeczku.

Czy produkty Lomatie są idealnie? Nie, ja znalazłem dwie wady:

  • Dostępność

Z racji tego, że Lomatie jest nowym graczem na rynku, nie można na razie kupić tych produktów w pierwszym lepszym sklepie z elektroniką. Na szczęście pojawiają się one w coraz większej liczbie punktów GSM w całym kraju, ale nadal dostępność jest ograniczona.

Trochę szkoda, ponieważ jestem przekonany, że przez to wiele osób zrezygnuje z tych produktów. Oni po prostu wejdą do elektromarketu i wezmą jakąś ładowarkę, zamiast chwilę się nad tym zastanowić.

  • Cena

W tym puncie muszę się trochę rozpisać, ponieważ chciałbym, żebyśmy się dobrze zrozumieli. Moim zdaniem akcesoria Lomatie są warte kwot jakie trzeba za nie zapłacić, ale obawiam się, że wielu ludzi może się ze mną nie zgodzić. Sam znam osoby (i to nie tak mało!), które kupują flagowca, a szukając do niego ładowarki, biorą to co najtańsze. Jest to trochę dziwne podejście, ale dla takich użytkowników zasilacz musi jedynie działać i nic więcej ich nie obchodzi.

Obawiam się, że w kwestiach ładowania swoich urządzeń, świadomość ludzka jest na bardzo niskim poziomie i coś takiego jak marka premium to na razie abstrakcja. W pełni rozumiem takie podejście wśród osób kupujących najtańsze telefony, ale mam nadzieję, że tym tekstem skłonię do zastanowienia chociaż kilku użytkowników urządzeń ze średniej półki, ponieważ oni jak najbardziej powinni interesować się takimi dodatkami.

Test, czyli jak to ładuje?

Tak jak już wcześniej wspomniałem, moim testowanym urządzeniem była Motorola Moto G5 Plus z ogniwem o pojemności 3000 mAh. Wybrałem ten model, ponieważ jest to dobry przedstawiciel średniej półki. Dużo lepsze rezultaty miałbym przy flagowych urządzeniach, ale chciałem sprawdzić czy zakup ładowarki premium ma również sens przy smartfonie za ok. 1000 złotych. Do tej pory uważałem, że tak, ale czy nie zmieniłem zdania?

Ładowarki sieciowe

Wyszedłem z założenia, że najlepiej sprawdzić jak szybko ładuje się niemal cała bateria. Właśnie dlatego, smartfona rozładowałem do 5 procent, a potem podłączałem go do ładowania. Tak prezentują się wyniki:

  • Standardowa ładowarka dorzucana do telefonu ze średniej półki 1 – ok. 4h;
  • Standardowa ładowarka dorzucana do telefonu ze średniej półki 2 – ok. 2:20h;
  • Ładowarka dodawana do smartfona – ok. 1:45h;
  • Lomatie LW-1204 – ok. 1:45h;
  • Lomatie LW-2405 – ok. 1:45h.

Z powyższych liczb można wyczytać kilka rzeczy, jak chociażby to, że standardowe ładowarki do smartfonów często nie są zbyt szybkie. Motorola dorzuciła zasilacz zgodny z QuickCharge, dzięki czemu udało jej się osiągnąć takie wyniki, jak w przypadku produktów Lomatie. Niestety nie jest to standard i obecnie chyba tylko ta firma dba o ten element, a cała reszta dodaje to co najtańsze.

Po drugie, wyraźnie widać, że warto mieć pod ręką nieco mocniejszy zasilacz. Ładując telefon przez noc, wszystkie będą działać równie dobrze – tzn. rano akumulator będzie pełen – ale jeśli czasem potrzebujecie podładować telefon w ciągu dnia to szybsze ładowarki są zdecydowanie lepszym rozwiązaniem. Na upartego, jeszcze czas o 30 minut większy jakoś można przeboleć, ale już ponad dwukrotnie dłuższy rezultat brzmi jak nieśmieszny żart.

Oczywiście nie ma produktów idealnych i mocniejsze zasilacze również do nich nie należą. Ich minusem jest wielkość, która jest zrozumiała ze względu na możliwości, ale przez to podłączenie kilku do jednej listwy będzie niemożliwe. Nieco obawiałem się również temperatur telefonu/zasilacza podczas ładowania, ale nie zauważyłem żadnych różnic względem wolniejszych rozwiązań.

Ładowarki samochodowe

W tym przypadku, zdecydowałem się na nieco inny rodzaj testu, ponieważ rzadko kiedy jestem w samochodzie przez kilka godzin. Czasem zdarzają mi się takie wyprawy, ale przeważnie muszę dojechać do pracy, domu czy znajomych, a wszystkie te podróże nie przekraczają 30 minut. Dlatego telefon rozładowałem do około 60 procent, a potem podłączałem go do ładowarki na pół godziny. Poniżej możecie zobaczyć ile procent udało mi się zyskać w tym czasie:

Początkowo chciałem sprawdzić jeszcze bardzo podstawową ładowarkę sieciową, ale przez opisane wcześniej problemy, pozbyłem się jej, a wydawanie chociażby 5 złotych na nową to kompletna strata pieniędzy. 

Wyniki tego testu jasno pokazują, że warto inwestować w produkty z technologią szybkiego ładowania, ponieważ używając LS-304 z QC 3.0 można odczuć znaczącą różnicę. Drugi z modeli Lomatie również poradził sobie lepiej niż moja wcześniejsza – kosztująca około 30-40 złotych – ładowarka, ale jednak wydajniejszy standard ładowania sporo zmienia.

Niewątpliwym plusem LS-115 są dwa wejścia USB, dzięki czemu można ładować dwa urządzenia jednocześnie.

Kabel USB

Do testów dostałem również 2-metrowy przewód USB-microUSB LC-448. Jego nie sprawdzałem pod względem wydajności, ale zamiast tego zastanowiłem się ile kabli kupiłem w ostatnich 12 miesiącach i było to co najmniej 7-8 sztuk. Sporo.

Po kilku pierwszych przewodach za kilkanaście złotych, przerzuciłem się na lepsze produkty, ponieważ można mieć dobry telefon i świetną ładowarkę, ale jak kabel odmówi posłuszeństwa to i tak nic z tym nie zrobimy. Właśnie dlatego teraz wybieram nieco droższe rozwiązania, gdyż mam pewność, że będą działać nie tylko przez miesiąc czy dwa.

Lomatie LC-448 testuję od kilku tygodni i obecnie nie mam się do czego przyczepić. Jego wykonanie sprawia wrażenie bardzo solidnego, a i z działaniem nie miałem żadnych problemów. Nie kosztuje on dużo (24,90 zł), a raczej nie będzie potrzeby jego szybkiej wymiany, co jest dla mnie bardzo istotne.

Czy warto dołożyć do lepszej ładowarki?

Moje testy tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, które opisałem na początku wpisu. Jeśli masz telefon za 300 złotych, nie kupuj lepszych akcesoriów, ale przy droższym sprzęcie powinieneś poważnie się nad tym zastanowić. Coś pozornie tak banalnego jak ładowarka, również może mieć w sobie sporo fajnych technologii, a skoro szukałeś zaawansowanego telefonu, to czemu tego nie robić przy wyborze zasilacza?

Zdaję sobie sprawę, że dla wielu osób ładowarka to tylko ładowarka i telefon im nigdy nie wybuchł, więc nie chcą wydawać na ten gadżet nieco większych pieniędzy. Doskonale to rozumiem, ale czy nie przydałoby Wam się szybsze ładowanie? Nawet jak bezpieczeństwo nie jest dla Was kluczowe, pomyślcie o tych dodatkowych procentach baterii lub zaoszczędzonych minutach, które czasem mogą okazać się kluczowe.

Ja już od jakiegoś czasu stawiam na nieco lepsze rozwiązania, ponieważ często każdy kwadrans się dla mnie liczy, a bieganie z powerbankiem nie wchodzi w grę. Testy Lomatie tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że warto wydać kilka złotych więcej, ponieważ nie tylko dostaje się lepiej wykonany produkt, ale również jego możliwości mogą być sporo większe.

Oczywiście nie musicie mi wierzyć, a sami możecie się o tym przekonać!

Konkurs!

Do wygrania mam dla Was, dwie ładowarki które testowałem: sieciową LW-2405 i samochodową LS-304 (widoczne powyżej). Zadanie konkursowe jest banalnie proste, ponieważ wystarczy, że opiszecie jedną sytuację, kiedy szybkie ładowanie bardzo by Wam się przydało (albo taką, w której uratowało Wam skórę). Na zgłoszenia czekam na niedzieli, 27.08 24:00. Odpowiedzi wpisujecie w komentarzach. Wygrywają dwie osoby (każda po jednej ładowarce)!

Podejmiecie wyzwanie?


Artykuł powstał przy współpracy z Lomatie, ale nikt nie miał wpływu na opinie w nim przedstawione.

  • Tomasz Kolodziejczyk

    Moja historia: Rok temu wybierany się z rodziną na wakacje w
    Hiszpanii przed wyjazdem zaopatruję się w ładowarkę samochodową plus kabelek
    tak by po wylądowaniu mógł włączyć nawigacje i dojechać do ośrodka. Wiedziałem,
    że lądując o 1 w nocy po całym dniu telefon będzie prawie rozładowany i nie
    wytrzyma 2 godzin nawigacji do ośrodka. Jakże „miło” zaskoczony, gdy
    okazało się, że moja nowiuteńka ładowarka nie działa, a dokładnie pokazywała,
    że ląduje tylko prąd ładowania był tak mały, że nie wystarczył nawet do
    podtrzymania baterii a co dopiero mówić o naładowaniu. Przygoda z
    szukaniem z małym dzieckiem ośrodka, w nocy, w obcym kraju kosztowała nas dużo
    nerwów. Od tej pory kupuję tylko markowe produkty sprawdzonych producentów nawet,
    gdy ich cena jest 3 x taka jak najtańszej wersji.

    Ps pół roku temu na moich oczach zapaliła się tania ładowarka mojego
    szefa. Nikt mnie na „badziew” nie namówi, nie pozwolę puścić z dymem
    mieszkania z powodu ładowarki, na której oszczędziłem 10-20 zł

  • Kamil Kulecki

    Szybkie ładowanie przydaje się przeważnie w weekend jak zadzwonią kumple czy idę na piwko a mi bateria pada:-) wtedy podczas wyszukiwania się do wyjścia taka ładowarka ratuje życie:-)
    Bo w tygodniu wyłączam szybkie ładowanie bo jest mi nie potrzebne. Zawsze ładuje telefon cała noc

  • Piotr Węgrzyn

    Uratowała by mi skórę, podczas jazdy samochodem, gdy zostało mi tylko 10% baterii, w mojej z2, a mi zostało jeszcze dużo drogi, albo jest czarna noc i nie wiem gdzie jestem 😀

  • A proszę bardzo – technologia dana kobiecie do ręki zawsze skutkuje czymś … dziwnym. W moim przypadku była to najkoszmarniejsza jazda samochodem w życiu.
    Zaopatrzona w telefon, nawigację i ładowarkę ruszyłam nie tyle na podbój Mazur, co po prostu musiałam dojechać o określonej porze w konkretne miejsce znajdujące się bardzo daleko i bardzo na uboczu.
    Wszystko byłoby w porządku gdyby nie kilka drobiazgów. Pierwszy etap podróży odbyłam „samodzielnie”, bez wspomagacza w postaci nawigacji. Bo i po co? Dam radę. Tym sposobem nie odkryłam malutkiego problemu, który „wyszedł w praniu później”.
    Jak już było ciężko jechać „na logikę” włączyłam nawigację i wtedy odkryłam mały problem. Ta cholera zaczęła zjadać baterie w tempie imponującym. Po podłączeniu zwykłej ładowarki okazało się, że tempo zmalało, ale nie do końca – jednym słowem ładowało mi komórkę wolniej niż wynosiło zużycie baterii.
    Dojechać – dojechałam, ale wspomagałam się mapami kupionymi po drodze.
    Komórka z nawigacją była? Była.
    Ładowarka, by zapewnić bezproblemowe działanie tego ustrojstwa była? Była.
    Tylko w praktyce to się trochę rozminęło.

    • Razem z przedstawicielem Lomatie doszliśmy do wniosku, że zasłużyłaś na ładowarkę samochodą!

      Napisz proszę swój adres email w komentarzu i dogadamy szczegóły wysyłki 😉

  • Lukasz

    Tak Konrad dałeś konkurs z prostym założeniem to i pojawiły się wpisy 😊 Taka moja dygresja. Co do tekstu to muszę przyznać jedno jakość ładowarki ma znaczenie,to nie jest tak jak w powszechnym obiegu, że kupujesz w markecie podłączasz i już jest super, nie ludzie są nieświadomi że taka prosta (przenośnia 😊) rzecz może mieć wielkie znaczenie,a ma. Jeżeli chodzi o pytania konkursowe to strzelam,szybkie ładowanie jest po prostu zbawieniem,w czasach mocnych smartfonów a słabych ogniw ich napędzających. Bardzo dobry następny takst,coraz bardziej dobrze się czuję na twoim portalu. Udanej dalszej pracy.

  • Jeremi

    Szybkie ładowanie przydało mi się w zeszłoroczne wakacje kiedy łapałem stopa w Niemczech i kierowca pytany „Jedzie pan za Berlin?” z przekonaniem odpowiadał „Ja Ja, Berlin gut :)))” i tym sposobem wylądowałem w centrum Berlina. Telefon – trup. Szybkie rozpoznanie sytuacji, spędzenie 30 minut w kebabie na kablu i udało się ogarnąć wyjazd na autostradę :D. Tego samego dnia rozkładałem namiot w Amsterdamie.

  • Paulina Konieczna

    Mazury, wracamy z przyjaciółką po tygodniu totalnego chillu nad bajecznymi jeziorami z dala od elektronicznej cywilizacji. Stoimy na przystanku, nieświadomie i błogo czekamy na autobus na dworzec. Spóźnia się już parę minut, mówię spoko przecież to „normalne”. W pewnej chwili zonk i z moich ust wybrzmiało jedno z najpopularniejszych polskich słów, przecież dzisiaj jest 15 i święto, więc on… nie jeździ! Patrzę na telefon baterii 5%, plecak na plecach, namiot w ręce, odpalam neta wirtualna rzeczywistość obwieszcza, że nie zdążymy. Biegniemy na jakikolwiek inny przystanek, w głowie mam, że przydałby się prąd, zawsze coś można zrobić. Próbujemy łapać stopa, bezskutecznie. Na telefon też już nie ma co liczyć. Wreszcie jest jakiś przystanek i autobus, wsiadamy w ciemno. Wybawieni- miły pan mówi, że też tam jedzie i zaprowadzi, może zdążymy. Uff. Zdążyłyśmy, a cały spokój kumulowany przez tydzień został doprawiony bonusowym dreszczykiem emocji. Wszystkim czytającym polecam: 1 czytać ze zrozumieniem, chyba że lubicie dodatkową adrenalinę, 2 szukać dobrych ludzi wokół, a przede wszystkim 3 mieć ze sobą zapasy prądu.

  • Jagoda Gola

    Niedawno złamałam nogę, do lekarza nie zawsze mógł mnie zawieźć chłopak więc często taksówki, a telefon jak na złość rozładowywał mi się zaraz po zamówieniu albo tuż przed płatnością przez aplikację. Kilka razy wchodziłam do domu podłączyć żeby zapłacić… Głupio mi było przy taksówkarzach strasznie. Raz telefon mi się rozładował tuż po zamówieniu, cudem się znaleźliśmy z kierowcą bo podjechał zupełnie z innej strony. Ale zdarzało się też że iPhone po jakimś czasie się włączał, 30% i działa i nie wiadomo, o co mu chodziło. Ale niestety nie tym razem. Ja znowu bez gotówki, kierowca nie przyjmuje płatności kartą… Wczłapałam się z lekami na górę, w gipsie wiadomo. I czekam aż się włączy i czekam i koleś na dole też czeka… Zeszłam, zapłaciłam gotówką, zrobiłam drobne zakupy jeszcze, bo musiałam najpierew rozmienić. Wracam a raczej wczłapuję się na górę a tu telefon dalej wyłączony 🤷🏼‍♀️ Jeszcze trochę mu zajęło zanim zdecydował się powrócić do żywych. A jakbym miała ładowarkę ze sobą to bym podłączyła się u kierowcy i obyłoby się bez kłopotliwej sytuacji 🙈 i chodzenia trzy razy po schodach z nogą w gipsie. 😅😅😅

  • Joanna Żołopa

    Pamiętam to jak by było dzisiaj. Pierwsza sesja na uczelni, jeden z pierwszych egzaminów, z przedmiotów tzw. zapychaczy, a nazwa jego to wymowna Historia filozofii, która w ścieżce zdobycia tytułu logopedy nie miała mi się do niczego przydać. Nadszedł dzień egzaminu, pani doktor rozsadziła nas w ogromnej aulo. Udało mi się usiąść w ostatnim rzędzie na samym środku. To już połowa sukcesu, bo nie miała jak do mnie dojść. Kartki rozdane, zaczynamy. Pani doktor też doszła do wniosku, że przedmiot nie bedzie nam zbytnio potrzebny i wzieła się za czytanie książki. Miałam doskonałą okazję by wyciągnąć swój telefon i wejść na internet, bądź napisać do przyjaciółki, która nie miała w tym czasie zajęć. Tak też zrobiłam. Postawiłam na przyjaciółkę, napisałam jej pytania i wtedy mój telefon padł na amen. Stan baterii wskazywał 0%. Nie mogłam przeboleć tego, że mając tak doskonałe miejsce, gdzie doktorantka by nie doszła, mój telefon odmówił posłuszeństwa. Bardzo bym chciała wygrać, ponieważ przede mną jeszcze nie jedna sesja na uczelni.

    • Razem z przedstawicielem Lomatie doszliśmy do wniosku, że zasłużyłaś na ładowarkę sieciową!

      Napisz proszę swój adres email w komentarzu i dogadamy szczegóły wysyłki 😉

  • Mateusz Zalewski

    Szybkie ładowanie najbardziej przydałby mi się tuż przed wyjściem do szkoły, ponieważ zdarzyło mi się zapomnieć podłączyć telefon do ładowania a rano okazało się, że mam 15% i zaczął się nerwowy okres, bo potrzebowałem akurat telefonu bo musiałem być w kontakcie z kurierem, a w szkole nie wszystkie gniazdka w salach działają. Przydatna byłaby również w czasie wyjazdu na wczasy, bo wtedy telefon pracuje jako mobilny router i aparat i dzięki temu mógłbym szybko ładować telefon i mieć do niego dostęp i iść fotografować ciekawe obiekty bez marnowania czasu na ładowanie.

  • Anna Galara

    Szybkie ladowanie przydaloby sie gdy telefon pada, a akurat jestem niedaleko znajomego, za ktorym szczegolnie nie przepadam, ale pod pretekstem odwiedzin wpadam do niego, laduje telefon, a dzieki szybkiemu ladowaniu wizyta jest krotsza i moge ruszac dalej 😉

  • Patrycja Kocur

    Szybkie ładowanie uratowałoby mi moje 4 litery napewno podczas podróży PKP , gdzie człowiek non stop w internatach siedzi i czyta czasem mądre rzeczy 😁 A jak wiadomo PKP lubi nawalać więc i więcej baterii by się przydało żeby m.in. czytać Szklanego Samuraja 😎👌🏻😈