Ten smartfon Lenovo każdego użytkownika doprowadzi do płaczu

Ten smartfon Lenovo każdego użytkownika doprowadzi do płaczu

Blogowanie o technologiach nie jest obecnie moim głównym zajęciem, ale to nie znaczy, że nie śledzę rynku. Chętnie go obserwuję, ale tej nowości Lenovo nie chciałem zobaczyć. 

Chyba każdy fan smartfonów z wypiekami na twarzy czeka na premiery nowych urządzeń z najwyższej półki. Nie będę ukrywać, że zdarzało mi się wstawać z samego rana lub chodzić spać bardzo późno, tylko żeby zobaczyć konferencję z drugiego końca świata, na której firma pokazywała telefon będący zdecydowanie poza moim zasięgiem. Cóż, hobby równie dobre, jak każde inne. Dziś jednak nie to smartfonach, które po nocach śnią się największym nerdom. Teraz chciałbym napisać kilka słów Lenovo Vibe A, który pojawił się na rosyjskiej stronie Helpix.ru (via GSMArena). Na początku pokaże Wam specyfikację, żebyście również odczuli ten ból:

  • 4-calowy ekran o rozdzielczości 800 x 480 pikseli;
  • 4-rdzeniowy procesor Spreadtrum SC7731;
  • 512 MB pamięci RAM;
  • 4 GB pamięci wbudowanej + slot na kartę MicroSD;
  • 5-megapikselowy aparat główny + dioda LED;
  • 0,3 Mpix na przednim panelu;
  • Dual SIM;
  • łączność 3G;
  • bateria o pojemności 1700 mAh;
  • Androida 5.1;
  • wymiory: 124,5 x 64 x 10,6 mm;
  • waga: 132 gramy.

07 (1)

512 MB RAM?!?!?!

Wszystkich purystów językowych muszę przeprosić za powyższy śródtytuł, ale o takiej specyfikacji nie można pisać spokojnie. Ba, już w zeszłym roku smartfony z Androidem i 512 MB pamięci RAM wyglądały na nieśmieszny żart producentów, a teraz – gdy niektóre telefony mają 6 GB pamięci RAM! – w ogóle ciężko to ocenić. Żartem bym już tego nie nazwał, raczej określiłbym to jako trolling w wykonaniu Lenovo lub bezczelne czyszczenie magazynów. Zapewne to drugie jest bliższe prawdy,  wyglądało to prawdopodobnie jakoś tak:

 – Słuchaj, mamy trochę starych podzespołów, które już na pewno nie przydadzą się do nowych smartfonów. Takie telefony nie będą dobrze działać, więc chcę Cię zapytać, jak się ich pozbyć?

 – Jak to pozbyć?! Złóż z nich smartfony i puść na jakiś rynek.

 – Ale to nie jest dobry pomysł. Jak ktoś będzie na tyle naiwny, żeby to kupić, już na zawsze przeklnie całą markę Lenovo i nigdy nic więcej od nas nie weźmie!

 – Ty się lepiej nie mądruj, tylko rób jak mówię. Liczą się pieniądze, a klientów znajdziemy nowych. Telefony mają być gotowe w przyszłym miesiącu. Sam możesz nawet je zaprojektować, nie muszą być ładne…

Lenovo, ogarnij się!

Rozumiem, że jakiś pracownik wygrzebał z zapomnianego kąta w magazynie stare podzespoły i ciężko jest je wyrzucić, ale Lenovo nie idź tą drogą. Nawet jeśli ten model będzie bardzo tani i trafi tylko na rynki, gdzie cena jest jedynym kryterium, to i tak nie jest to dobre rozwiązanie. W zeszłym roku testowałem Samsunga Galaxy J1 z 512 MB RAM. Jeśli to byłby mój pierwszy kontakt z produktem tej firmy, to na pewno przed długi czas nie ruszyłbym niczego więcej rodem z Korei. Kiedyś takie coś miało jeszcze sens, ale w dzisiejszych czasach lepiej jest kupić tanią Lumię, która będzie chodzić 10 razy lepiej lub nawet zwykłe telefon.

Przynajmniej z niego wykręcenie numeru nie będzie doprowadzało do szału…


Zdjęcie: PixaBay