Jeśli miałbym kupić duży telefon, byłaby to Motorola Moto Z, czyli moduły rządzą!

Jeśli miałbym kupić duży telefon, byłaby to Motorola Moto Z, czyli moduły rządzą!

Lenovo Moto Z Play to smartfon, którego prawie bym nie przetestował! Przez moduł projektora prawie został porwany!

Lenovo Moto Z Play dostałem do testów od Lenovo Polska, ale nikt nie miał wpływu na ten tekst.

Testując Moto Z Play wiedziałem, że na jednym tekście się nie skończy. Moduły, a dokładniej projektor (ponieważ bateria jest świetnym pomysłem, ale nie aż tak dobrym, żeby zasłużyć na osobny wpis) to dodatek, który urzekł mnie na tyle, że postanowiłem opowiedzieć Ci o nim kilka słów.

Przeczytaj pełny test Motoroli Moto Z Play!

Zaczęło się od tego, że sprzęt przyjechał do mnie gdy byłem w pracy. Szybko go rozpakowałem i powiedziałem znajomym co to jest. W tym momencie ten test stanął pod dużym znakiem zapytania, ponieważ Motka Z Play została porwana!

Tak, dobrze przeczytaliście. Gdy ja chciałem poczekać, moi znajomi już zaczęli testy smartfona, a konkretniej projektora, ponieważ to on przyciągnął taką uwagę. Po chwili oczywiście pozwolili mi sprawdzić nową zabawkę i zawołali mnie do siebie. Wtedy ja zobaczyłem coś takiego:

Po kilku minutach stwierdziłem jedno:

Nie znam się na projektorach, ale to jest genialne!

Zdjęcie nie oddaje w pełni możliwości tego modułu, ale na stronie producenta można przeczytać, że wielkość wyświetlanego obrazu to nawet 70 cali. Nie wiem jaka jest maksymalna jasność, ale dla mnie była ona wystarczająca. Rozdzielczość to 854 x 480 pikseli, co na papierze nie robi wrażenia, ale trzeba pamiętać, że to nie jest ekran smartfona, który trzymamy przy oku. Obraz był jak najbardziej w porządku.

Obejrzałem tak kilka filmów i nie mogłem na nic narzekać. Nawet dodatkowych głośników nie musiałem podłączać, ponieważ są one na tyle głośne, że na dwuosobowy seans wystarczą. Warto tylko ustawić sobie projektor w jednym miejscu (co nie jest trudne, dzięki zaskakująco stabilnej podstawce), ustawić ostrość i można cieszyć się filmem. Warto dodać, że projekt ma też dodatkowy akumulator o pojemności 1100 mAh, więc energia nie będzie uciekać tak szybko.

Ogólnie jestem zachwycony tym gadżetem i mogę śmiało powiedzieć, że Lenovo (Motorola) ma świetny pomysł na moduły do smartfonów. LG też próbowało w G5, ale jak pewnie wiecie, nie wypadło to zbyt dobrze. W serii Moto Z, dodatki można podłączać bez wyłączania urządzenia, a jest to banalnie proste – wystarczy przyłożyć je do plecków. Nieco obawiałem się tego, że będzie to trochę niestabilne (w końcu trzyma się to jedynie na złączu magnetycznym), ale mi moduł nigdy nie odłączył się niechcący.

Ok, ok, czy ten projektor ma jakiekolwiek minusy?

Ma i to co najmniej dwa. Pierwszym jest fakt, że ten moduł zapewne nie miałbym dużych szans w rywalizacji z pełnoetatowymi projektorami. Jeśli komuś zawodowo potrzebny jest rzutnik, Motka raczej nie będzie dla niego realną alternatywą. To dodatek, który czasem może uratować skórę, ale raczej nic więcej. Ograniczeniem jest także Android. Co by nie mówić do dużego Windowsa trochę mu jednak brakuje.

Drugim z minusów jest cena. Lenovo Moto Z Play – którą testowałem – kosztuje obecnie jakieś 1899 złotych, a projektor to wydatek rzędu 1300 złotych. Jeśli chcielibyście mocniejszy telefon – Moto Z – musicie przygotować 2599 złotych. Jeszcze ceny telefonów można przeżyć, ale już sam moduł jest sporym wydatkiem i szczerze mówiąc nie zapłaciłbym tyle na niego. To będzie dobra opcja, gdy cena Motki spadnie jeszcze o jakieś 300-400 złotych, a projektor będzie za +/- 300 złotych. Liczę również na to, że za jakiś czas będą specjalne promocje, w których to ten moduł będzie dodawany za darmo.

Jak tylko się tak stanie to sam zastanowię się nad Moto Z Play, ponieważ to jedyny duży telefon, którego zakup ma moim zdaniem sens!

Cała reszta to po prostu większy ekran, tutaj mamy coś więcej.


Nie bój się skomentować! W końcu jesteśmy tutaj, żeby pogadać, prawda? 

Możemy to zrobić na FanPage, w grupie dla fanów Xperii lub w tajnym miejscu dla najwierniejszych czytelników!