Jak zapomniałem o swoich urodzinach…

Jak zapomniałem o swoich urodzinach…

Zima. Chociaż na dworze zero śniegu, to wiatr boleśnie przypomina jaka jest pora roku. Dzień jak co dzień, gdyby nie fakt, że niemal zapomniałem o swoich urodzinach.

No dobra, nie moich, ale bloga. To prawie to samo. W końcu od 4 lat jest on – w różnych wydaniach – moim oczkiem w głowie. Tekst, który uznaje za mój początek opublikowałem dokładnie 30 stycznia 2012 roku. Od tamtego czasu sporo się zmieniło, ale nie chcę tutaj się o tym rozpisywać. Zrobiłem to już dziesiątki razy, chociażby przy zamykaniu Konduxa. Zanim przejdę dalej, chcę Wam tylko zwrócić uwagę na jedną – całkowicie niezamierzoną – rzecz. Szklany Samuraj przeszedł na swoje również 30 stycznia. Przypadek? Tak, ale niech będzie, że to jakiś znak. W tym czasie opublikowałem tysiące wpisów (na wielu różnych blogach), a przed 2012 również zdarzyło mi się coś wrzucić do sieci. Jeśli miałbym wyróżnić kilka tekstów, to łapcie moją listę. Podobne teksty będą się pojawiać i w tym roku:

Opowieść o tym, jak czarnowłosa piękność powiedziała mi Cześć!

Jesteśmy pokoleniem ruchomych schodów

Nie bądź dla siebie przeszkodą…

Chcesz rzucić studia? Przeczytaj czemu ja to zrobiłem!

Jak skutecznie uczyć się języków obcych?

Poza tym chciałbym też wyróżnić moje – no i Lothara – opowiadania, ale ich obecnie nie ma na blogu, więc nawet nie mam do czego zalinkować. One wrócą, prędzej czy później.

photo-1449157291145-7efd050a4d0e (1)

Szczerze powiem, że nawet nie wiem co mam napisać w podsumowaniu tego tekstu. Trochę głupio, żebym swojemu blogowi składał życzenia, więc mam prośbę, a nawet to dwie.

Napisz mi, który z moich tekstów jest Twoim ulubiony oraz dlaczego, a potem udostępnij go u siebie. Taki tam prezencik, ale nie dla mnie. Dla blogaska. Szklanemu Samurajowi chyba nie odmówisz, co?


A jeśli wpis Ci się spodobał i chcesz być na bieżąco to zostaw lajka. Dzięki!


Zdjęcia: Ales KrivecMatthew Wiebe