Cholera, chyba iPhone X naprawdę jest emejzing. Mówię to ja, fan Androida…

Cholera, chyba iPhone X naprawdę jest emejzing. Mówię to ja, fan Androida…

Używam Androida, korzystałem z Windows Phone’a, a z wypiekami na twarzy czytam wszystkie informacje o iPhonie X. I nie tylko ja. Czy to ten sławny emejzing?

Jestem fanem Androida od kilku lat. Miałem w tym zauroczeniu małą przerwę na system Microsoftu, a na długo przed tymi dwoma rozwiązaniami marzyłem po nocach o topowych modelach Sony Ericssona. Ogólnie z Apple’em nie łączy mnie zbyt wiele, poza tym że zawsze starałem się być na bieżąco z najnowszymi wiadomościami z tego ekosystemu. Taka tam blogerska rzetelność.

No dobra, teraz przymierzam się do korzystania w ramach eksperymentu z iPhone’a 4S, ale uczciwie muszę się przyznać, że jeszcze do niego nie usiadłem na poważnie. Cóż, taki tam blogerski brak czasu i wieczne niewyspanie. Dziś jednak nie o tym, ponieważ chciałbym przyznać się do czegoś. Możecie uznać to nawet za wstydliwy fakt w moim życiorysie. Uroczyście zeznaje, że po nocach…

Czytam niemal wszystko co znajdę o iPhonie X!

Od razu muszę zaznaczyć, że nie jestem ukrytą opcją Apple’owską i nie mam plakatów Steve’a Jobsa nad łóżkiem. Nigdy też nie marzyłem po cichu, że mój smartfon w jakimś magiczny sposób zmieni się w cokolwiek z jabłkiem na obudowie. Ba, zawsze było mi raczej dalej, niż bliżej do rozwiązań giganta z Cupertino. Żadnej w tych zazdrości czy bezpodstawnej nienawiści, po prostu mam swoich faworytów na rynku i tak się składa, że produkują oni akurat urządzenia z Androidem.

Ogólnie nie narzekam na swoje smartfonowe preferencje, ale muszę przyznać, że nowy iPhone ma w sobie sporą dawkę „emejzingu”, ponieważ czytam o nim dużo chętniej niż o jakimkolwiek smartfonie z systemem Google’a. Może przesadzam, ale „X” ma w sobie to coś, co sprawia, że chcę się dowiedzieć o nim więcej. I co ciekawe, chyba nie jestem jedyny.

Wszystkie portale, łącznie z tymi o Androidzie wzięły na tapetę iPhone’a X!

Rozumiem, że na blogach o Apple będą pojawiać setki wpisów dotyczących tego modelu. Rozumiem, że strony skupione ogólnie na technologiach również oszalały na jego punkcie i nie ma dnia bez tekstu o nim. Nie rozumiałem przez chwilę, czemu nawet portale o Androidzie wzięły go pod lupę.  Teraz już rozumiem.

Emejzing!

Możecie uznać, że przesadzam lub jestem ukrytą „owcą”, ale wystarczy spojrzeć na jakikolwiek kawałek internetu, żeby zobaczyć, że żaden telefon nie budzi tylu emocji, co iPhone X. I mówię tu o wszystkich, nie tylko wśród fanów Apple.

Tak, uważam że jest on za drogi i sam nigdy nie dałbym tyle za telefon (no chyba, że zostanę milionerem!). Zdaję sobie sprawę, że nowości – względem konkurentów z Androidem – jest w nim tyle samo, co w jakimkolwiek budżetowcu z Państwa Środka. Przeczytałem dokładnie o kosztach naprawy zbitych plecków, regularnie śledzę materiały o kolejnych absurdalnych błędach jakie się na nim pojawiają i bez większego problemu, mógłbym napisać kilka tekstów pokazujących, że postawienie na flagowca z systemem Google’a będzie dużo sensowniejszym wyborem.

Jednak co mi po tym wszystkim, skoro ludzie stali za nim w kolejkach, a Ci którzy się nie załapali będą czekać na niego tygodniami. To jest po prostu cała magia Apple’a i czy tego chcemy czy nie, iPhone X to po prostu dobry smartfon, który dla milionów wart jest każdej złotówki.


Zdjęcie: Koby Kelsey (Unsplash)