Taki iPhone 8 może być produktem genialnym… i słabym jednocześnie

Taki iPhone 8 może być produktem genialnym… i słabym jednocześnie

iPhone 8 tu, iPhone 8 tam, iPhone 8 jest na ustach wszystkich, chociaż do jego premiery zostało jeszcze kilka miesięcy. Jeśli nowe przecieki się potwierdzą, będzie to świetny, ale i rozczarowujący sprzęt.

Do premiery nowego smartfona Apple pozostało jeszcze kilka miesięcy, ale jak to zwykle bywa, świat zalały już setki mniej lub bardziej prawdopodobnych plotek dotyczących tego urządzenia. Oczywiście nie ma jeszcze pewności co ostatecznie zobaczymy, więc jeśli ktoś chce wmówić Wam, że jest inaczej, nie wierzcie mu. Ciężko nawet stwierdzić ile nowych produktów zobaczymy. W miarę pewne są dwa telefony z dopiskiem „S” (7S i 7S Plus), ale możliwy jest również iPhone 8/X. Ma on być pokazem możliwości amerykańskiej firmy, który pójdzie nie o krok, ale o kilka długich skoków do przodu. Oprócz zwiększania mocy czy standardowo lepszych bebechów, Apple może zdecydować się na rozwiązania znane już u konkurencji jak szybkie i/lub bezprzewodowe ładowanie, złącze USB typu C czy też ekran wykonany w technologii OLED. No właśnie, wyświetlacz.

iPhone 8 będzie królem bezramkowców?

W ostatnich dniach do sieci trafiły projekty przedstawiające to jak może prezentować się nadchodzące urządzenia Apple’a, a za przecieki odpowiada Benjamin Geskin z iDropNews.com (via Komórkomania). Na poniższych zdjęciach możecie zobaczyć, że według nich iPhone 8 będzie prawdziwym królem bezramkowych smartfonów, który śmiało wygrywałby z nawet z bardzo ciepło przyjętymi przedstawicielami serii Galaxy S8. Oczywiście amerykańskie siódemki również nie miałyby z nim szans. Nowość byłaby jedynie nieco większa niż 4,7-calowy iPhone 7, mając przy tym panel o przekątnej 5,8 cala (138,3 x 67,1 x 7,1 mm vs 143,59 x 70,94 x 7,57 mm).

To wszystko robi wrażenie. Jestem przekonany, że nawet pokazując go razem z dwoma innymi – zapewne sporo tańszymi  – modelami i tak stałby się ogromnym hitem. Ba, wierzę w to, że nie ważne jaki będzie jubileuszowy produkt (z okazji 10-lecia iPhone’a), to i tak Apple zarobi na nim krocie. Można tej firmy nie lubić, ale zarabiać to ona umie i to w iście królewskim stylu.

Niestety jest też moim zdaniem w tym wszystkim łyżka dziegciu, mianowicie…

To wszystko już gdzieś widziałem!

Wszystkie wymienione wyżej elementy są już dostępne w innych smartfonach, więc nawet tak genialny produkt jak iPhone 8, naprawdę nie będzie pod żadnym względem rewolucyjny. Nie wątpię, że użyte podzespoły będą najwyższej klasy, może nawet wyprzedzą konkurentów o kilka długości, ale to nie będzie nic nowego.

Może i jestem technologiczną marudą (nie przeczę), ale już od jakiegoś czasu Apple na rynku telefonów jest dla mnie firmą odtwórczą, która bierze najciekawsze rozwiązania konkurencji i wykorzystuje je u siebie. Od siebie Amerykanie dorzucają świetny ekosystem, ogromne przywiązanie/dużą bazę fanów oraz genialny marketing, co razem daje rozwiązanie na którym spokojnie można się utrzymać przez kilka lat.

Najwyraźniej inżynierowie z Cupertino już od jakiegoś czasu nie chcą się przepracowywać. Na szczęście dla nich, koledzy odpowiedzialni za oprogramowania robią świetną robotę i optymalizacja tego co pokazują stoi na najwyższym poziomie.

Ciężko jest mi nazywać siebie fanem produktów Apple’a. Nigdy z nich dłużej nie korzystałem, ale jeśli iPhone 8 będzie po prostu nieco lepszym odpowiednikiem flagowców na Androidzie, to czy będzie sens na niego stawiać? Jedynym argumentem może być wspomniane wcześniej oprogramowanie.

Na 10-lecie jednego z najbardziej innowacyjnych urządzeń mobilnych oczekiwałbym przepięknych fajerwerków, a nie kilku petard, które już gdzieś słyszałem…