Idealny smartfon powinien być niezauważalny!

Idealny smartfon powinien być niezauważalny!

Smartfon idealny nie istnieje i nie sądzę, żeby kiedykolwiek powstał. Mimo tego, ostatnio odkryłem co powinno mieć urządzenie, któremu do doskonałości niewiele by brakowało.

W ostatnim czasie wróciłem do testów smartfonów i przez moje ręce przewinęło się kilka ciekawych urządzeń. Zauważyłem dzięki temu, że to nie aparat, bateria, ekran czy procesor są najważniejszymi elementami takiego urządzenia, a jego niezauważalność. Jeśli nie do końca rozumiesz o co mi chodzi, już tłumaczę.

Wstając rano, sięgam po telefon, żeby sprawdzić godzinę i powiadomienia. Przeważnie wolę pospać nieco dłużej, więc staram się zrobić to szybko, żeby móc jeszcze chwilę popatrzeć sobie w sufit lub po prostu czas mnie goni niemiłosiernie i już dawno powinienem być na nogach. W drodze do pracy podłączam smartfona do radia i po raz sam już nie wiem który, słucham tej samej playlisty z nieśmiertelnymi hitami, jak Baby One More Time, Explosion czy też Lonely Day. Potem czeka mnie jeszcze wycieczka tramwajem, więc zakładam słuchawki i znów katuję te same piosenki, grając przy tym w Pokemony. Jeśli akurat jadę za szybko – i jajka się nie wysiadują – to wrzucam sobie coś na Instagrama. Skoro mam 5 kont, zajmuje mi to dobrą chwilę, więc przeważnie jestem już na miejscu. Szybki status o tym, że „robota czeka” i można zaczynać pracę. W ciągu następnych kilkunastu godzin zdarza mi się odebrać jakiś telefon, napisać kilka wiadomości na Messengerze i sprawdzić czy lajki lecą wartkim strumieniem. Wieczorem oczywiście odpalam sobie muzykę, włączam grę i zaczynam podróż powrotną, która jest tym samym co poranna, tylko w drugą stroną. Czasem też zostaję w Poznaniu lub spotykam się ze znajomymi, co oczywiście sprawia, że mój telefon musi podziałać trochę dłużej, a jest to ważne, bo w końcu to on jest moim centrum dowodzenia. I tak codziennie.

No właśnie, smartfon jest centrum dowodzenia i on powinien po prostu działać!

Jak możesz domyślić się po powyższym tekście, nie jestem jakimś super wymagającym użytkownikiem. Moje potrzeby można sprowadzić do wydajnej pracy na kilku prostych aplikacjach, przyzwoitego aparatu oraz zadowalającej baterii. Strzelam, że 90 procent osób korzystających ze smartfonów nie potrzebuje niczego więcej. W takich właśnie zadaniach oczekuję od mojego telefonu, żeby działał niezauważalnie. Nie chcę wkurzać się na brak energii, nieostre zdjęcia czy zacięcia lub lagi. Chcę robić to co robię i nie zauważać w tym wszystkim telefonu, on ma być tylko narzędziem, które wykonuje powierzone mu działania i nie angażuje mnie przy tym specjalnie.

Problemem jest to, że jeszcze nie dotarliśmy do tego poziomu. Moim zdaniem każde urządzenie za co najmniej 1000 złotych, powinno bez zająknięcia poradzić sobie z powyższym dniem, ale nie zawsze tak jest. Jeśli aparat jest ponadprzeciętny, to bateria kuleje. Jeśli ogniwo jest ogromne, to z wydajnością słabo. Jeśli o moc nie ma co się martwić, to fotografiom trochę brakuje do zdobywania tysięcy serduszek na Instagramie. Na telefon, który niemal bez problemu przetrwa kilkanaście godzin w moim wykonaniu musiałbym obecnie wydać między 1500, a 2000 złotych, tylko że i on nie byłby ideałem. Oczywiście mógłbym rozbić skarbonkę i sprawić sobie coś za 3000 złotych, ale nawet na takiej półce nie znalazłbym smartfonowej doskonałości.

Producenci – w dużej mierze z naszej winy – robią urządzenia, które mają jedną lub dwie wyjątkowe cechy, ponieważ tak łatwiej sprzedać jest sprzęt. Sam również jestem temu winny, ponieważ często narzekam, że dany sprzęt się niczym nie wyróżnia i to go skreśla na rynku. Niestety firmy tak to podchwyciły, że tworzą maratończyków ze słabymi podzespołami lub siłaczy, którzy nie podziałają zbyt długo.

No cóż, ja ideału jeszcze nie znalazłem, ale cały czas szukam.


Zdjęcie: NoPhone via SpidersWeb.pl