HTC w końcu zrobiło dobrego smartfona? Sprzedaż U11 zaskakuje!

HTC w końcu zrobiło dobrego smartfona? Sprzedaż U11 zaskakuje!

HTC od wielu miesięcy nie widziało zysku. Tajwańczycy mogli cieszyć się co najwyżej nieco mniejszymi stratami, ale to wszystko. Teraz może być lepiej, a to za sprawą modelu U11.

Miesiąc temu został zaprezentowany HTC U11, a mój tekst miał tytuł:

HTC U11 to smartfon kompletny, który może zmienić sytuację Tajwańczyków!

Wygląda na to, że w moich słowach było więcej prawdy, niż mógłbym przypuszczać. Jak informuje FocusTaiwan (via htcsource.com), prezes tajwańskiej korporacji, Chang Chia-lin, powiedział że U11 sprzedaje się lepiej niż dwa poprzednie flagowce, czyli M10 i One M9.

To dużo… i mało jednocześnie

Oczywiście informacji, ponieważ dokładnymi liczbami się nie podzielił i trochę szkoda. Ani One M9, ani M10 nie były hitami sprzedaży, więc ciężko ocenić jak naprawdę wygląda sytuacja. Ja obstawiam, że rezultaty nie są na tyle ciekawe, żeby mogły u kogokolwiek wywołać efekt WOW. Do iPhone’ów czy przedstawicieli serii Galaxy zapewne sporo Tajwańczykom brakuje, ale jestem ciekaw czy na tle innych flagowców – np. Xperii XZ Premium – U11 wypada chociażby zadowalająco. Cóż, najwidoczniej będziemy musieli zaczekać do niezależnych badań rynku, z których dowiemy się jak sobie poradziło HTC.

Najważniejsze jednak jest to, że to w końcu może być ciekawy smartfon tajwańskiej firmy. Lubię HTC, ale poprzednie modele nie miały niczego, co skłoniłoby mnie do wydania na nie swoich pieniędzy. Nie były ani innowacyjne, ani tanie, ani specjalnie niczym się nie wyróżniały. Na przywiązaniu do marki jechać mogą liderzy rynku, ale nie podupadająca firma, której strategia jest mniej jasna niż decyzje naszego rządu.

Teraz może być inaczej, a kluczowe są moim zdaniem 3 elementy. Przede wszystkim, HTC U11 wygląda charakterystycznie. Nie chcę tutaj pisać czy ładnie, ponieważ to telefon, który albo się pokocha, albo się znienawidzi. Istotne jest to, że Tajwańczycy w końcu zrobili coś wyróżniającego się na rynku.

Poza tym, jest ściskana ramka, która również może być pomysłem genialnym… lub zupełnie nietrafionym. Dla jednych osób będzie to bajer, dla innych funkcja, która kompletnie odmieni korzystanie z telefonu. Tutaj również wyszło to, że „Jedenastka” jest JAKAŚ. Ostatnim z elementów jest moim zdaniem aparat. HTC różnie sobie z tym elementem radziło, ale raczej nikt nie utożsamiał tajwańskich flagowców z najlepszymi fotograficznymi możliwościami. Często zawodziły pierwsze wersje oprogramowania, ponieważ dopiero po czasie rozwiązania tej firmy pokazywały swoje możliwości. Tym razem jest dobrze już od startu, ponieważ HTC U11 został liderem rankingu DXOMark. Tym samym pokonał całą konkurencję, łącznie z Galaxy S8, Pixelem czy iPhone’m 7.

HTC U11 rzeczywiście może odmienić losy Tajwańczyków?

Mocno w to wierzę. Szczególnie jeśli rzeczywiście Tajwańczycy skupią się na flagowcach i średniakach. Model U11 ma wszystko, żeby pokazać fajność tej firmy, która skłoni wiele osób do przejrzenia całego portfolio produktów. Przy rozsądnej i konsekwentnej strategii ten plan może się udać i ten rok zostanie zamknięty z zyskiem. Na kokosy bym nie liczył, ale bycie nad kreską to bycie nad kreską i raczej nikt nie będzie narzekać.

No chyba, że ja, ale na to poczekajmy jeszcze kilka miesięcy. Na razie wygląda na to, że jest dobrze i niech tak pozostanie.