HTC One A9 jest dowodem, że Tajwańczycy nie mają już czego szukać na rynku smartfonów

HTC One A9 jest dowodem, że Tajwańczycy nie mają już czego szukać na rynku smartfonów

Na wczorajszej konferencji HTC miało zostać pokazane coś przełomowego. Tajwańczycy zaprezentowali model One A9 i ja cały czas nie wiem, czy to jest głupi żart.

Muszę zacząć od tego, że darzę HTC ogromną sympatią. Po pierwsze jest to tajwańska firma, a ten kraj jest dla mnie drugim domem, zaraz po Polsce. Po drugie korzystając jeszcze z Sony Ericssonów patrzyłem na ulotki promocyjne i tam HTC zawsze było pokazane jako coś wyjątkowego. Wtedy rzeczywiście tak było, a tajwańskie smartfony znajdowały się kilka poziomów wyżej niż reszta stawki. To było dla mnie coś nieosiągalnego, takie technologiczne marzenie, które przez jakiś czas było pielęgnowane. Ostatnim z powodów jest to, że HTC Radar był pierwszym samrtfonem, którego testowałem. To dla wielu może być nic nie znacząca sytuacja, ale wtedy cieszyłem się jak dziecko, bo ktoś zdecydował się udostępnić mi telefon do sprawdzenia. Właśnie przez to bardziej lubię HTC niż większość firm technologicznych. Dlatego…

Nie mogę patrzeć na to co wyprawiają Tajwańczycy!

Moim zdaniem ten rok jest w ich wykonaniu tragiczny. Najpierw pokazali kilka przeciętnych flagowców, potem ucichli i prawie żadne informacje się o nich nie pojawiały, a ostatnio znów się o nich zaczęło robić głośno. W sieci pojawiała się masa przecieków i jedno stało się jasne, model One A9 będzie smartfonem, który odmieni losy HTC. Niektóre źródła mówiły, że będzie to prawdziwy potwór w kwestii wydajności, ale po czasie coraz więcej twierdziło, że to raczej mocny średniak przypominający swoim wyglądem iPhone’a 6. Niestety te drugie okazały się prawdziwe i specyfikacja tego modelu jest następująca:

  • 5-calowy ekran AMOLED o rozdzielczości FullHD (1920 x 1080 pikseli – zagęszczenie pikseli na poziomie 441 ppi) ze szkłem 2,5D Gorilla Glass 4;
  • 8-rdzeniowy procesor Snapdragon 617;
  • układ graficzny Adreno 405;
  • 2/3 GB pamięci RAM;
  • 16/32 GB pamięci wewnętrznej + slot na kartę microSD;
  • 13-megapikselowy aparat główny z podwójną diodą LED, przesłoną f/2,0, optyczną stabilizacją i detekcją fazy (szybki autofocus);
  • 4 Mpix na przednim panelu z technologią Ultrapikseli;
  • łączność 4G LTE;
  • czytnik linii papilarnych;
  • wymiary: 145,8 x 70,8 x 7,3 mm;
  • waga: 143 g;
  • bateria o pojemności 2150 mAh + szybkie ładowanie Quick Charge 2.0, a za jakiś czas 3.0;
  • Android 6.0 Marshmallow.

bg-personalization

Oprócz specyfikacji warto wspomnieć także o tym, że przez zastosowanie czytnika linii papilarnych w przycisku HOME, który znajduje się ekranem zniknęły głośniki stereo z przedniego panelu. Trochę szkoda, ponieważ to jest charakterystyczne element serii M i wiele osób bardzo sobie chwaliło to rozwiązanie. Na plus można zaliczyć także obietnicę, że HTC One A9 będzie dostawać wszystkie aktualizacje nie później niż 15 dni od tego jak trafią one na Nexusy. Jeśli rzeczywiście się tak stanie, będzie to ogromnym atutem tego modelu. Poza tym będzie to pierwsze urządzenie, które – poza smartfonami Google – pojawi się na rynku z Androidem 6.0 Marshmallow. Co więcej w tym przedstawicielu serii One będzie można bez strachu odblokować bootloadera, tzn. wgrywaniu własnych nakładek nie będzie wiązało się z utratą gwarancji (możliwe, że tylko w USA).

Warto wspomnieć też o tym, że aparat będzie miał funkcją nagrywania filmów poklatkowych oraz zapisywania zdjęć w formacie RAW. Dla maniaków dobrego brzmienia plusem będzie muzyka wysokiej jakości (24 bitowa). Szybkie ładowanie QuickCharge 3.0 będzie wspierane w następnych miesiącach, a na razie One A9 może korzystać z QuickCharge 2.0. Ciekawym dodatkiem jest darmowy program UH OH (tylko USA), który umożliwia do wymiany lub naprawy smartfona, nawet gdy został on popsuty z winy użytkownika. Ze względu na wykonanie zapewne świetnie będzie on leżeć w dłoni. Właśnie, wykonanie…

HTC w końcu stworzyło swojego iPhone’a!

Dawno, dawno temu pisałem, że Sony i HTC mają zapędy, żeby stać się Applem w ekosystemie Androida. Moim zdaniem jest to niemożliwe, ale pewną namiastkę w przypadku Japończyków dostałem testując Xperię Z3 Compact. Teraz swojego dopięli Tajwańczycy, ponieważ pokazali One A9, który wygląda jak iPhone 6 lub 6s. Nie, że jest podobny do iPhone’a, ale wygląda niemal identycznie jak twór Amerykanów. Wystarczy rzucić okiem na dwa powyższe zdjęcia, żeby zobaczyć jak podobne są to urządzenia. Od razu muszę zaznaczyć, że nie będzie w tym przypadku naruszenia patentów, ponieważ obydwie firmy podpisały dziesięcioletnie porozumienie, na mocy którego mogą korzystać ze swoich rozwiązań. Oczywiście wielu z Was napisze, że to inżynierowie z Cupertino skopiowali serię M i będziecie mieli trochę racji, ale wcześniejszych modeli HTC i Apple nie dało się pomylić, a z tymi już tak pewny bym nie był.

htc-one-a9-emea-ksp-buy-now

Oczywiście jest to zabieg celowy, ponieważ HTC One A9 ma być tańszą i w kilku kwestiach lepszą alternatywą dla iPhone’ów. Czy to się udało? Wizualnie na pewno tak, pod względem podzespołów może być z tym trochę gorzej, ale przeciętnemu użytkownika taka specyfikacja – szczególnie z 3 GB pamięci RAM – zdecydowanie wystarczy. Wygląd może nie być dla wielu nawet taką tragedią, ale mi taki ruch nie przypadł do gustu. Telefon jest skopiowany i to stawia Tajwańczyków jako firmę mało kreatywną czy innowacyjną. Muszę przyznać, że prezentuje się całkiem ładnie na grafikach promocyjnych, ale oczekiwałem czegoś trochę bardziej autorskiego. Bolą mnie jeszcze dwie rzeczy:

Sposób prezentacji i cena!

Jeśli macie akurat 20 minut wolnego czasu (więcej HTC nie potrzebowało na zaprezentowanie swojego przełomowego modelu…) to sami możecie zobaczyć jak to wyglądało:

Jeśli jednak wolicie przeczytać o tym kilka słów to zacznę od jednego – TRAGEDIA. Pisząc o Lumiach 950 wspomniałem, że Microsoft zrobił znakomitą konferencję, Apple trochę przesadzoną, a Google w ogóle się nie postarało. Muszę wprowadzić pewną zmianę. Google przy HTC było genialne! Serio, Tajwańczycy pokazali dwóch kolesi, którzy mówili bez żadnego wyrazu, ani nawet krzty charyzmy o nowym produkcie, jakby opowiadali o procesie prasowania swojej bielizny. Obejrzałem cały film i czułem po nim, że straciłem po prostu 20 minut swojego czasu. Nie mówiąc już o tym, że pokazania w tle pustej sali koncertowej czy też teatru było bardzo wymowne. Właśnie tyle osób uznało One A9 za ciekawy produkt.

Cena, cena, cena! Smartfon nie jest rewolucyjny, ale muszę przyznać, że jest całkiem ciekawy. W rozsądnej cenie na pewno znalazłby miliony ludzi, dla których stałby się technologicznym marzeniem. Poza tym patrząc na podzespoły można odnieść wrażenie, że jest to bardzo ciekawy średniak, więc co w tej kwestii mogło zostać skopane?

Niestety, wszystko.


bg-pro-mode

HTC One A9 z 2 GB pamięci RAM i 16 GB pamięcią wbudowaną będzie w Polsce kosztować 2549 złotych. 

To jest kwota, która zahacza już o flagowce, a znacząco przeważnie topowe konstrukcje chińskich firm. Jeśli narzekam na kwoty jakie trzeba wydać za nowe Xperie Z5, to w tym wypadku sam nie wiem co mam powiedzieć. Model ten byłby niezwykle ciekawym wyborem, ale za jakieś 1500-1700 złotych, czyli dokładnie tyle ile będzie kosztować w USA (399,99 dolarów – 1505 złotych). Przykro mi HTC, ale nie dam Ci 1000 złotych za to, że podpierdzieliłeś wygląd Apple’owi.

bg-tap

A teraz wszyscy razem… Żegnaj HTC!

Tak, jak wspomniałem na początku ja lubię HTC. Chciałbym, żeby firma podniosła się z kolan i zaczęła walczyć o rynek, ponieważ nie ma złych produktów. Zła jest strategia, wycena i teraz widzę, że też samo podejście. Tajwańczycy byli w moich oczach firmą, która próbowała nowych rzeczy i nawet jak im nie wychodziło (ultrapiksele) to potrafili to w końcu potrafili wynieść z tego nauczkę i pójść dalej. Po wczorajszej konferencji ja widzę ich jako miernych naśladowców Apple, którzy nie widzą za bardzo szansy na przetrwanie innej niż kopiowanie innych. To smutne, ale HTC jest dla mnie teraz na poziomie chińskich firm, które pokazują wierne kopie Samsungów i nazywają je Samyang Z6. Można mówić, że takie Meizu się wzoruje na Apple i jest w tym trochę prawdy, ale to jest tylko inspiracja. W przypadku Tajwańczyków jest zjechane wyglądu i narzucenie chorej ceny.

Sorry Tajwańczycy, ale nie jesteście i nie będziecie Applem z Androidem. Dlatego nie możecie dyktować warunków i nie możecie ustalać sobie cen z kosmosu jeśli chcecie przetrwać. Im szybciej to zrozumiecie, tym szybciej wyjdziecie na prostą. Tylko pamiętajcie, jeśli w porę nie dotrze to do Was, to może być za późno. A to byłaby wielka szkoda…


Źródło: HTC, Komorkomania.pl