Honor 5X to TYLKO, a może AŻ średniak? [Mini Test]

Honor 5X to TYLKO, a może AŻ średniak? [Mini Test]

Już od dłuższego czasu sądzę, że marka Honor to ciekawa alternatywa nie tylko dla produktów Huawei’a, ale również urządzeń innych producentów. Czy model 5X to potwierdził?

Standardowo już przy moich recenzjach musi być wstęp, w którym mówię, że trochę czekałeś na ten test. Tym razem nie było to tak długo, więc może jest ze mną coraz lepiej?

Telefon dostałem do testów od Honor Polska, ale nikt nie miał wpływu na recenzję.

20160606_130521

Zanim przejdę do właściwej części tego wpisu, kilka słów o tym co ten model kryje w środku:

  • 5,5-calowy ekran IPS o rozdzielczości FullHD (1920 x 1080 pikseli);
  • 8-rdzeniowy procesor Snapdragon 616;
  • 2 lub 3 GB pamięci RAM;
  • 16 GB pamięci wbudowanej + slot na kartę MicroSD;
  • 13-megapikselowy aparat główny;
  • 5 Mpix na przednim panelu;
  • łączność 4G LTE;
  • Dual SIM;
  • bateria o pojemności 3000 mAh;
  • Androida 5.1.1 Lollipop;
  • wymiary: 151,3 x 76,3 x 8,2 mm;
  • waga: 158 gramów.

Pierwsze wrażenie? Ani ziębi, ani grzeje

Honor 5X nie był moim pierwszym urządzeniem tej marki. Wcześniej miałem już modele 6 Plus oraz 7 i dzięki temu mniej więcej wiedziałem czego mogę się spodziewać po „piątce”. Uzbrojony w te doświadczenia podszedłem do 5X bardzo optymistycznie i się nie zawiodłem… ale nie zaskoczył mnie on też jakoś specjalnie na plus. To smartfon, który kosztuje około 1000 złotych i jest przeznaczony dla klientów typu: Ma być dobrze, ale nie drogo! Zdecydowanie to oferuje, ale też nie rzuca na kolana od pierwszego kontaktu. 6 Plus robił to swoim podwójnym aparatem, a „siódemka” oferowała świetny stosunek jakości do ceny. W Honorze 5X to też jest atut, ale rynek przez ten czas bardzo się zmienił i ma on już całkiem sporą konkurencję.

Nie chcę jednak, żebyś myślał, że narzekam na Honora 5X. Gdy wziąłem go w ręce, to poczułem, że mam do czynienia z solidnym przedstawicielem średniej półki. Zastosowanie metalu jest coraz popularniejszym zabiegiem i zapewne nie tylko dla mnie to świetna wiadomość. Podczas moich testów utwierdziłem się w przekonaniu, że telefon za 1000 złotych może być po prostu dobrze wykonany i nie musi zajeżdżać odpustową tandetą. Przyzwoicie jest również jeśli chodzi o jego wielkość, chociaż dla mnie to nadal potwór. Ekran o przekątnej 5,5 cala odpowiadał mi w Xperii Z5 Premium, a tutaj było trochę gorzej. Oczywiście ciężko porównywać telefony tak różnych klas (Xperia jest 3-4 razy droższa!), ale lepiej trzymało mi się produkt japońskiej firmy. Mimo tego, jeśli dla Ciebie taki rozmiar nie jest przerażający, to Honor 5X powinien Ci odpowiadać.

Wspomnieć chcę także o wyglądzie. Nie jest to brzydki telefon, ale w konkursie miss piękności rynku mobilnego nie miałby zbyt dużych szans. Powyższy śródtytuł idealnie oddaje to co czułem patrząc na „piątkę” – ani ziębi, ani grzeje.

20160606_131143

A jak jest w środku? Dobrze, ale nie idealnie

To średniak i działa jak średniak, ale taki z wyższej półki. Dzięki 2 GB pamięci RAM oraz Snapdragonowi 616 zarówno codzienne praca, jak i bardziej zaawansowane gry nie sprawiają żadnych problemów. Honor 5X to wydajna konstrukcja, która nie zawiedzie swojego posiadacza i tyle. Muszę przyznać, że to mnie trochę zaskoczyło, ponieważ jest to lepsze urządzenie do gier, niż chociażby nieco droższa Xperia M5. Japoński średniak ma wiele plusów, ale relatywnie niska cena została osiągnięta, między innymi przez postawienie na MediaTeka, który w wielu tytułach po prostu sobie nie radzi.

Warto wspomnieć również o nakładce systemowej. Z jednej strony czerpie ona z iOS-a i dzięki połączeniu z rozwiązaniami Huawei’a/Honora jest bardzo interesująca, ale sprawia wrażenie niedopracowanej. Opisywałem ją dokładnie w osobnym tekście, ale tutaj wspomnę tylko, że niektóre okrągłe  ikonki – np. Messenger – prezentują się tragicznie. Mają tło innego koloru, co wygląda jakby grafik projektował je po bardzo ostrej imprezie. Nie jestem specjalnym estetą, ale patrzenie na nie codziennie przez dłuższy czas mogłoby doprowadzić mnie do szału.

Jeśli chodzi o baterię, to nie mogłem na nią specjalnie narzekać. Nie przypominam sobie, żeby Honor kiedykolwiek wołał o powerbanka przed końcem dnia. Warto dodać, że do zestawu dołączone są słuchawki, które grają dobrze, ale są one douszne, a nie dokanałowe. Ja takich rozwiązań nie cierpię, ponieważ są dla mnie niewygodne, ale to kwestia gustu.

Fotki są takie jak cała reszta…

Czyli w porządku, ale niczego mi nie urwały, gdy na nie patrzyłem. Sam rzuć okiem:

Jak to zwykle bywa w średniakach, w dobrym świetle zdjęcia są bardziej niż zadowalające. Problem jest dopiero wtedy, gdy zaczyna brakować światła lub strzelamy fotki pod słońce. W takim przypadku nastaje ciemność i ciężko jest coś konkretnego zobaczyć. Selfie są w porządku, a dodatkowo jest kilka trybów, jak chociażby te „upiększające”. Za 1000 złotych zapewne można znaleźć coś lepszego, ale narzekać specjalnie też nie można.

Wybór modelu 5X będzie ujmą na honorze?

Moim zdaniem zdecydowanie nie! To smartfon, który za tysiąc złotych oferuje dobrą wydajność, duży ekran oraz – a może przede wszystkim – świetny stosunek ceny do możliwości. Bez wątpienia ciężko jest znaleźć rozsądniejsze urządzenie za takie pieniądze, ale podczas moich testów miałem wrażenie, że jest on również dość nijaki. Dla większości osób to nie będzie wada, ponieważ od telefonu oczekują tego, żeby działał i to najlepiej dobrze. Dla takich osób Honor 5X będzie świetnym wyborem.

Po tych kilku tygodniach jedno mogę śmiało powiedzieć – Honor 5X to AŻ średniak!

20160606_131151