Asus Zenfone 3 zaskoczył mnie jak żaden inny smartfon! [Test]

Asus Zenfone 3 zaskoczył mnie jak żaden inny smartfon! [Test]

Asus Zenfone 3 przed testami wydawał mi się ciekawym, ale raczej mało wyróżniającym się smartfonem. Dwutygodniowa przygoda zmieniła moje zdanie na jego temat. Takiego zaskoczenia dawno nie miałem!

Na początku tej recenzji muszę się do czegoś przyznać, przez długi czas traktowałem Zenfone 3 jako brzydszego brata Honora 8. Oczywiście z zupełnie innej rodziny, ale wizualnie są to dość podobne modele, a i klasa sprzętu sugeruje, że możemy oczekiwać nieco zbliżonych odczuć. Konrad z dziś za takie myślenie mógłby strzelić tego z przeszłości, ponieważ tego modelu Asusa – mimo, że „ósemki” nie testowałem – nie można nazywać niczyim brzydszym/słabszym członkiem rodziny. To bardzo ciekawe urządzenie, które sprawiło, że coraz chętniej będę się przyglądać ofercie tajwańskiej firmy. Nie zdradzajmy jednak faktów, zapraszam do recenzji.

Telefon dostałem do testów do Asus Polska, ale nikt nie miał wpływu na recenzję.

Standardowo już, zanim zdradzę coś więcej, zacznę od specyfikacji:

  • 5,2-calowy ekran IPS o rozdzielczości FullHD (1920 x 1080 pikseli), 424 pikseli;
  • 8-rdzeniowy Snapdragon 625;
  • 4 GB pamięci RAM
  • 64 GB pamięci wbudowanej + MicroSD;
  • 16-megapikselowy aparat główny z przesłoną f/2.0;
  • 8 Mpix na przednim panelu;
  • łączność 4G LTE;
  • baterii 2650 mAh;
  • Dual SIM;
  • czytnik linii papilarnych;
  • USB typu C;
  • Android 6.0 Marshmallow;
  • wymiary: 146,87 x 73,98 x 7,69 mm,
  • waga: 144 gramów.

Ładny, ale…

Asus Zenfone 3 przez długi czas był dla mnie nieco brzydszym kuzynem Honora 8. Nadal uważam, że smartfon Huawei’a prezentuje się nieco lepiej, ale pod żadnym pozorem nie nazwałbym tytułowego bohatera nieatrakcyjnym. To urządzenie, które zostało doskonale wykonanie i to czuć już od pierwszego kontaktu. Gdybym nie wiedział, że jego cena to jakieś 1500-1600 złotych, to wyceniłbym go co najmniej kilkaset złotych wyżej.

Asus bardzo przyłożył się do szczegółów, widać to chociażby patrząc na ramkę. Mógłbym się tutaj rozpisywać o zaokrągleniu, dzięki któremu smartfon lepiej leży w dłoni, czy też perfekcyjnie dopasowanym aluminium, ale wolę pokazać to na zdjęciu:

Oprócz ramki, warto zwrócić uwagę na zaokrąglone szkło 2.5D. Prezentuje się ono bardzo dobrze, ale warto pamiętać, że jest już standardem na rynku. Świetnie prezentują się przyciski pod wyświetlaczem, ale nieco szkoda, że nie są podświetlane.

Elementem, który przypominał mi o Honorze 8 jest także kolor niebieski. Na stronie Asusa może przeczytać, że jego poprawna nazwa to… SAPPHIRE BLACK. Cóż, bez grama wazeliny mogę powiedzieć, że smartfon prezentuje się fenomenalnie, ale na kolorach Tajwańczycy to się nie znają. Jeśli to jest według nich czarny, to moją ukochaną marką technologiczną jest Apple.

Czy w takim razie jest to aż taki piękny smartfon? No nie do końca. Nie podoba mi się czytnik linii papilarnych na tylnym panelu, który jest podłużny (swoją drogą, działa bardzo dobrze). Tak jak w przodzie mógłbym się zakochać, tak górna część tylnego panelu nie wzbudza we mnie żadnych większych emocji. Nie jest on może brzydko, ale układ wszystkich elementów oraz ich „kwadratura” mnie nie przekonały.

Wyświetlacz

Asus Zenfone 3 ma bardzo dobry ekran IPS, co w dużym uproszczeniu oznacza, że ciężko jest za coś go skrytykować.

Jasność maksymalna to 600 nitów, co jest wystarczająca wartością w pełnym słońcu. Nie mogę się również przyczepić do kątów widzenia czy odwzorowania kolorów, obydwie rzeczy stoją na dobrym poziomie. Rozdzielczość FullHD również jest – moim zdaniem – najlepszym wyborem dla panelu tej wielkości. Asus obecnie nie stawia na wirtualną rzeczywistość, więc 2K byłoby po prostu wyścigiem na cyferki.

Piękny na zewnątrz, mocny w środku!

Marki takie jak Asus mają potencjał, żeby stać się mocnymi graczami na rynku smartfonów, ale na razie jeszcze nimi nie są. Tajwańczycy śmiało mogą aspirować do takiego miana, ponieważ na rynku technologicznym mają ogromne doświadczenie i tylko potrzebują nieco czasu, żeby móc pokazać swoje możliwości. I właśnie Zenfone 3 jest utożsamieniem tych możliwości.

Widać to chociażby po dwóch elementach – 4 GB pamięci RAM oraz – a może przede wszystkim – 64 GB pamięci wbudowanej. Taka ilość pamięci operacyjnej nie jest jeszcze standardem na średniej półce, ale Zenfone 3 aspiruje do miana flagowca, więc 4 GB są w pełni zrozumiałe. Bardzo rozsądny ruch.

Dużo większy szacunek należy się moim zdaniem za 64 GB pamięci wbudowanej, co powinno być absolutnym minimum w topowych urządzeniach, ale niestety nadal tak nie jest. Niewiele jest urządzeń za +/- 1500 złotych, które oferują aż tyle miejsca na dane. Dla każdego maniaka robienia zdjęć czy też słuchania muzyki, jest to genialny dodatek.

Ciężko jest mi powiedzieć coś więcej o procesorze, czyli 8-rdzeniowym Snapdragonie 625. To układ, który miałem już w swoich rękach i zawsze było podobnie – dobrze. Zarówno podczas codziennego korzystania, jak nieco bardziej wymagających zadań Zenfone 3 działa szybko. No i Pokemony uruchamiają się sprawnie, więc czy potrzebne jest coś jeszcze do szczęścia?

Wydajność nie jest łatwym zadaniem…

Zenfone 3 działa bez zastrzeżeń i raczej nie będziecie na niego narzekać, ale możecie mieć na początku spory mętlik w głowie. Asus wyszedł z założenia, że różni użytkownicy potrzebują różnych funkcji, więc przygotowali aplikacje dla każdego z nich. Kupując ten model, musicie przygotować się na masę (MASĘ!) dodatków, które w większości okażą się dla Was nieprzydatne. Dodatkowo większości nie można usunąć. Wolałbym, żeby Asus zamieścił je w sklepie Play, zamiast wrzucać je na siłę.

Cóż, dla mnie to minus. Dodatkowo nakładka jest dość pstrokata, co na samym początku nieco mnie przytłoczyło… w sumie później również. Po prostu na poznanie w pełni ZenUI nie wystarczą dwa tygodnie, to zabawa na nieco dłuższy czas, a polubienie tego rozwiązania może zająć Ci miesiące.

Dzień pracy? Nie ma problemu!

W tak lubianym przeze mnie teście baterii przygotowanym przez GSMArena, Asus Zenfone 3 osiągnął 74 godziny. Jak to zwykle bywa, suche dane niewiele nam dają, więć rzućmy okiem koło kogo uplasował się ten smartfon:

Towarzystwo zacne i dla Zenfone znalezienie się wśród tych urządzeń jest świetną rekomendacją. Oczywiście to nadal tylko cyferki, więc pewnie chcecie wiedzieć jak ten model sprawdzał się w codziennym użytkowaniu.

Moim zdaniem zaskakująco dobrze! Nie musiałem się martwić, że wieczorem zabraknie mi prądu, a przy moim korzystaniu nie jest to normą. Zenfone 3 spokojnie radził sobie nawet z dość aktywnym trybem działania (kilka kont na portalach społecznościowych + Spotify + Pokemony) i ani razu mnie nie zawiódł. Nie jest to jakiś wybitny maratończyk, ale jeśli go kupicie, akumulator nie będzie Waszym zmartwieniem.

Dla mniej wymagających użytkowników, 2 dni pracy na jednym ładowaniu nie powinny być problemem.

Aparat

Możliwości fotograficzne w Zenfonie 3 są dokładnie takie, jak cała reszta aparatu – dopracowane! To chyba najlepsze słowo jakim mogę określić aparat, ale chciałbym również dodać, że są bardzo rozbudowane. Trybów fotografowania jest sporo, więc warto usiąść na kilka minut, żeby je wszystkie okiełznać i w odpowiednim momencie wybrać ten najlepszy. Jeśli Wasza wiedza jest nieco większa, a pasja odkrywania nie zamyka się tylko na dodatkowych trybach, jest także rozwiązanie manualne. W nim można ustawić chociażby czas migawki czy ISO. Efekty można uzyskać bardzo ciekawe, co możecie zobaczyć nieco niżej. Dodam jeszcze, że matryca Sony IMX298 ma 16 Mpix, światło f/2.0 oraz optyczną stabilizację obrazu.

Zdjęcia dość dobrze oddają możliwości Zenfone’a 3, ale chciałbym przypomnieć słowo z początku tego punktu – dopracowane. Zdjęcia wyglądają dobrze, mają naturalne kolory, sporą szczegółowość i przy dobrym świetle praktycznie nie widać szumów. One pojawiają się nocą, ale akurat to problem wszystkich smartfonów, więc ciężko byłoby przyczepiać się do Asusa. Poza tym pod względem fotografii przy słabym świetle ten i tak wyróżnia się wśród sprzętów za podobne pieniądze. Również szybkością ostrzenia zdjęć.

Jeśli chcecie zostać gwiazdą Instagrama, to postawienie na ten model będzie dobrym wyborem.


Aaa, no i trzeba wspomnieć, że aparat wystaje. Takie mamy czasy, ale jednak można zrobić to lepiej.


Podsumowanie

Hmm… Trochę mi zajęło spłodzenie tej recenzji, ale nie było to spowodowane tylko brakiem czasu, ale również chęcią przemyślenia co powinienem napisać w podsumowaniu tego telefonu, ponieważ nie jest to łatwe. Nie ma on moim zdaniem jednej rzeczy, którą deklasuje wszystkich rywali w swoich klasie, ale z drugiej strony w każdym elemencie radzi sobie co najmniej dobrze. To telefon kompletny, który każdemu powinien przypasować do gustu, zarówno fanom gier, jak i maniakom strzelania zdjęć.

Asus Zenfone 3 to urządzenie, które moim zdaniem nie ma jakiś wyraźnych i jednoznacznych wad. Przed publikacją swoich recenzji zawsze staram się przeczytać kilka testów, żeby zobaczyć na ile moja wnioski pokrywają się z opiniami innych. Jeśli chodzi o ten model, to jedną z dość często powtarzanych wad było zastosowanie Snapdragona 625, zamiast któregoś z mocniejszych rozwiązań. Z jednej strony racja, mocy nigdy nie jest za dużo, ale z drugiej – po co? Może jestem dziwnym blogerem technologicznym, ale wolę więcej pamięci wbudowanej oraz operacyjnej, a nieco słabszy procesor. Poza tym układy z serii 6XX (nieważne który) są na tyle wydajne, że spokojnie wystarczą większości osób.

Po prostu nastały czasy, w których średniak jest wystarczająco mocny dla przeciętnego zjadacza chleba i Asus Zenfone 3 jest tego świetnym przykładem.

Za +/- 1500 złotych jest to jeden z ciekawszych wyborów, co już pisałem w moim poradniku prezentowym na święta. Jeśli chcecie wydać taką kwotę, śmiało bierzcie go pod uwagę.