Apple’u nie idź tą drogą, czyli kilka słów o małym Jacku

Apple’u nie idź tą drogą, czyli kilka słów o małym Jacku

Kilka miesięcy temu zadebiutowały iPhone’y 6s, ale przecieków o nadchodzących modelach jest sporo. Wygląda na to, że iPhone’y 7 mogą być pod jednym względem najgorsze w całej historii Apple’a.

Taki ze mnie fan Apple’a jak i trener fitnessu, ale doceniam to co robi firma z Cupertino na rynku (tak jak i doceniam trenerki fitness). Ba, moim zdaniem iPhone’y 6s są dużo ciekawsze niż nowe Nexusy, a co więcej są jednymi z najlepszych urządzeń jakie zostały zaprezentowane w zeszłym roku. Można śmiać się z tego producenta, ale odświeżenie swoich smartfonów wykonał bardzo solidnie. Bez szaleństw, ale nawet użytkownicy poprzedniej generacji mają powód, żeby kupić nówki. Sony mogłoby się tego nauczyć, ponieważ nadal wiele osób zastanawia się czy wymiana Xperii Z2 (kwiecień 2014) na model Z5 ma sens.

Oczywiście jak to bywa w tej branży plotki i przecieki o nadchodzących produktach pojawiają się już kilka miesięcy przed przewidywaną premierą. Nie inaczej jest w przypadku iPhone’a 7. Dwie najczęściej powtarzane informacje przez różne źródła są takie, że model ten będzie wodoszczelny oraz – jak informuje chociażby użytkownik Weibo o nicku @安卓论坛, który powołuje się na dostawców komponentów – nie będzie mieć gniazda słuchawkowego. Pierwsza wiadomość jest bezsprzecznie dobra, ponieważ to zawsze miły dodatek w telefonie i pozwala z mniejszych strachem korzystać z urządzenia na deszczu czy też zapobiega zawałom, gdy coś się na niego rozleje. Niestety drugi budzi większe kontrowersje.

Papa mały Jacku?

Dawno, dawno temu, a tak konkretniej to za czasów Sony Ericssona korzystałem z telefonów tej marki i niesamowicie denerwował mnie fakt, że nie miały one złącza minijack, czyli właśnie gniazda słuchawkowego. Dopiero w topowych muzycznych model japońsko-szwedzka spółka poszła po rozum do głowy, a wcześniej trzeba było korzystać ze słuchawek tego producenta lub bawić się z przejściówkami. Było to niezwykle irytujące, ponieważ nie dość, że trzeba było mieć ze sobą dwa kable, to przejściówka – która była krótkim kabelkiem – lubiła się psuć. Moje rozwiązanie tego problemu było proste, miałem wiele takich dodatków, ponieważ kosztowały grosze. Zawsze kilka leżało w zapasie, ale i tak będąc poza domem byłem w czarnej… dziurze, gdy coś się zepsuło. Mogłem mieć super słuchawki, a nie mogłem z nich skorzystać. Paranoja.

kaboompics.com_Top view of phone, earphones, pen and diary

I właśnie w takim kierunku chce podążać Apple. Ma to mieć dwie korzyści. Pierwszą ma być wspomniana już wodoszczelność, ale moim zdaniem można to wsadzić między bajki. Jeśli Sony umie zrobić odpornego na działanie wody minijacka, to nie wierzę, że Apple sobie z tym nie poradzi. Ewentualnie może zapłacić na używanie rozwiązania Japończyków. Dużo sensowniejszy jest drugi powód, a mianowicie…

Grubość, a może cienkość?!

Producenci za wszelką cenę starają się odchudzić swoje smartfony i sprawić, żeby były coraz cieńsze. Nie w każdym przypadku jest to dobry trend (łatwiej złamać lub zgiąć takie produkty), ale tak już jest i nie za bardzo można z tym coś zrobić. Apple przez zastosowanie technologii 3D Touch musiało zwiększyć grubość iPhone’ów 6s w stosunku do poprzedników o dokładnie 0,2 mm. Niby niewiele, ale giganci tego rynku często prześcigają się o takie małe wartości. Amerykanie doskonale zdają sobie sprawę, że to trzeba poprawić w „siódemkach”. Dlatego właśnie chcą pozbyć się złącza minijack.

Co więcej ma to być też zagranie przynoszące dodatkowe zyski. Dzięki wyeliminowaniu gniazda słuchawkowego miliony klientów będą musiały kupić specjalne przejściówki (znając Apple’a to pewnie będą kosztować ze 150-200 złotych) lub zaopatrzą się w bezprzewodowe słuchawki. Amerykanie na pewno przygotują specjalne oferty na te gadżety i rozejdą się one w milionach egzemplarzy, więc o zyski nie będą trzeba się martwić. Mnie tylko zastanawia jedno…

Czy Apple powinno się cofać do czasów Sony Ericssona?

Uwielbiałem produkty tej marki, ale jej już nie ma. To o czymś świadczy. Nawet SE – które w tamtych czasach liczyło się na rynku – zrozumiało, że zrezygnowanie ze złącza minijack nie jest dobrym rozwiązaniem. Podobnie jak stawianie na karty MemoryStickDuo (a potem M2) zamiast na MicroSD (SD), które wtedy już królowały w większości urządzeń. Apple bez wątpienia ma mocniejszą pozycję i może sobie pozwolić na taki ruch, ale czy część klientów nie poczuje się po prostu – delikatnie mówiąc – oszukana? Jeśli akurat kupią słuchawki przewodowe od firmy z Cupertino za kilkaset złotych, a potem nie będą mogli z nich bezproblemowo korzystać kupując nowego iPhone’a?

Apple może sobie na to pozwolić, ale moim zdaniem to nie jest dobry kierunek rozwoju. Dla mnie to cofanie się o kilka lat, a w świecie technologii takie potknięcia inni producenci z chęcią wykorzystają.


Źródło: @安卓论坛 via gsmarena.com / Zdjęcia terryleewhitekaboompics.com

  • Ja mam zupełnie inne odczucia. Apple, już wypuszczając nowego mcbooka postawiło na bezprzewodowość. Wywalili praktycznie wszystkie gniazda. Tym razem chcą iść w tym samym kierunku. Narzucą raczej przestawienie się na słuchawki Bluetooth, a do iPhone zapewne również dołączą słuchawki bezprzewodowe. Dla mnie to bez różnicy, bo i tak korzystam z domyślnych słuchawek – nie potrzebuje jakichś super zaawansowanych. Jeżeli do iPhone bez gniazda mini jack dołączą bezprzewodowe słuchawki to w sumie nawet nie zauważę różnicy.

    • No właśnie, jeśli jest tutaj bardzo ważnym słowem. Mogą oni kompletnie „zapomnieć” o tym elemencie i wtedy będzie nieciekawie.

      Oczywiście na razie tylko się zastanawiamy, ale moim zdaniem i tak porzucenie gniazda słuchawkowego jest złym wyborem. Ja też nie korzystam z jakiś zaawansowanych słuchawek, ale nie przepadam za dokanałowymi (a dousznych nie cierpię), więc zapewne byłbym zmuszony kupić coś lepszego.

  • Kuba Sojka

    inne firmy niemaja cofaci sie do tyłu wogule ,wejscie jack (wejscie słuchawkowe) niema być kasowane ze smartfonuwy, ja potrzebuje te wejscie jack .bo gdzie podłocze słuchawki z wejscie jack ,to lepie powiesc sie i skończy swoje zycie przeznich

  • Kuba Sojka

    ja jeszcze uzywam słuchawek napłaskim ,a słuchawek douszynych jeszcze nieużywam ,ale brakuje mi przetestowanie funkcji sony w z2 cyfrowej eliminacji otoczenia 98% kture słuchawki na kablu kosztuj 250 żł i niebyło ich w pudełku słuchawek premium douszne(dosrodka ucha wchodzą),a był słuchwki z sredniej pułki bezfunkcji cyfrowej eliminacj otoczenia 98% w pudelku,szkoda że niebyło ich słuchwek premium ,bo niechce sie tyle kasy wydac na nie 250zł.to jestem zły ze niemoge przetestowac jej w smartfonie marzeń.