Alcatel Idol 4S to świetny telefon, ale czy warto dopłacać do czwórki?

Alcatel Idol 4S to świetny telefon, ale czy warto dopłacać do czwórki?

Alcatel Idol 4 jest moim prywatnym telefonem od kilku miesięcy. Niedawno w moje ręce trafiła wersja 4S, która jest lepsza pod każdym względem. Tylko czy warto dopłacać do niej kilkaset złotych?

Jak może wiesz, od kilku miesięcy jestem użytkownikiem Alcatela Idola 4. Poznałem go dość dobrze, ale nie było to trudne, ponieważ korzystam z niego regularnie. Tylko podczas testów innych urządzeń odkładam go na półkę, a tak to towarzyszy mi on w lepszych i gorszych chwilach. Niedawno dostałem do testów jego większą i lepszą wersję, czyli model 4S. Wiedziałem mniej więcej czego mogę się spodziewać, ale jedno pytanie nie dawało mi spokoju: czy warto dopłacać do niego kilkaset złotych? Zwykła czwórka już jest bardzo fajnym urządzeniem – co opisałem dokładniej podczas testów – więc czy 4S jest na tyle dobry, żeby bez wahania brać właśnie jego? Postanowiłem odpowiedzieć na to pytanie!

Specjalnie i z premedytacją nie będę wyszczególniać elementów, które są takie same jak w Idolu 4. Dość dokładnie opisałem je w recenzji, a tutaj chciałbym skupić się na różnicach.

Telefon do testów dostałem od firmy Alcatel, ale nikt nie miał wpływu na przedstawione w nim opinie.

Cholera, znów za recenzję zabieram się jak ostatni leń. Nie obiecuję, że to się zmieni, bo już kilka razy składałem takie obietnice i zawsze ostatecznie wyglądało to identycznie, ale następnych kilka postaram się opublikować w tempie ekspresowym. A tymczasem, garść danych, czyli specyfikacja:

  • 5,5-calowy ekran AMOLED o rozdzielczości QuadHD (2560 x 1440 pikseli);
  • 8-rdzeniowy procesor Snapdragon 652;
  • układ graficzny Adreno 510;
  • 3 GB pamięci RAM;
  • 32 GB pamięci wbudowanej + slot na kartę microSD;
  • 16-megapikselowy aparat główny z dwutonową diodą LED i przesłoną o jasności f/2.0;
  • 8 Mpix na przednim panelu z diodą LED;
  • łączność 4G LTE;
  • bateria o pojemności 3000 mAh;
  • głośniki stereo;
  • Android 6.0.1 Marshmallow
  • wymiary: 153,9 x 75,4 x 7 mm;
  • waga: 149 gramów.

Wykonanie – niby takie samo, ale jednak nie do końca!

Patrząc na zdjęcia i materiały prasowe można dojść do wniosku, że obydwa Idole są identycznie wykonane, a różnią się jedynie rozmiarem.

To błąd.

Wizualnie co prawda wyglądają one bliźniaczo, ale Idol 4S jest nieco lepszy. Szkło sprawia wrażenie takiego samego w obydwóch modelach, ale w większym wariancie jest ono zaokrąglone, co nie tylko dobrze wygląda, ale sprawia wrażenie dużo bardziej premium. Półkę wyżej jest także ramka. I tu, i tu mamy aluminium, ale w 4S jest ona zaokrąglona. Niby szczegół, a od pierwszego dotknięcia czuć, że jest to produkt z nieco wyższej półki. Dzięki temu dość dobrze leży w dłoni, chociaż od razu czuć, że ekran jest nieco większy.

No właśnie, ekran…

Jeśli chodzi o ekran, to zacznę od minusa, którym jest jego wielkość. Wiem, że jestem w mniejszości, ale dla mnie 5,5-calowe smartfony są zwyczajnie za duże. Doceniam zalety jakie wynikają z większego rozmiaru, ale najchętniej korzystałbym z 5-calowca. Wszystko co przekracza 5,2 cala jest fajne do oglądania filmów, ale bywa irytujące przy codziennym korzystaniu. Nie jest to tylko wada Idola 4S, ponieważ nie znalazłem jeszcze telefonu z takim wyświetlaczem, który pasowałby mi pod względem rozmiaru. No cóż, niestety nieco zatrzymałem się w czasie.

Potem jest już lepiej!

W Idolu 4 jest bardzo porządny panel IPS. W Idolu 4S jest bardzo porządny panel AMOLED. Tak mógłbym skończyć ten akapit, ale warto napisać o nim coś jeszcze.

Przede wszystkim, trzeba zrozumieć, że są IPS oraz OLED to różne technologie, które nieco inaczej pokazują te same obrazy. Pierwszy będzie miał lepszą biel, drugi zaś wygrywa czernią. Ja na ekran w Idolu 4S nie mogłem narzekać. Jasność maksymalna pozwala na korzystanie z telefonu w pełnym słońcu, kąty widzenia były w porządku, a nasycenie barw można regulować, więc każdy znajdzie odpowiadające mu ustawienie. Lubię ekran w mojej czwórce, ale gdybym miał wybór to przesiadłbym się ma AMOLED-a. To po prostu lepsze rozwiązanie.

Nie mogę zapomnieć o tym, że 4S ma jeszcze jeden atut – rozdzielczość 2K. Normalnie napisałbym, że FullHD w zupełności wystarczy (i do codziennego użytku tak właśnie jest), ale razem z telefonem dostajemy też okulary wirtualnej rzeczywistości, a w nich rozdzielczość ma znaczenie. Im większe zagęszczenie pikseli, tym lepiej widać obrazy w okularach, więc jeśli chcecie się bawić tym dodatkiem, ucieszycie się z rozdzielczości.

Działanie również na plus!

Ciężko byłoby napisać coś innego w tym akapicie, niż to, że Idol 4S działa zauważalnie lepiej niż zwykła czwórka. Do mojego Idola 4 nie mogę się przyczepić podczas codziennej pracy, ale przy włączaniu niektórych aplikacji wypada nieco wolniej niż na 4S. Różnice są dość małe, ale zauważalne. Większość osób może nawet tego nie zauważyć, ale jeśli ktoś krzyknie, że w pobliżu jest rzadki Pokemon, to każda sekunda jest cenna.

Zdecydowanie na plus trzeba oddać wariantowi z eSką, że ma 32 GB pamięci wbudowanej, co staje się rozsądnym minimum.

W tym miejscu warto wspomnieć, że obydwa modele mają takie same głośniki, ale już 4S ma nieco inne słuchawki (również JBL). Nie jestem melomanem, więc nie chciałbym oceniać czy wypadają one zdecydowanie lepiej, ale zdecydowanie dają radę (co najmniej tak samo, jak te z czwórki).

Prawie bym zapomniał, czas pracy również był lepszy w przypadku większego wariantu. Cały dzień nie był dla mnie żadnym problemem, nawet jak na chwilę odpaliłem Pokemon GO.

Aparat też lepszy? No właśnie, trudno powiedzieć…

Znaczy, ten akapit wymaga dłuższego wyjaśnienia.

Alcatel Idol 4S robi moim zdaniem dobre zdjęcia, ale często ciężej było mi uchwycić zadowalające ujęcie niż w takim Idolu 4. Często było to spowodowane, że poruszyłem urządzeniem, przez co fotografia była nieco rozmazana. Na ekranie smartfona to nie problem, ale już na monitorze widać każdy szczegół. Jeśli nieco bardziej się przyłożyłem, mogłem uzyskać naprawdę bardzo fajne efekty, chociaż głównie w dobrym świetle. Testowany model średnio radził sobie ze zdjęciami w trudniejszych warunkach.

Zresztą sami zobaczcie, a potem rzućcie jeszcze raz okiem na test czwórki i zdecydujcie, czy widzicie dużą różnicę. Moim zdaniem 4S wypada nieznacznie lepiej, ale trudniej jest zrobić zdjęcie, więc ostateczny werdykt nie jest łatwy i zostawiam go Wam.

Minusem 4S jest także budowa aparatu, która wystaje poza bryłę smartfona. Nie jest to ciężki grzech, ponieważ wielu producentów nadal tak robi, ale jednak nieco to przeszkadza.

Czy warto dopłacać do Idola 4S?

Do wyciągnięcia odpowiedniego wniosku potrzebne są nam aktualne ceny obydwóch urządzeń:

Idol 4 – 999 złotych;

Idol 4S – 1799 złotych.

Jak nic, na Idola 4S trzeba wyłożyć 800 złotych więcej. Oczywiście, można go wyrwać za mniej, ale ja opieram się na cenach sklepowych, a nie u Pana Janusza na Allegro.

Alcatel Idol 4S ma zdecydowanie ciekawszy ekran, nieco mocniejszą baterię, lepsze wykonanie, przez co jest odrobinę ładniejszy oraz ma więcej pamięci wbudowanej. Z minusów wymieniłbym wystający aparat, konieczność większej uwagi przy robieniu zdjęć oraz rozmiar, który akurat dla mnie jest minusem (chociaż dla wielu będzie zupełnie odwrotnie).

Czy w takim razie warto dopłacać te 800 złotych? Moim zdaniem nie.

Jednak jeśli uda Wam się wyrwać Idola 4S w promocji i będziecie mogli kupić za jakieś 1300-1400 złotych, to zdecydowanie warto go wziąć (oczywiście jeśli chcecie 5,5-calowy ekran). W innym przypadku zostałbym przy standardowej czwórce. To nadal telefon ze świetnym audio, dobrym aparatem i wydajnością, na którą nie będziecie narzekać.

Jeśli ja chciałbym zmieniać telefon, to chętnie przygarnąłbym Idola, który miałby specyfikację (i wszystko inne) jak z modelu 4S, ale w opakowaniu zwykłej czwórki. No i niech ma czytnik linii papilarnych! To byłby mój idealny Alcatel.