Te 5 cech smartfonów mocno zyskają na popularności po premierze iPhone’a X!

Te 5 cech smartfonów mocno zyskają na popularności po premierze iPhone’a X!

Po premierze Apple można było przeczytać, że iPhone X nie wprowadza niczego nowego. Wszystko było już na Androidzie. To prawda, ale magia firmy z Cupertino sprawi, że ten model będzie miał OGROMNY wpływ na rynek!

Przedwczoraj został zaprezentowany iPhone X, czyli jubileuszowy smartfon z Cupertino, który wprowadził kilka nowych – dla iPhone’ów – rozwiązań. Co prawda możecie powiedzieć, że wszystko już było i będziecie mieli wtedy rację, ale dopiero teraz niektóre z tych pomysłów mogą liczyć na rozkwit. Co by nie mówić o Apple i braku innowacyjności tej firmy, Amerykanie wiedzą jak robić telefony, które ludzie kochają i inni producenci na pewno pójdą za nimi. Przynajmniej w tych 5 kwestiach:

Bezramkowe ekrany

Szał na bezramkowe ekrany nie zaczął się przedwczoraj, a trwa już od jakiegoś czasu. Mocno do jego popularyzacji przyczyniło się Xiaomi ze swoimi Mi Mixami, Samsung z tegorocznymi nowościami czy też kilka innych firm. Oczywiście prawdziwym przodownikiem w tym elemencie jest Sharp, ale przez ograniczoną dostępność produktów tej marki (głównie Japonia, niektóre urządzenia również w USA), przeciętny użytkownik ma pełno prawo jej nie kojarzyć.

To Samsung z serią S oraz Notem 8 pokazał, że ekran może prawie nie mieć ramek, a iPhone X będzie świetnym przykładem na potwierdzenie tej tezy. Skoro dwóch gigantów uznało to za krok naprzód, jestem przekonany że i mniejsze firmy pójdą w tym kierunku. W końcu która z nich nie chciałaby zarabiać jak Apple?

Czy to dobry trend?

Moim zdaniem nie do końca – co opisałem tutaj: Bezramkowe smartfony są ładne, ale czy mają inne zalety? Ja widzę same wady! – ale ja jestem dziwny i miliony osób pokochały takie telefony, więc mogę się mylić.

Bezprzewodowe ładowanie

Kilka lat temu niektórzy producenci nieśmiało zaczęli pokazywać i wprowadzać do swoich urządzeń bezprzewodowe ładowanie. Podczas premiery Nokii Lumii 920 był to jak dobrze pamiętam jeden z najważniejszym elementów, który miał dawać przewagę nad konkurencją. Dzisiaj takie rozwiązanie ma się dobrze… znaczy chyba, ponieważ sam jeszcze z niego nie korzystałem. Testuję sporo telefonów, ale żaden z producentów nie dodaje takiej ładowarki w standardzie. Przeważnie są one też nieco droższe od standardowych rozwiązań, więc zdecydowana większość osób nawet nie bierze ich pod uwagę.

Oczywiście niektórzy z Was powiedzą, że nawet IKEA wprowadziła specjalne meble z indukcyjnymi ładowarkami, więc to musi być sukces, ale czy korzystaliście z tego? Znacie może kogoś, kto tego używa? Nawet jeśli tak, to dla ilu osób jest to bajer, a dla ilu sensowny zamiennik zwykłego zasilacza?

Apple w tej kwestii nie zmieni postrzegania ludzi z dnia na dzień – szczególnie, że również nie dorzuca takiej ładowarki ze zestawu – ale kto jak nie fani tej firmy mają wydawać nieco więcej na gadżet tego typu? Skoro ktoś się zdecyduje na iPhone’a X za 5000 złotych, to czy zasilacz indukcyjny za kilka stówek tak bardzo uderzy go po kieszeni? Pewnie nie.

Poza tym, rozwiązanie giganta z Cupertino ma jeden plus – może ładować jednocześnie kilka produktów. Oznacza to, że ktoś korzystający z całego ekosystemu Apple’a nie kupi gadżetu dla swojego telefonu, ale sprzęt potrzebny kilku urządzeniom, przez co jego cena – która do niskich nie będzie należeć – może nie wydawać się aż taka straszna.

Czy to dobry trend?

Jak najbardziej! Chciałbym, żeby ładowanie indukcyjne było powszechne, również w tańszych smartfonach. Oby tylko firmy całkowicie nie zrezygnowały z portów…

Nowe sposoby odblokowywania telefonu

Skanowanie siatkówki czy rozpoznawanie twarzy to pomysły, które już od dawna śmigają w produktach konkurencji i z roku na rok są poprawiane. Tutaj jednak może zadziałać efekt podobny jak przy poprzednich punktach, czyli siła marki. Jeśli Apple coś wprowadza, to multum mniejszym firm również musi mieć to u siebie, nawet jeśli ich rozwiązania będą bardzo ułomne w stosunku do pierwowzoru.

Możliwe, że rozpoznawania twarzą, oczami czy też głosem będzie przyszłością telefonów, a możliwe, że to tylko faza przejściowa do czytnikó linii papilarnych ukrytych pod szkłem w nowych telefonach. Ciężko powiedzieć czy za rok lub dwa, cały ekran nie będzie jednym wielkim czujnikiem biometrycznym, który wystarczy dotknąć, żeby móc korzystać ze smartfona. Na razie wiem jedno, firmy rzucą się na odkrywanie nowych sposobów odblokowywania telefonu.

Czy to dobry trend?

Raczej tak. W końcu nie trzeba korzystać z nowych rozwiązań, a zawsze dobrze mieć większy wybór.

Szklane obudowy

Metal czy szkło, a może jednak plastik? Ostatnią z propozycji odrzuciłem już jakiś czas temu, ale nadal nie jestem w stanie odpowiedzieć, jakie wykonanie jest najlepsze w topowym smartfonie. Wygląda na to, że nikt nie jest w stanie tego stwierdzić, ale liderzy rynku raczej skłaniają się ku szklanemu wykończeniu. Jest ono co prawda mniej wytrzymałe, ale za to często wygląda cholernie dobrze. To zdaje się być kluczowe, szczególnie w czasach, gdy telefony zmieniamy przeważnie co dwa lata, a całkiem sporo osób już co 12 miesięcy szuka nowego urządzenia.

Apple kilka lat temu postawiło na aluminium, ale przedwczoraj wyraźnie dało znak, że jednak lepiej jest stawiać na szkło. Jakiś czas temu zrozumiał to również Samsung oraz prawie cała branża. Nawet Sony, które dumnie weszło w metal, stworzyło szklaną Xperię XZ Premium i to ona ma być perłą w portfolio.

Prywatnie mogę dorzucić od siebie, że mi podoba się ten ruch. W końcu ten blog nazywa się Szklany Samuraj, a ani „Ameliniowy” Rycerz, prawda?

Czy to dobry trend?

Moim zdaniem tak. Zdaniem wielu nie. Zdaniem rynku… zobaczymy.

Topowy smartfon to dobro luksusowe, więc musi kosztować!

No cóż, Apple nie należy i nigdy nie należało do tanich firm, ale jeszcze ceny iPhone’a 8 są na w miarę rozsądnym akceptowalnym poziomie, przynajmniej patrząc przed pryzmat poprzednich urządzeń. Zupełnie inaczej jest z „iKSem”, który w tańszej wersji został w Polsce wyceniony na 4979 złotych. Jeśli będziecie chcieli kupić model z 256 GB pamięci, musicie rozbić świnkę skarbonkę – i najlepiej jeszcze siostry, mamy, taty, dziadka, dziewczyny i sąsiada – ponieważ potrzebne będzie Wam aż 5729 złotych.

To prawie półtora tysiąca złotych więcej niż Note 8, który i tak kosztuje sporo za dużo!

Przykro mi to mówić, ale obawiam się, że wyścig na ceny flagowych modeli właśnie wkracza do bardzo nieciekawej fazy i chcąc mieć topowy model będzie trzeba z generacji na generacji wydać na niego więcej. Tak, to już teraz się działo, ale iPhone X wziął barierkę cenową  i od razu podniósł ją o kilka szczebli.

Czy to dobry trend?

NIE!

iPhone X, hit czy kit?

Moim zdaniem murowany hit. Mogę sobie tutaj marudzić na jego absurdalną cenę, a Apple i tak zrobi rekord sprzedaży.

Cóż, takie mamy czasy.